Wiceprezes ZChR Paweł Czyż: Czas zatrzymać szaleństwo wojny – zanim będzie za późno! 

Zastępca Naczelnego

Wiceprezes ZChR Paweł Czyż/X.com

Od upadku Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich oraz PRL usilnie wmawiano Polakom, że Europa w końcówce XX wieku i w kolejnym stuleciu będzie bezpieczna, gdyż wszystkie strony II wojny światowej zrozumiały, że totalitaryzmy są drogą do uśmiercenia milionów istnień. Granice w Europie miały być stabilne przez coraz silniejsze związki gospodarcze i rozszerzanie terytorialne Unii Europejskiej. NATO zaś bezpośrednim gwarantem bezpieczeństwa – jako zbrojny oręż państw demokratycznych przeciwko próbie złamania pokojowego światowego ładu. Depozytariuszami i strażnikami pokoju byli żyjący jeszcze na przełomie XX i XXI wieku bohaterowie, którzy w latach 1939-45 walczyli z Niemcami oraz ze Związkiem Sowieckim oraz ofiary niemieckiego szaleństwa – obozów koncentracyjnych i zagłady. W III RP dezawuowano potrzebę głębokiej edukacji historycznej młodego pokolenia Polaków, a komunistycznych oprawców w większości nie postawiono przed sądami. Relatywizowano zatem historię i odpowiedzialność za totalitarne zbrodnie. Tymczasem to właśnie historia XX wieku daje nam odpowiedź i szerszą perspektywę na to, co wszyscy możemy obserwować w stacjach telewizyjnych i śledzić w zasadzie „na żywo” na łamach portali społecznościowych. Oto, na naszych oczach trwa wojna ukraińsko-rosyjska wywołana przez pogrobowców imperialnej Rosji.

Roman Dmowski w „Naszym Patriotyzmie” (1893) pisał, że „(…) Rząd rosyjski rozmaitymi czasy rozmaicie usprawiedliwiał swoje gwałty na Polsce. Dowodząc, że ziemie litewskie i ruskie stanowią odwieczną jedność z moskiewskim rdzeniem państwa carów, dziką działalność swą w tych ziemiach nazywał wyzwalaniem swego ludu z pod jarzma polskiego. (…) Wieszanie i masowe wysyłanie na Sybir najlepszych sił społeczeństwa polskiego nazywało się uzdrawianiem narodu z chorobliwych marzeń, gwałty na unitach – przyjmowaniem na łono swego kościoła braci, których niegdyś przemoce oderwano i którzy teraz dobrowolnie powracają. Do ostatnich jeszcze czasów słyszeliśmy, że rząd rosyjski nic nie ma przeciw pomyślnemu rozwojowi narodowości polskiej, że chodzi mu tylko o zachowanie w całości granic państwa, o wytępienie dążności separacyjnych”.

W programie Wirtualnej Polski „Tłit” wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski powiedział, cyt. „Mam w głowie przekonanie, że wojna przyjdzie. Nie jestem przekonany, czy w 2027 roku, oby nie wcześniej”. Dlaczego zatem spora część społeczeństwa nadal pozostaje w wygodnym letargu?

Oby historia się nie powtórzyła

Mapa Europy ukształtowana po I wojnie światowej stała się powodem dla rozwoju niemieckiego nacjonalizmu – w efekcie podstawą dla wybuchu II wojny światowej. O tym trzeba pamiętać. Społeczny brak akceptacji w Niemczech dla ustaleń w Wersalu wyniósł Adolfa Hitlera do władzy. Nawet w Prusach Wschodnich – gdzie zamieszkiwała spora grupa mieszkańców posługujących się językiem polskim – NSDAP Hitlera notowało ponad 65% poparcia. Polityka Kulturkampf premiera Prus i kanclerza Otto von Bismarcka jeszcze z XIX wieku doprowadziła do asymilacji sporej grupy Polaków na Warmii oraz Mazurach oraz Litwinów zamieszkujących Litwę Pruską, etnograficznie tzw. „Małą Litwę”. Po I wojnie światowej północna część regionu tworzyła tzw. „Okręg Kłajpedy” (niem. „Memelland”), włączony do Republiki Litewskiej. W pozostałej części w latach 30. XX wieku Niemcy przeprowadzili szeroko zakrojoną germanizację nazw o litewskim brzmieniu, analogiczną do germanizacji polsko brzmiących nazw w innych regionach.

Niezadowolenie Niemców zamieszkujących Wolne Miasto Gdańsk jest faktem ogólnie znanym. Powiat gołdapski, w którym pełnię mandat radnego powiatowego, stanowi część dawnej „Małej Litwy” i to ma silne konotacje i dziś. Ewentualny konflikt Rosji z NATO może przecież doprowadzić do rewizji granic i jak się zdaje … Niemcy już się na taką ewentualność przygotowują! W Galerii Palowej Ratusza Głównego Miasta w Gdańsku lipcu br. otwarto wystawę poświęconą mieszkańcom Pomorza Gdańskiego służącym w armii III Rzeszy. Ekspozycja, którą zatytułowano „Nasi chłopcy”, wywołała lawinę reakcji w mediach społecznościowych. Słuszne oburzenie dotyczące tej wystawy pomija milczeniem tworzenie pewnej niemieckiej narracji na temat Pomorza Gdańskiego a także województwa warmińsko-mazurskiego, która w aspekcie efektów możliwego kolejnego konfliktu zbrojnego wywołanego przez Rosję może mieć znaczenie. W tym samym czasie władze samorządowe w Gołdapi przyjmują na salonach wiceprezesa Związku Wypędzonych Stephana Grigata, który jest także przedstawicielem „Kreisgemeinschaft Goldap Ostpreußen e.V.”.

Stephan Grigat był bliskim współpracownikiem słynnej i znanej w całej Europie rewizjonistki, byłej prezes Związku Wypędzonych (niem. Bund der Vertriebenen – Vereinigte Landsmannschaften und Landesverbände e. V. – BdV), Eriki Steinbach, która w roku 2017 wsparła kampanię wyborczą Alternative für Deutschland, AfD (tłum. Alternatywa dla Niemiec). 24 września 2022 r. w Schwerinie odbyły się „huczne” obchody jubileuszowe – 25. Landestreffen der Ostpreußen. Widowiskowym” punktem tych obchodów było uroczyste wejście na salę 72 pocztów sztandarowych Prus Wschodnich przy dźwiękach „Preußens Gloria”. „Ostpreußen lebt – das sieht man heute und hier wieder!”, tłum. „Prusy Wschodnie żyją – to widać znowu dziś i tu!” – ogłosił wówczas Stephan Grigat, który był w kwietniu br. gościem wicestarosty gołdapskiej Marzanny Wardziejewskiej. W czasopiśmie organizacyjnym Landsmannschaft Ostpreußen (Ziomkostwa Prus Wschodnich) „Heimatbrücke” (numer 6/89) – Stephan Grigat tak przedstawił się członkom swojej organizacji, cyt. „Ich engagiere mich in der Kreisgemeinschaft Goldap nicht nur der Geschichte oder der unvergleichlichen Natur Ostpreußens wegen, sondern auch deshalb, weil ich der Ansicht bin, daß die Zeit reif ist für ein >Ja ohne jedes Nein< zu den deutschen Ostgebieten, zu unserem Ostpreußen und unserem Goldap.”, tłum. „Jestem zaangażowany w społeczność powiatu gołdapskiego nie tylko ze względu na historię czy nieporównywalny charakter Prus Wschodnich, ale także dlatego, że uważam, iż nadszedł czas, aby powiedzieć „tak bez żadnego nie” niemieckim terytorium wschodnim, naszym Prusom Wschodnim i naszej Gołdapi”.

Przypomnę pewne fakty historyczne. 1 września 1932 roku Karl von Buchka objął stanowisko administratora Landkreis Goldap w ówczesnych Prusach Wschodnich i piastował je do 1945 roku. 1 maja 1933 wstąpił do NSDAP (numer członkowski 1 683 854) i został natychmiast Obertruppführerem w sztabie SA Standarte 44 w Landkreis Pillkallen (Schloßberg) w Prusach Wschodnich. W 1939 roku von Buchka był współredaktorem Heimatbuch („Księgi ojczyzny”) Landkreis Goldap, w której przedmowie stwierdzał, że „(…) der gesamte Heimatgedanke … im Deutschland Adolf Hitlers neu belebt und gestärkt worden“; tłum. „(…) cała idea ojczyzny… odżyła i umocniła się w Niemczech Adolfa Hitlera”). W 1948 roku wstąpił do Christlich Demokratische Union Deutschlands (CDU), a w 1950 roku został przewodniczącym okręgu CDU w Stade. Pełnił tę funkcję do 1954 roku i był również przewodniczącym CDU w Dolnej Saksonii. W latach 1949-1956 von Buchka zasiadał w radzie Landkreis Stade i był zastępcą administratora tego powiatu. Umowa sponsorska pomiędzy Landkreis Stade a Kreisgemeinschaft Goldap Ostpreußen e.V  – członkiem korporacyjnym Landsmannschaft Ostpreußen (Ziomkostwa Prus Wschodnich) – zawarta w 1952 r. i obowiązująca do dziś, wywodzi się z jego inicjatywy.

