Zaolzie – odkłamać historię konfliktu

Zastępca Naczelnego

Wkroczenie na Zaolzie 1938, fot. YT

Za formalne zakończenie I-ej wojny światowej przyjmuje się 11 listopada 1918 kiedy to został podpisany rozejm Niemiec z państwami Ententy. W wyniku zakończenia tej wojny odzyskały niepodległość m.in. Polska i Czechosłowacja. Rozpoczęły się konflikty o ustanowienie przebiegu granic. Za symboliczny początek II Rzeczypospolitej przyjmuje się również 11 listopada 1918 roku, a 28 października 1918 zostało proklamowane państwo czechosłowackie.

Pomiędzy Polską a Czechosłowacją doszło do konfliktu o Śląsk Cieszyński – potocznie nazywany przez Polaków Zaolziem.

Śląsk Cieszyński, czyli ta część śląskiej ziemi, która po przegranej przez Austrię I wojnie śląskiej, stoczonej w latach 1740 – 1742, pozostała w granicach Austrii, był w okresie poprzedzającym odzyskanie przez Polskę niepodległości prawdziwym bastionem polskości. Warto przy tym wiedzieć, że po kolejnej przegranej wojnie z Prusami, stoczonej w roku 1866, której stawką była hegemonia w Związku Niemieckim, Habsburgowie wycofali się z polityki germanizacyjnej i gdy w  pozostałej części Śląska szalał Kulturkampf, na Śląsku Cieszyńskim, podobnie jak w sąsiedniej Galicji, polskie życie kulturalne i organizacyjne, a także polska oświata mogły rozwijać się w sposób nieskrępowany.

12 października 1918 roku Polacy ze Śląska Cieszyńskiego wyłonili własną reprezentację polityczną, która przyjęła nazwę Śląskiego Komitetu Międzypartyjnego. Komitet ten przemieniony został następnie na Radę Narodową (dla) Księstwa Cieszyńskiego – w skrócie RNKC. W nocy 1 listopada 1918 roku garnizon austriacki w Cieszynie został przez Polaków rozbrojony. W następnych dniach ludność polska przejęła władzę niemal wszędzie tam, gdzie stanowiła większość. Obszar kontrolowany przez Polaków obejmował około 200 tys. mieszkańców deklarujących narodowość polską, nieco ponad 16 tys. Czechów i 63 tys. Niemców. Biało-czerwone flagi i piastowskie orły powiewały nad Bielskiem, Cieszynem, Karwiną i Boguminem. Deszczową jesienią rodziła się Polska. Początek formularza

5 listopada 1918 roku zawarte zostało porozumienie pomiędzy polską RNKC a powstałą w Ostrawie czeską Krajową Radą Narodową dla Śląska – Zemský Národní Výbor pro Slezsko (ZNVS). Władze czeskie przejęły nadzór nad terenami o przewadze Czechów, zaś polska RNKC kontrolowała obszary zamieszkałe przez większość polską. Obie strony pozostawiły jednocześnie kwestie ustalenia przyszłej granicy państwowej rządom w Pradze i w Warszawie. W rękach polskich znalazło się ponad dwie trzecie obszaru Śląska.

Zimą na przełomie lat 1918 i 1919 tworząca się polska administracja na Śląsku Cieszyńskim zajęta była głównie przygotowaniami do przeprowadzenia wyborów do Sejmu Ustawodawczego Rzeczypospolitej. Głosowanie miało się odbyć 26 stycznia 1919 rok Rząd w Pradze zdecydował się nie dopuścić do głosowania i podjął decyzję o uderzeniu na Śląsk Cieszyński. Zapadła ona w trakcie posiedzeń zwołanych osobiście przez prezydenta Tomaša Masaryka między 17 a 21 stycznia 1919 roku.

Precyzyjnie przygotowaną operację militarną zaplanowano na 23 stycznia 1919 roku. Ówcześni przywódcy Czechosłowacji byli wrogo nastawieni do odradzającej się Polski.

Twórca Czechosłowacji prezydent Masaryk był przekonany, że odrodzona Rzeczpospolita jest anachronicznym przeżytkiem, że będzie klasycznym państwem sezonowym, rozdzieranym przez konflikty narodowościowe i pozbawionym szansy na przetrwanie między Niemcami i Rosją. Dla Masaryka Polacy byli katolickimi Rosjanami – lubiącymi prześladować słabszych. Właśnie w tym czasie prezydent Masaryk pisał w liście do Edwarda Beneša, że „Polakom nie zaszkodziłoby uderzenie w twarz, przeciwnie nawet pomogłoby w wytępieniu niebezpiecznych szowinistów”. Sytuacja wydawała się temu sprzyjać. Polacy krwawili w walkach o Lwów. Bolszewicy zajęli Mińsk i zbliżali się do Wilna, a Wielkopolska gotowała się już do powstania przeciw Niemcom. Kolejne formacje „niebezpiecznych szowinistów” odjeżdżały tymczasem ze Śląska Cieszyńskiego do wschodniej Małopolski – na odsiecz Orlętom.

