Podejmuję temat bolesny, bowiem nie mogę milczeć będąc jednym z niewielu już świadków ludobójczych zbrodni ukraińskich nacjonalistów spod znaku Bandery, dokonanych na niewinnej ludności polskiej ze Wschodnich Rubieży Rzeczypospolitej. Próbuję spiąć klamrą pamięci koszmarne obrazy tamtych wojenno-okupacyjnych dni, z początku 1945 roku – cudem przeżytych przez moją rodzinę we wsi Leśniki pod Brzeżanami, a potem w Kozowie (w województwie tarnopolskim) – z dzisiejszą postawą Ukraińców i ich przywódcy, grzebiącą moje nadzieje na rychłe pojednanie.
Policzek wymierzony w pamięć ofiar okrutnie pomordowanych naszych rodaków, to nie tylko ostatnia decyzja prezydenta Ukrainy, gloryfikująca „ryzunów” z Ukraińskiej Powstańczej Armii. Prezydent Władymyr Zełeński „uhonorował” ważną jednostkę wojskową imieniem „Bohaterów UPA”, a znaczna część Ukraińców, przesiąknięta otwartą wrogością wobec Polaków, przyjęła decyzję swego prezydenta z entuzjazmem. Czytaj więcej…

Nagroda Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za najlepszy artykuł