Herb brygady litewskiej Bundeswehry z Basztą Giedymina i lwem Hohenstaufów (znakiem jednostki 10. Dywizji Pancernej, której podporządkowana jest 45. Brygada Pancerna)/X.com

Nawet mój publiczny protest na sesji Rady Powiatu w Gołdapi w dniu 29 kwietnia br., tj. w 80. rocznicę wyzwolenia w obozie Dachau mojego dziadka, nie wywołał refleksji wśród lokalnych działaczy samorządowych. Z informacji zamieszczonej na stronie internetowej „Kreisgemeinschaft Goldap Ostpreußen e.V.”., tj. goldap.de, czytamy, że (cyt. oryginalny): „Am 19. Juli 2025 fand das diesjährige Goldaper Sommerfest im Garten des Haus‘ der Heimat statt; es war die 29. Ausgabe dieses schon traditionsreichen Festes. Die Kreisgemeinschaft Goldap Ostpreußen konnte auf ihrer Veranstaltung gut 100 Gäste begrüßen, darunter den Vorsitzenden des Minderheitenausschusses des ermländischmasurischen Landtages, Jarosław Słoma, den Vizemarschall der Wojewodschaft Podlasien, Jacek Piorunek, die Vorsitzende des Goldaper Stadtrates, Wioletta Anuszkiewicz, die Kreisvertreter der Nachbarkreise Darkehmen und Angerburg, Bettina Schöpgens-Cohrs und Wolfgang Schiemann und den Allensteiner Domherren André Schmeier. Letztererhielt auch das geistliche Wort. Stephan Grigat, Kreisvertreter der Goldaper, unterstrich die Bedeutung der Ostpreußischen Heimat, ihrer Kultur, Geschichte und Strahlkraft.”, tłum. „19 lipca 2025 roku w ogrodzie Haus der Heimat odbył się tegoroczny Letni Festiwal w Gołdapi, 29. edycja tego tradycyjnego już festiwalu. Społeczność Kreisgemeinschaft Goldap Ostpreußen e.V powitała na swoim wydarzeniu ponad 100 gości, w tym przewodniczącego Komisji Mniejszości Narodowych Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego Jarosława Słomę, wicemarszałka województwa podlaskiego Jacka Piorunka, przewodniczącą Rady Miasta Gołdapi Wiolettę Anuszkiewicz, przedstawicieli sąsiednich powiatów Darkehmen i Angerburg, Bettinę Schöpgens-Cohrs i Wolfganga Schiemanna, a także kanonika katedry olsztyńskiej André Schmeiera, który wygłosił również kazanie. Stephan Grigat, przedstawiciel Kreisgemeinschaft Goldap Ostpreußen e.V, podkreślił znaczenie wschodniopruskiej ojczyzny, jej kultury, historii i charyzmy”.

Czy zatem promowanie Prus Wschodnich na terenie powiatu gołdapskiego i wizyty wiceprezesa niemieckiej organizacji rewizjonistycznej to przypadek? Mocno wątpliwe, jeśli się zważy, że … niemiecka brygada bojowa stacjonująca na Litwie zostanie tam rozlokowana na stałe. Poinformował o tym naczelny dowódca sił NATO w Europie generał Alexus Grynkewich. Jeden z projektów Bundeswehry nabiera kształtów: chodzi o stacjonowanie na Litwie prawie 5 tys. niemieckich żołnierzy. Już 1 kwietnia w stolicy Wilnie odbyło się oficjalne rozpoczęcie służby nowej 45. Brygady Pancernej Bundeswehry. Nowy herb 45. Brygady Pancernej, który żołnierze niemieccy noszą na mundurach, przedstawia również Basztę Giedymina, czyli symbol Wilna, na znak „solidarności z sojusznikiem”. Tak się składa, że Baszta Giedymina jest przede wszystkim symbolem Wielkiego Księstwa Litewskiego, które akurat pozostawało w unii z Królestwem Polskim. To niewielka, ale znacząca niemiecka manipulacja. I tak wracamy ponownie do efektów dawnej polityki niemieckiej, bo chociaż Wilno historycznych wielkich związków z państwami niemieckimi nie ma, to ma te związki … Kłajpeda.