Z kolei do Czech przybywały jednostki doświadczonych i zahartowanych w bojach Wielkiej Wojny ochotników legionistów z Włoch i Francji. Do domów wracały również tysiące – przez lata wąchających proch – czeskich żołnierzy z byłej armii austriackiej.

Czesi skierowali do boju z Polakami 16 tys. tysięcy doświadczonych żołnierzy, dobrze uzbrojonych, nawet w artylerię. Przeciw nim kierujący obroną Śląska Cieszyńskiego, były oficer armii austriackiej, płk Franciszek Ksawery Latinik mógł wystawić siły liczące maksymalnie 5 tys. ludzi. Było to zarówno regularne wojsko, jak i nieostrzelani oraz słabo uzbrojeni i marnie wyszkoleni ochotnicy z tzw. milicji robotniczych. Głównie byli to młodzi górnicy. W ciągu pierwszych czterech dni ofensywy wojsk czeskich Polacy, jakkolwiek stawiający rozpaczliwy opór, nie byli w stanie podjąć równorzędnej walki przeciw liczniejszym i dobrze uzbrojonym żołnierzom czeskim. Jednostki polskie zostały wyparte z całego Karwińskiego Zagłębia Węglowego, a także oddały bez walki Cieszyn. Pułkownik Franciszek Latinik, oczekując na wsparcie, nakazał swym oddziałom odwrót aż na linię Wisły, gdzie podczas dwudniowej bitwy pod Skoczowem (w dniach 28–30 stycznia 1919 roku) natarcie czeskie zostało zatrzymane. W efekcie nastąpiło – kilkakrotnie przerywane – zawieszenie broni.

Podczas walk żołnierze czescy dopuścili się szeregu okrutnych morderstw na bezbronnych jeńcach polskich i cywilnych mieszkańcach Zaolzia. Zginął kpt. Cezary Haller- brat gen. Józefa Hallera, ranny został dobity przez czeskich żołnierzy. Nikt nie policzył ilości ofiar.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Ocenzurowanie bohatera walki o niepodległą Polskę?

Po siedmiu dniach walk nastąpiło zawieszenie broni pomiędzy siłami czeskimi a polskimi. 3 lutego 1919 roku zawarta została tzw. umowa paryska, którą podpisali reprezentujący strony konfliktu Roman Dmowski i Edward Beneš oraz przedstawiciele państw Ententy.

Na mocy porozumienia rozstrzygnięcie przynależności Śląska Cieszyńskiego pozostawiono decyzji konferencji pokojowej w Paryżu. 25 lutego 1919 roku tymczasowo ustalało strefy kontrolowane przez Polaków i Czechów. W rzeczywistości znaczna część zajętego w wyniku agresji Zaolzia pozostawała pod władzą czechosłowacką. Ostatecznie o przyszłości Śląska miał zadecydować plebiscyt. Nigdy się on jednak nie odbył.

Na terenach podbitych wszyscy poddawani byli czechizacji. Czesi dawali zasiłki tylko rodzinom posyłającym dzieci do szkół czeskich. Kolejarze, górnicy i robotnicy państwowych fabryk byli wyrzucani z pracy za posłanie dzieci do szkół polskich. Policja zastraszała rodziców polskich dzieci. Czeskie władze manipulowały statystykami, by wykazać mniejszą ilość Polaków niż w rzeczywistości. Czesi dodatkowo wspierali ukraińskich terrorystów w Polsce. Na Zaolziu szalał terror. Bojówki uzbrojonych Czechów i żandarmeria mordowały polskich działaczy narodowych. Kilka tysięcy Polaków zmuszono do opuszczenia domów i ucieczki do Polski.

Latem 1920 roku podczas ofensywy Tuchaczewskiego na Warszawę, czechosłowacki minister spraw zagranicznych Edvard Beneš wykorzystał trudną sytuację Polski i przeforsował na konferencji w Spa podział Śląska Cieszyńskiego przez mocarstwa bez przeprowadzania plebiscytu, na co zgodził się premier Władysław Grabski, licząc na pomoc mocarstw w obliczu inwazji bolszewickiej na Polskę.  Działo się to, gdy Armia Czerwona stała u wrót Warszawy. Polacy potrzebowali broni, która miała być transportowana przez Czechosłowację (w rzeczywistości nie przejechał przez jej terytorium żaden transport).

