
Radny Grunwaldu Karol Duda/x.com
„Jest dla mnie rzeczą hańbiącą by podpisywać jakiekolwiek porozumienia z samorządami, które nie przestrzegają praw międzynarodowych, konwencji czy traktatów na jakich opiera się polskie MSZ w tej sprawie. Ograniczanie możliwości nauczania w języku narodowym naszej mniejszości przez samorząd trocki osobiście odbieram jako atak w polską kulturę, co mi jako historykowi z wykształcenia i zamiłowania przypomina czasy zaborów, gdzie takie metody stosowano, by Polaków obedrzeć z godności i wynarodowić z biegiem czasu. Jak dobrze wie my nie udało to się naszym zaborcom, nie możemy pozwolić by udało się to teraz na Litwie. Ochrona języka ojczystego jest fundamentem by zachować polską tożsamość narodową, która przez krew milionów polskich ofiar została wywalczona.” – napisał radny Rady Gminy Grunwald Karol Duda w przesłanym nam stanowisku.
Jak informowaliśmy, w ubiegłym tygodniu do wójta gminy Grunwald (pow. ostródzki) Jana Kacprzyka wypłynęły protesty wiceprzewodniczącego Komisji Łączności z Polakami za Granicą Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i jednocześnie przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu ds. Kresów RP posła prof. Andrzeja Zapałowskiego z Konfederacji oraz wiceprezesa Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin i radnego Rady Powiatu w Gołdapi Pawła Czyża w sprawie nawiązania współpracy przez gminę Grunwald z samorządem Trok na Litwie. Wspomniane wystąpienia były związane z likwidacją polskiej szkoły w tym litewskim rejonie, tj. szkoły podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach oraz przewidywaną likwidacją gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu.
Wstyd dla włodarza Grunwaldu
Niestety Pan Jan Kacprzyk nie ustala z Radą Gminy Grunwald jakichkolwiek działań związanych ze współpracą z innymi samorządami, w tym podpisywania porozumień tak jak w tym przypadku. A nawet jeśliby tak było, to i tak większość Radnych Gminy Grunwald bezrefleksyjnie popiera i legitymizuje każde działanie Pana Jana Kacprzyka. Nie spodziewam się niestety po większości Radnych Gminy Grunwald związanych z Panem Janem Kacprzykiem krytyki i nieuznania oraz wycofania się z tego porozumienia.
Dziewiątego marca bieżącego roku odbyła się komisja i sesja, na których z wielką patetycznością i wyniosłością opisywano fakt porozumienia jakie Pan Jan Kacprzyk zawarł z samorządem rejonu trockiego. Brali w tym przedstawieniu udział Pani Przewodnicząca Ewa Zwalińska i Pan Jan Kacprzyk. Był to oczywiście akt propagandy gminnej, z którą mamy do czynienia od kiedy Pan Jan Kacprzyk został wybrany na Wójta Gminy Grunwald. Pod tytułem „Nieważne co podpisane ale najważniejsze zdjęcie w stawione na profile społecznościowe”. Jest to zwykłe wykorzystywanie niewiedzy i nieświadomości Mieszkańców Gminy Grunwald w tym temacie i przedstawiając fakt podpisania tegoż porozumienia jako wydarzenie, przez które Gmina Grunwald „zyska promocję”. Jedyne co Gmina Grunwald zyskała tym działaniem, jest bezsprzeczny wstyd za działania Wójta Gminy Grunwald Jana Kacprzyka.”
– pisze w swoim wystąpieniu radny Karol Duda.
Radny przeprasza za postawę włodarza Grunwaldu
Chciałbym naprawdę wierzyć w to, że Pan Jan Kacprzyk nie wiedział o działaniach mera obwodu trockiego Andriusa Šatevičiusa, który opiłowuje krok po kroku swoimi działaniami Polaków tam mieszkających z ich tożsamości narodowej. Proces reorganizacji i likwidacji placówek oświatowych w rejonie trockim w tym likwidacja Szkoły Podstawowej im. Andrzej a Stelmachowskiego w Starych Trokach oraz podjęcie przez Samorząd Rejonu Trockiego decyzji o degradacji i pozbawieniu placówki statusu samodzielnej jednostki edukacyjnej Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu, nasuwa pytania czy takie działania nie są już otwartym atakiem w polską mniejszość zamieszkującą rejon trocki.
W tej sytuacji podpisywanie jakichkolwiek umów przez polski samorząd jakim jest Gmina Grunwald z samorządem trockim legitymizowałoby działania antypolskie, przeciwko którym wyrażam głęboki sprzeciw.