„Okręg Kłajpedy”, niem. „Memelland”, wspomniany wyżej liczył 1860 km² i 141 tys. mieszkańców z czego 61,3 tys. (43,5%) posługiwało się językiem niemieckim, 38,9 tys. (27,6%) litewskim, a 35,6 tys. (25,2%) określało swój język jako „kłajpedzki”. Jeśli chodzi o strukturę wyznaniową, dominowali zdecydowanie luteranie (132 tys.), a mniejszość katolicy (5,3 tys.).

19 marca 1939 litewski minister spraw zagranicznych Juozas Urbšys wracając z Rzymu zatrzymał się w Berlinie. 20 marca niemiecki minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop przekazał mu ultimatum, żądając zwrócenia Kłajpedy pod groźbą ataku na cały kraj, czego minister odmówił i zwrócił się o pomoc do Francji i Wielkiej Brytanii, jednak nie otrzymał odpowiedzi. Tymczasem zebrano w Świnoujściu (ówcześnie na terytorium Niemiec) niemiecki korpus ekspedycyjny, który tworzyły 3 okręty pancerne, 3 krążowniki, 17 niszczycieli, 9 okrętów podwodnych, 5 eskortowców, 12 kutrów pomocniczych, 13 trałowców i kilkanaście mniejszych jednostek. Nocą z 22 na 23 marca 1939 roku zespół floty niemieckiej przeszedł blisko polskich wód terytorialnych i podszedł do Kłajpedy. 22 marca niemiecki samolot przywiózł ministra Urbšysa ponownie do Berlina, gdzie został powiadomiony, że flota niemiecka znajduje się w morzu. Hitler zagroził zbombardowaniem Kowna, jeśli Litwa nie zgodziłaby się na oddanie wspomnianego terytorium na rzecz Niemiec. Wobec tego faktu, na mocy umowy zawartej nad ranem 23 marca 1939 między Rzeszą Niemiecką a Litwą (podpisanej przez ministra Urbšysa, sprzecznej z art. 15 Konwencji z 1924) przygraniczny „Okręg Kłajpedy” został włączony w granice Niemiec. Tego samego dnia niemieckie okręty weszły do portu w Kłajpedzie, a na okręcie pancernym „Deutschland” przybył tam sam Adolf Hitler.

Mało? Pakt Ribbentrop-Mołotow był kolejnym znakiem zdolności Niemiec i Rosji do porozumień ponad głowami Polaków. Był on umową o nieagresji zawartą 23 sierpnia 1939 r. między III Rzeszą a ZSRR, która w tajnym protokole dodatkowym wyznaczała strefy wpływów w Europie Środkowej i Wschodniej, w tym rozbiór Polski. Umowa ta usankcjonowała agresję Niemiec na Polskę 1 września 1939 r., a następnie agresję ZSRR 17 września 1939 roku.

Warto dodać, że wszyscy wiemy, że niedawno Rosja i Niemcy nad głowami Polski realizowały projekt gazociągu Nord Stream 2 (uprzednio Nord Stream 1). Dlaczego zatem nie wyciągać konsekwencji z niedalekiej historii? Czy opisane niemieckie działania w Gdańsku, w województwie warmińsko-mazurskim czy na Litwie nie stanowią czasem przygotowania „gruntu” pod przyszłe roszczenia terytorialne? Wszak – jak słusznie głosi Prezydent RP dr Karol Nawrocki: „Tu jest Polska”. Musimy reagować na niemieckie „miękkie” działania – szczególnie mając na uwadze wypowiedź wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego.

Czas na liberalizację dostępu do broni

Likwidacja obowiązkowej służby wojskowej, tzw. poboru, była jednym z efektów przyjęcia, ze Europa będzie wolna od wojny. Pominięto zupełnie wydarzenia w byłej Jugosławii czy rosyjski atak na Gruzję. Już wówczas sprawujący władzę w Polsce powinni wbrew sondażom zmienić błędne koncepcje idące w kierunku rozbrojenia i pracować nad wzmocnieniem rezerw ludzkich dla Wojska Polskiego.

Powtórzę to raz jeszcze, przy naszym położeniu geograficznym, każdy Polak chcący bronić Ojczyzny powinien mieć swobodny dostęp do broni tak jak w Szwajcarii, gdyż to wymiernie zwiększy bezpieczeństwo i potencjał obronny naszego kraju. Dodatkowo tylko silna polska armia i sojusz z USA może zagwarantować nam niepodległość. Nigdy w historii Niemcy nie życzyli dobrze Polsce, a Francuzi i Brytyjczycy za Warszawę nie chcieli ginąć, dobrze więc wybierajmy sojuszników, aby nigdy nie powtórzył się rok 1939. Skuteczny parasol nuklearny może zapewnić Polsce tylko Ameryka, nikt inny. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza podczas wyborów prezydenckich”

– tak skomentował w marcu 2025 roku obecną sytuację z dostępem do broni prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin, europoseł VI kadencji, dr Bogusław Rogalski.

Przypomniał, że na 100 Polaków przypadają 2 sztuki broni! Na 100 Niemców przypada 19,6 sztuk broni, a na 100 Finów 32,4 sztuk broni! Dr Bogusław Rogalski apeluje o to, aby brać przykład ze Szwajcarii.

W kraju zamieszkanym przez 8,3 miliona osób, około 2 miliony sztuk broni palnej jest w posiadaniu osób prywatnych.

– przypomina Business Insider.

Wszystkim mężczyznom w wieku od 18 do 34 lat uznanym za „zdolnych do służby” rząd szwajcarski zapewnia pistolet lub karabin i szkolenie, jak ich używać. Po zakończeniu służby mężczyźni mogą zazwyczaj kupić i zatrzymać swoją broń z wojska, ale muszą uzyskać na nią pozwolenie.

– podaje „BI”.

Większość szwajcarskich gospodarstw domowych ma dostęp do broni palnej z powodu systemu milicyjnego. Tym, kto może mieć broń, rządzą jednak pewne zasady. Ponadto każdy nabywca broni palnej ma obowiązek przeszkolić się w zakresie jej używania. To wszystko wpływa na to, iż powszechny dostęp do broni palnej nie przekłada się na liczbę przestępstw z jej użyciem. To pokazuje, że broń sama w sobie nie prowadzi do wzrostu przestępczości.”

– podaje „Echo Szwajcarii”.

Czas zatrzymać szaleństwo wojny – zanim będzie za późno!

Tymczasem w naszym kraju, nadal nie toczy się poważna dyskusja o dostępie Polaków do broni palnej i liberalizacji obecnych przepisów. Poza budową systemu schronów i miejsc czasowego schronienia, murów na granicach z Federacją Rosyjską i Białorusią, itp. nie inwestuje się w konwencjonalne strzelnice w każdym powiecie, a dyskusję o edukacji prowadzi o „edukacji zdrowotnej”, a nie praktycznych zajęciach w szkołach ponadpodstawowych z zakresu obsługi broni będącej na wyposażeniu Wojska Polskiego. Zagrożenie jest przecież poważne i mówi o tym wicepremier Gawkowski – rozumiejąc chyba, że wirtualne strzelnice nie zastąpią fizycznego kontaktu z bronią palną, a cale pokolenie Polaków obsługę broni zna z gier komputerowych. Milczy się publicznie o tym, że Kijów w lutym 2022 roku obronili zwykli obywatele, którym wojsko rozdało ponad 10 000 sztuk broni palnej. To przesądziło o tym, że ukraińska stolica przetrwała! Czego tutaj można nie rozumieć? To nie tylko WOT, nie tylko osoby, które są przeszkoleni z obsługi broni palnej jako myśliwi i zawodowi wojskowi powinni w razie potrzeby bronić naszych domów, a każdy dorosły mężczyzna! Tak, aby Rosjanie mieli świadomość, że za każdym rogiem ulicy, w każdym mieście i na wsi może ich w Polsce czekać śmierć – jeśli zdecydują się na atak na nasz kraj.

Winston Churchill uważał, że historia jest niezwykle ważna jako lekcja dla przyszłych pokoleń, wyrażając to słowami: „Ci, którzy nie uczą się z historii, są skazani na jej powtarzanie”.

Paweł Czyż*

* Dziennikarz, radny Rady Powiatu w Gołdapi, wiceprezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

 

Komentarze są zamknięte