W czasie ofensywy bolszewickiej w lipcu 1920 roku Czesi zaczęli organizować dywizje ukraińskie wrogo nastawione do Polski, w skład których weszli weterani wojny polsko-ukraińskiej 1918–1919, politycznie związane z obozem Jewhena Petruszewycza. Sztab pierwszej dywizji mieścił się w Koszycach, drugiej w Munkaczu. Po załamaniu się ofensywy bolszewickiej oddziały te pełniły służbę wartowniczą, otrzymując żołd żołnierzy czeskich. „Prezydent Czechosłowacji Masaryk uważał za rzecz bezwzględnie pewną nie tylko zdobycie Warszawy przez armię bolszewicką, ale nawet przestrzegał nas, byśmy nie organizowali żadnej pomocy militarnej na korzyść Polaków…” – napisał dyplomata brytyjski  Edgar Vincent D’Abernon. 

Edward Beneš od 1938 był tajnym agentem sowieckim. W obliczu, związanego z roszczeniami terytorialnymi, wkroczenia Niemców do Czechosłowacji znaczna część czeskiej generalicji zwróciła się do Beneša z żądaniem zaproponowania Polsce federacji z Czechosłowacją. Beneš odmówił, realizując politykę Moskwy dążącej do konfliktu zbrojnego. Po układzie monachijskim w 1938 r. udał się na emigrację do Wielkiej Brytanii.

Nawet podczas II wojny światowej, znajdujący się na emigracji, samozwańczy przywódcza czeski Beneš: domagał się rozbioru części terenów Polski, podporządkowania Polski ZSRR, wprowadzenia socjalizmu w Polsce. Propaganda rosyjska często porównuje swój akt agresji z 17-go września 1939 r. do zajęcie przez Polskę w 1938 r Zaolzia co jest ewidentną bzdurą. Najważniejsze, Polacy po zajęciu Zaolzia nie więzili ani nie zabijali Czechów. Polska w tej sprawie nie zawierała żadnych układów z Hitlerem. Odwrotnie, wywołało to wściekłość w Niemczech. Polska w niesławnej konferencji monachijskiej udziału nie brała. Rząd w Warszawie nie zgodził się na pośrednictwo ówczesnych mocarstw (w tym III Rzeszy i faszystowskich Włoch) w kwestii rozwiązania sporu o Zaolzie. 30 września 1938 roku, a więc w dniu, kiedy suwerenne władze państwa czechosłowackiego przystały na warunki określone w Monachium, rząd polski wystosował ultimatum do władz Czechosłowackich. Należy podkreślić, że jeszcze przed wystosowaniem polskiego ultimatum prezydent Edward Beneš skierował na ręce prezydenta Ignacego Mościckiego pismo (datowane na 22 września 1938 roku), w którym proponował „usunięcie przeszkód z wielu minionych lat” poprzez „przyjęcie rektyfikacji granicy”. W efekcie jesienią 1938 roku zamieszkałe w przytłaczającej większości przez ludność polską ziemie za Olzą wróciły bezkrwawo do macierzy. To nie była akcja zbrojna.

Zajęcie Zaolzia w październiku 1938 r. przez Polskę było aktem antyniemieckim a nie antyczechosłowackim, z tego względu, że część Zaolzia to część Sudetenlandu (Zamieszkały od wieków przez Niemców region Czechosłowacji – Kraj Sudetów), czyli gdyby Polska nie zajęła Zaolzia, to by go zajęły Niemcy. Dzięki temu że Polacy zajęli Zaolzie, istniała nadal granica polsko-czechosłowacka i w marcu 1939 r. opozycja czeska miała którędy uciekać na Zachód do Francji (uciekli przez Polskę).

Pod koniec II-ej wojny światowej po opuszczenia terenów Zaolzia przez Niemców pod koniec kwietnia 1945 do 9 maja 1945 działała polska administracja państwowa. Po wojnie władze czechosłowackie stwierdziły jednostronnie, że zatwierdzona przez rząd czechosłowacki w 1938 zmiana graniczna, następnie utwierdzona nową polsko-czechosłowacką umową graniczną, jest nieważna.

Nawet ówczesne polskie władze komunistyczne zabiegały o znalezienie się Zaolzia w granicach PRL. 15 czerwca 1945 gen. LWP Michał Rola-Żymierski, zastępujący nieobecnego w kraju premiera, postawił stronie czechosłowackiej ultimatum. Po jego odrzuceniu oddziały polskie wkroczyły na Śląsk Cieszyński i zapowiedziano dalsze posuwanie się oddziałów za Olzę. Stalin „odradził” jednak delegacji „polskiej” przebywającej w Moskwie używania siły.**

Czesław Buksiński*

*Oficer rezerwy Wojska Polskiego, Podkarpacki Zwiazek Piłsudczyków

** Tekst nadesłany do Redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.