Działania Pana Jana Kacprzyka trudno jest zrozumieć, ponieważ każdy doświadczony samorządowiec powinien wiedzieć co i z kim podpisuje, tym bardziej jak się po nawiązaniu takiej współpracy z wielką radością promuje w Internecie. Chciałbym prosić i zwracam się o to z głębokim przekonaniem aby działania Pana Jana Kacprzyka nie rzutowały na postrzeganie Mieszkańców Gminy Grunwald jako osób, które legitymizują działania nacechowane antypolskością lub takie, które uderzają w polską mniejszość na Litwie.
Mieszkańcy Gminy Grunwald to osoby o różnych poglądach politycznych, także różnych narodowości i wiary ale jestem pewien, że wszystkich nas łączy miłość do tej samej Ojczyzny jaką jest Polska. Jestem także pewny, że gdyby wcześniej taka wiadomość dotarła do Mieszkańców Gminy Grunwald zostałaby przyjęta z wielkim oburzeniem i wstydem, na jakie obecnie naraził nas Pan Jan Kacprzyk w oczach polskiej mniejszości narodowej, a także Polaków mieszkających w Polsce lub za granicą za co ogromnie w imieniu Mieszkańców Gminy Grunwald przepraszam.”
– podsumował w liście radny Karol Duda.
Współpraca w obszarze „kultury” z nacjonalizmem w tle?
Chcemy z samorządem w Trokach nawiązać i rozwijać współpracę w kilku obszarach, między innymi kulturze i sportu, promocji turystyki, rozwoju gospodarki i przedsiębiorczości”
– powiedział portalowi nos-portal.pl wójt gminy Grunwald Jan Kacprzyk.
Planujemy też realizację wspólnych programów obejmujących kwestie społeczne, edukacji czy ochrony środowiska. Wachlarz możliwości jest naprawdę szeroki”
– dodał w rozmowie włodarz Grunwaldu.
Poseł na Sejm RP prof. Andrzej Zapałowski/X.com
Obecna władza rejonu trockiego wraz z merem okazuje jawną wrogość wobec polskości, Polaków na Litwie, swoimi uchwałami i decyzjami niszczy polskie szkoły w rejonie trockim, tym samym łamie Traktat polsko-litewski oraz Konwencję ramową Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych, co zostało stwierdzone przez przedstawiciela Ministerstwa Spraw Zagranicznych na lutowym posiedzeniu naszego parlamentarnego Zespołu. (…) Panie Wójcie, zawieranie jakakolwiek współpracy z obecnymi, skrajnie nacjonalistycznymi władzami rejonu trockiego, które dopuszczają się godnych potępienia antypolskich działań, to nieodpowiedzialny i szkodliwy dla Polski projekt, który tylko uwiarygodni dyskryminację na tle narodowościowym w tym rejonie. Wzywam Pana Wójta do opamiętania i zaprzestania jakiejkolwiek formy współpracy z władzami rejonu trockiego, które okazują otwartą wrogość wobec polskości.”
– czytamy natomiast w wystąpieniu posła prof. Andrzeja Zapałowskiego do wójta Kacprzyka.
Radny Paweł Czyż na Rossie w Wilnie/FB
W samorządzie Trok zasiada grupa 6 radnych Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, a na terenie tej jednostki litewskiego samorządu mieszka około 30% Polaków. W tej sytuacji, podpisanie umów o współpracy przez Gminę Grunwald z obecnymi władzami Trok – będzie odczytane nie tylko negatywnie przez Polaków z Litwy, ale zaszkodzi całej społeczności polskiej w tym kraju. Apeluję zatem o to, aby Wasz samorząd nie legitymizował władz litewskiego samorządu, które prowadzą antypolską politykę ograniczającą podstawowe prawa polskiej mniejszości narodowej, które są zagwarantowane umowami międzynarodowymi oraz traktatem polsko-litewskim. Liczę wręcz, że Gmina Grunwald naprawi częściowo swój błąd i stanie w obronie polskich szkół w Starych Trokach oraz Połukniu przez wydanie odpowiedniego stanowiska w ramach uchwały intencjonalnej. Wówczas w niewielkim stopniu będzie w stanie zrekompensować w oczach Polaków z Litwy swoje nieprzemyślane działania.”
W Europie rozlewa się międzynarodowy skandal w sprawie dyskryminacji Polaków z Wileńszczyzny
„Społeczność Szkoły im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach od ponad trzech lat zmaga się z poczuciem niesprawiedliwości i brakiem realnej pomocy ze strony władz Macierzy. Pomimo protestów, wieców oraz jednoznacznego sprzeciwu rodziców, nauczycieli i uczniów, od 1 września 2025 roku szkoła została zdegradowana do rangi filii Gimnazjum w Trokach. Również po ponad trzech latach walki rodziców uczniów Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu, władze rejonu trockiego zdecydowały o jej likwidacji, a proces reorganizacji nauczania doprowadzi do funkcjonowania szkoły w Połukniu już tylko w formie filii innej szkoły, co oznacza faktyczną likwidację. Rodzice uczniów obu szkół kilkukrotnie protestowali w Wilnie pod siedzibą rządu Litwy przeciwko likwidacji gimnazjów. Zaledwie 28 listopada 2025 roku społeczność Gimnazjum im. Komołowskiego świętowała w tym gmachu 110 rocznicę powstania pierwszej regularnej szkoły z polskim językiem nauczania w Połukniu. Było ono prowadzone w miejscowości także w czasie okupacji niemieckiej i Związku Radzieckiego. A teraz dochodzi do skandalicznego zdegradowania placówki.” – czytamy w niedawnym liście skierowanym przez Polaków z Wileńszczyzny do senatorów z Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą.
Przypomnijmy, że 22 stycznia odbyło się w Parlamencie Europejskim w Strasburgu posiedzenie Intergrupy ds. Tradycyjnych Mniejszości Narodowych i Językowych – zwołane na wniosek frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Europosłowie omówili na tym posiedzeniu sytuację polskiej oświaty na Litwie, ze szczególnym uwzględnieniem polskich szkół w rejonie trockim, które są ofiarą skandalicznej dyskryminacji na tle narodowościowym. Pokłosiem tych działań jest wizyta na piątkowym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Kresów Rzeczypospolitej Polskiej europosła z Wileńszczyzny Waldemara Tomaszewskiego, który jest członkiem właśnie frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE.
Wystąpienie europosła z Litwy w gmachu Sejmu RP

Europoseł z Wileńszczyzny Waldemar Tomaszewski/iTV Sejm
W czasie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Kresów Rzeczypospolitej Polskiej 27 lutego br. wystąpił przewodniczący Związku Polaków na Litwie Waldemar Tomaszewski, który od czterech kadencji zasiada w Parlamencie Europejskim. Gość polskich parlamentarzystów przypomniał, że na Litwie obecnie do szkół uczęszcza około 11,5 tysiąca polskich dzieci oraz kilka tysięcy polskich dzieci uczęszcza do polskich przedszkoli. Europoseł z Wileńszczyzny przypomniał, że polskie szkolnictwo na Litwie nieprzerwanie funkcjonuje od setek lat, a uniwersytet w Wilnie powstał jako druga uczelnia w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jak podkreślił Tomaszewski – nauczanie w języku polskim trwało także w czasie okupacji oraz w czasach sowieckich przed odzyskaniem przez Litwę niepodległości. Przewodniczący Związku Polaków na Litwie podkreślił, że nie tylko faktyczna likwidacja polskich szkół na Litwie stanowi problem, ale także brak w tym kraju szkół kształcących nauczycieli odpowiednio przygotowanych do prowadzenia zajęć w języku mniejszości narodowych. Tomaszewski podkreślał, że w wielu litewskich gminach Polacy nadal stanowią na Wileńszczyźnie większość mieszkańców, ale nawet w tych rejonach zamieszkałych przez Polaków w liczbie około 10-30% ogółu członków społeczności, likwidowane są ostatnie szkoły z polskim językiem nauczania. Taka sytuacja – według europosła – dotyczy szkół w Starych Trokach i Połukniu, które są likwidowane przez litewskie władze samorządowe wbrew polskiej społeczności lokalnej, z naruszenie prawa, a także wbrew stanowisku radnych Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin, którzy w rejonie trockim posiadają 25% mandatów.
W sposób bezpardonowy dochodzi do naruszenia prawa, czasami wewnętrznego naszego kraju, a także międzynarodowej konwencji ramowej o ochronie praw mniejszości narodowych, której artykuł dwudziesty drugi wyraźnie mówi o tym, że nowe akty prawne nie mogą umniejszać tak zwanych praw nabytych. Oczywiście narusza się artykuł czternasty traktatu polsko-litewskiego, w którym jest zagwarantowane nauczanie w języku ojczystym”
– powiedział na posiedzeniu Zespołu europoseł z Wileńszczyzny i podkreślił, że sprawa właściwej reakcji jest dosyć pilna, bo gdy nie będzie polskich szkół na Litwie, to także upływ czasu spowoduje, że w perspektywie kilku dekad nie będzie także społeczności polskiej na Litwie.
„Wykorzystać bardzo dużą wielką przychylność pana prezydenta Rzeczypospolitej”
Za brawurową należy uznać wypowiedź europosła VI kadencji, doradcy ds. międzynarodowych w Parlamencie Europejskim, dr. Bogusława Rogalskiego w czasie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Kresów Rzeczypospolitej Polskiej 27 lutego br.
