Emil Tańczak: Czy wdzięczność wykreślić z leksykonu?

Niezależna Gazeta Obywatelska1

My, Polacy – przynajmniej w znacznej części – wolność duchową mamy w genach i nie będzie żaden „mocny” pluł nam w twarz.

Zarozumiałą Europę niejeden raz ratowaliśmy z opresji, lecz znikąd wdzięczności; ani za Wiedeń (bo gdyby nie Jan III Sobieski, to żywioł muzułmański pewnie zalałby nasz kontynent aż po Atlantyk), ani za rok 1920 (bo gdyby nie heroizm narodu polskiego i mądrość jego przywódców, a także wsparcie niebios, to Europa byłaby „czerwona” aż po Hiszpanię).

Gdyby nie Monte Casino, gdyby nie krwawe szlaki bojowe naszych bohaterskich żołnierzy pod dowództwem genialnych generałów – Andersa i Maczka, gdyby nie zwycięska bitwa powietrzna o Anglię, z udziałem rewelacyjnych polskich lotników, nie byłoby glorii nad imperium zła. A w defiladzie zwycięstwa w Londynie dla Polaków zabrakło miejsca…

Na przełomie XIX i XX wieku wielki myśliciel i poeta indyjski Rabindranath Tagore przestrzegał: „Brak dobroci w sercu jest złą cechą człowieka, lecz brak wdzięczności można zaliczyć do zbrodni”. Może więc warto podnosić te sprawy, skoro tam, na Zachodzie, panuje chroniczna amnezja…

Europejscy niewdzięcznicy, jak na ironię, bez odrobiny skromności i bez żadnych zahamowań moralnych chcą nas dziś uczyć „wolności” i tłumaczyć, na czym ma polegać rozumiana po ichniemu „solidarność”. Mają czelność kierować te nauki pod naszym adresem ci, co w 1939 r., o świcie śpiącą jeszcze (po pracowitym tygodniu) ludność cywilną Wielunia przykryli „kołderką” bomb, a parę lat później, po barbarzyńskiej okupacji, dali popis „cywilizacyjnego” sprzątania po sobie, paląc Warszawę.

Albo ci trochę dalsi (geograficznie), którym tak łatwo przechodzą przez usta połajanki w naszym kierunku, a którzy z arogancją mawiali, że „nie będą ginąć za Gdańsk”, kiedy agresor niszczył nasz kraj.

O wschodnim „wielkim bracie” nie wspomnę – to temat na odrębne omówienie.

Może wypada wreszcie wyciągnąć wniosek z lekcji historii i zdecydowanie powiedzieć: dość! Dość już postawy: „za wolność waszą i naszą”, i nie czekać pokornie „aż nam gębę rozkwaszą”.

Zgoda z sąsiadami i owszem, jest potrzebna, lecz poprzedzić ją musi pokój zawarty na sprawiedliwych warunkach i koniecznie powiązany z naprawieniem krzywd (tego tematu nie można uznać za zamknięty!). I nawet wtedy nie można popaść w amnezję, lecz ciągle trzeba być czujnym i baczyć, by znów któryś z zaborczych i silnych nie odważył się sięgnąć „po swoje” pod płaszczykiem „przyjaźni i współpracy”.

Nie zapominajmy nigdy, że „możni tego świata” za wszelką cenę chcą nas ujarzmić, a najłatwiej (i w sposób „cywilizowany” – o, ironio!) można uzyskać ten cel, gdy przejmie się nad nami „rząd dusz” i wtedy już bez oporów można bezwzględnie wykorzystać naszą podatność na wszelkie pokusy (na czele z pokusą konsumpcji). Historia wystarczająco podpowiada, że nie wolno tym „mocnym” zawierzyć i dlatego liczyć trzeba przede wszystkim na siebie.

Mój nauczyciel akademicki z Warszawy (rodem ze Lwowa – wzór Polaka patrioty) mawiał: „Żyj w zgodzie z otoczeniem i współdziałaj pokojowo, lecz jedną nogę stale miej uniesioną – gotową do marszu – by… dać odpór, kiedy trzeba”.

Powszechną „tajemnicą” jest, że nasze państwo jako suwerenny byt nie jaśnieje przecież pełnym blaskiem, a na naszej słabości inni (czytaj: odwieczni wrogowie naszej państwowości) zarabiają. Dla poprawności politycznej wielu z nas nie ma odwagi tykać tej prawdy, mimo że na ogół wielu trafnie odczytuje otaczającą nas rzeczywistość.

Miałbym w pogardzie swoją osobę, gdybym podobnie „dmuchał w jedną trąbkę” i nie spojrzał na otoczenie szeroko otwartymi oczami. Słabi i skłóceni nie mamy szansy przetrwania jako niepodległe państwo! Na szczęście jeszcze nie jest za późno. Niech za tą świadomością pójdą czyny; radość z sukcesu będzie tym większa, im więcej wysiłku włożymy w nasze zwycięstwo!

 

Autor: Emil Tańczak, przedsiębiorca i publicysta

Felieton ukazał się w Tygodniku „Niedziela” nr 1/2026

  1. | ID: 6a644b7c | #1

    Świetny Człowiek, świetny artykuł! Podnoszą ducha i dają nadzieję na przyszłość. Warto też przeczytać „Czekają, tęsknią – łoże i stół” tegoż autora w 04 numerze Gazety Polskiej z 21 stycznia 2026 roku.

Zasybskrybuj źródło komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *