W Gołdapi polityka lokalna coraz mniej przypomina spór o sprawy mieszkańców, a coraz bardziej spotkanie klubu wzajemnego poklepywania się po plecach.
Od dłuższego czasu otrzymujemy od Państwa sygnały, wiadomości i pytania, by przyjrzeć się bliżej lokalnym układom, zależnościom i towarzyskim orbitom, które od lat krążą wokół samorządu. Im uważniej się przyglądamy, tym trudniej oprzeć się wrażeniu, że nie chodzi już nawet o zwykłą politykę. To raczej dobrze znany lokalny spektakl, w którym role zostały dawno rozpisane, kwestie przećwiczone, a najważniejsza zasada brzmi: dużo mówić, gdy chodzi o cudze błędy, i milczeć, gdy sprawa dotyczy swoich ludzi.
Dziś zaglądamy więc do lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej w Gołdapi. I cóż tam widzimy? Formalnie — koło polityczne. W praktyce — coś pomiędzy salonikiem towarzyskim a kadrowym zapleczem samorządowej wygody. Można to nazwać „towarzystwem wzajemnej adoracji”. Można też krócej i uczciwiej: kółkiem Piotra Ranta.

Nagroda Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za najlepszy artykuł