Od kilku dekad, my zbieramy się o różnych gremiach i dyskutujemy o tym i bardzo dobrze. Natomiast należałoby wreszcie wyciągać wnioski, a przede wszystkim rozpocząć działanie. Ja tu patrzę przede wszystkim w stronę ministerstwa spraw zagranicznych – jako tego gremium, które ma największy wpływ na relacje polsko-litewskie. Należałoby wykorzystać bardzo dużą, wielką przychylność pana prezydenta Rzeczypospolitej, który rozumie te sprawy bardzo dobrze”
– mówił dr Bogusław Rogalski, który stoi także na czele Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin. Prezes ZChR opisał także zdziwienie jednej z europosłanek w czasie posiedzenia Intergrupy ds. Tradycyjnych Mniejszości Narodowych i Językowych w Parlamencie Europejskim z 22 stycznia bieżącego roku.
Zdziwienie było bardzo wielkie – to co pan prezes powiedział – zwłaszcza jednej z europosłanek, która dopytywała dwukrotnie, bo nie mogła zrozumieć jak to jest możliwe, że strona Polska nie reaguje w obronie swojej mniejszości narodowej. Dopytywała dlatego, bo myślała, że było jakieś przekłamanie w tłumaczeniu. Jest zatem zdziwienie naszych kolegów z Europy Zachodniej, którzy nie rozumieją – w jaki sposób można własną mniejszość narodową pozostawić na pastwę w innym państwie i zachowywać się jak macocha, a nie jak matka”
– relacjonował dr Bogusław Rogalski.

Dr Bogusław (L) Rogalski/iTV Sejm
„Chciałbym zwrócić uwagę na kwestię międzynarodowe i traktaty. Cieszy mnie niezmiernie, że MSZ przed chwilą – jak pani zechciała to powiedzieć, że mamy pełną świadomość jako MSZ, że Litwa łamie prawo międzynarodowe i łamie traktat polsko-litewski. Proszę mnie wyprowadzić z błędu, ale ja o żadnej nocie dyplomatycznej w tej sprawie od trzech dekad nie słyszałem. Skoro jest ta świadomość, to dlaczego nie są podejmowane kroki przewidziane konwencją wiedeńską o prawie traktatów z 1969 roku, która mówi wprost, że jeśli jedna z układających się stron nie wypełnia w całości lub w części traktatu, to druga strona ma prawo w całości lub w części zawiesić funkcjonowanie traktatu. To są mocne środki, ale niezbędne – być może – tak zwany „wstrząs elektryczny” po to, żeby można było przywrócić właściwe relacje w stosunku do polskiej mniejszości narodowej na Litwie. Relacje nasze powinny być tak dobre, jak dobre będzie traktowanie naszej polskiej mniejszości na Litwie. Nie może być tak, że władze rejonu samorządowego ustawiają do kąta państwo polskie. Jakaś grupa liberałów zaczadzona antypolskością – ustawia do kąta państwo polskie, a gdzie prestiż naszego państwa, gdzie próba wypełnienia zobowiązań traktatowych? Przypomnę artykuł trzynasty, który mówi o tym, że osoby należące do mniejszości polskiej mają być traktowane bez jakiejkolwiek dyskryminacji. Bez jakiejkolwiek – to było dopowiedzenie traktatowe celowo użyte, aby nie przyszło nikomu do głowy – po drugiej stronie granicy, aby jakikolwiek sposób naszych rodaków dyskryminować wobec pełnej równości wobec prawa.” – tłumaczył doradca ds. międzynarodowych w Parlamencie Europejskim.
Komisja Wenecka – co najmniej dwukrotnie w tej sprawie – się wypowiadała i również potwierdzała, że regres prawny jest niedozwolony w prawie międzynarodowym – jeśli to dotyczy praw nabytych obowiązujących mniejszości narodowych. Zatem mamy instrumenty, państwo polskie ma wszelkie instrumenty wynikające z konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów do tego, aby wyegzekwować ochronę praw polskiej mniejszości narodowej. Jakby nie było, w rejonie trockim mamy do czynienia z jawną premedytacją, dyskryminacją polskości i likwidacją faktyczną placówek oświatowych nauczających polskie dzieci w języku polskim”
– ocenił dr Bogusław Rogalski.
WYSTĄPIENIE DR. BOGUSŁAWA ROGALSKIEGO
Wójt gminy Grunwald nie odpowiedział do czasu publikacji tego materiału na przesłane mu pytania …
Do sprawy wrócimy!
Piotr Galicki


Nagroda Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za najlepszy artykuł



Dodaj komentarz