Warto pomyśleć o zorganizowaniu i w Polsce i w Izraelu przy polskim udziale, działań z okazji rocznic odzyskania niepodległości przez Polskę w 1918 roku, powstania Izraela w 1948 i wydarzeń Marca ’68. Należy dyskutować o tym, co było, szukać rozwiązań, przypomnieć sobie, że Polska była kiedyś elementem Europy krajów wielonarodowych, choć dziś jest krajem jednonarodowym. Trzeba mieć całościowe spojrzenie na wspólny dorobek i wspólną kulturę, która bardzo wiele istotnego wniosła. Trzeba pamiętać o tym, że z Izraelem mamy wspólne korzenie, bo państwo to powstało na bazie i w wyniku działań europejskich Żydów. Mamy polskich wybitnych twórców, którzy są pochodzenia żydowskiego i o nich pamiętamy. Ale jest także kilku żydowskich laureatów Nagrody Nobla, którzy mieli sporo wspólnego z Polską. Nie byli Polakami, byli Żydami, którzy urodzili i wychowali się w Polsce. Jest kilkunastu wybitnych polityków, byłych premierów czy prezydentów Izraela, mających polskie korzenie”
– zauważył w rozmowie z Polską Agencją Prasową w listopadzie 2017 roku nieżyjący już śp. dr Adam Sandauer.
W roku 1918 powstał grunt dla powstania lub odrodzenia nowych państw – w tym Polski i 30-lat później Izraela. Warto przypomnieć nieco historii, w tym sytuację Polaków i Żydów w państwie Franciszka Józefa I czy z drugiej strony – efekty powstania w państwie rosyjskim żydowskiego ruchu Betar (Beitar). Włodzimierza Żabotyńskiego. Legiony dla Polaków były i są tym, czym dla Żydów jest właśnie był i jest Betar (Beitar). W efekcie końca wojny w 1918 roku stworzył się typ „nowego Polaka” i „nowego Żyda”. Dla pokolenia Polaków z końca wielkiej wojny i Żydów z tego samego okresu ważnymi postaciami byli Piłsudski oraz Żabotyński. Warto to mieć na uwadze …
Austro – Węgry, czyli państwo protoplasta UE i zarzewie tendencji niepodległościowych
Gdyby przyjrzeć się uważnie historii XIX i początku XX wieku to za czynne pobudzenie idei niepodległościowych odpowiadają możliwości stworzone przez w wyniku ugody austriacko-węgierskiej z 1867 roku, w efekcie której powstały Austro – Węgry. Jednak już w 1861 w ramach Cesarstwa Austrii – szczególnie nas interesująca – Galicja (Królestwo Galicji i Lodomerii wraz z Wielkim Księstwem Krakowskim i Księstwami Oświęcimia i Zatora) uzyskała autonomię z sejmem krajowym i rządem w stołecznym Lwowie. W 1867 roku, w związku z ustanowieniem monarchii dualistycznej (Królestwo Galicji i Lodomerii pozostało w składzie Cesarstwa Austrii-Przedlitawii), autonomię prowincji poszerzono. Rząd austriacki zagwarantował, że namiestnicy będą powoływani spośród miejscowych Polaków. Sejm miał prawo uchwalać ustawy dotyczące gospodarki krajowej, komunikacji, szkolnictwa i zdrowia. Dzięki temu Galicja stała się ośrodkiem polskiego ruchu niepodległościowego. Działały tu polskie partie polityczne i organizacje paramilitarne –Sokół, Strzelec, Drużyny Bartoszowe, które stanowiły bazę sformowanych na początku XX wieku Legionów. Galicja stała się również terenem wygodnym dla idei postulujących żydowskie osadnictwo w Palestynie, a także terenem cementującym wspólnotę Żydów w ówczesnej Europie.
W 1867 roku w cesarstwie Habsburgów zatwierdzono powszechne równouprawnienie Żydów. Równouprawnienie w sferze wyznania nastąpiło w 1895 roku. W 1878 roku we Lwowie zaczęto wydawać żydowskie czasopismo w języku polskim „Ugoda”. Równocześnie w Krakowie ukazało się czasopismo hebrajskie „Mochzikei Hadat”. Po 1881 roku zaczęły powstawać niewielkie grupy Miłośników Syjonu (hebr. Howewei Zion). Stopniowo jednoczyły się one w jeden ruch Miłość Syjonu (hebr. Hibat Zion). Pierwsza studencka organizacja Biluim podjęła nawet próbę emigracji do Palestyny. Jednym z założycieli ruchu Miłośników Syjonu był ortodoksyjny rabin Samuel Mohilever z Rosji. Gorąco popierał żydowskie osadnictwo w Erec Israel. Ruch Miłośników Syjonu zyskał również poparcie rabbina Hermana Zvi Schapira z Niemiec. Popierał on rewolucyjne idee i opowiadał się za żydowskim osadnictwem w Palestynie. W ruchu Miłość Syjonu (hebr. Hibat Zion) doszło jednak do wewnętrznych sporów pomiędzy świeckimi i religijnymi członkami. Aszer Ginzberg (1856-1927) założył tzw. „kulturowy syjonizm”, który stał się alternatywą dla „syjonizmu politycznego”. Syjonizm kulturowy podkreślał pojęcie „żydowskości” i łączył świadomość własnej kultury z akceptacją innych kultur.
W 1883 roku we Lwowie powstała pierwsza żydowska organizacja nacjonalistyczna. Uważali oni, że konflikty pomiędzy Żydami a nie-Żydami skończą się dopiero wtedy, gdy większość narodu żydowskiego zamieszka we własnym państwie w Palestynie. Działali w kierunku przesiedlenia najbiedniejszej części ludności żydowskiej do Palestyny. Była to w przeważającej części ludność wiejska, co w przyszłości ułatwiło jej asymilację w warunkach życia w Palestynie.W drugiej połowie XIX wieku najwięcej żydowskich czasopism ukazywało się w Galicji. W latach 1890-1914 w Krakowie wydawano 26 pism żydowskich (po 11 jidysz i hebrajskich oraz 4 niemieckie), we Lwowie wydawano 29 pism żydowskich (16 jidysz, 8 polskich, 4 hebrajskie i 1 niemieckie). W 1893 roku w Krakowie powstała nacjonalistyczna Ogólnoaustriacka Żydowska Partia Narodowa. Wraz z innymi grupami nacjonalistów żydowskich dążyli do uzyskania równouprawnienia z innymi narodami w Galicji i w całym cesarstwie Habsburgów. Dodatkowo żądali narodowej autonomii.
W 1900 roku Żydzi po raz pierwszy mogli wystawić swojego kandydata na posła w wyborach do austriackiego parlamentu. Na przełomie XIX i XX wieku liczni żydowscy emigranci przybywali z Galicji na Węgry. Pomagali oni węgierskiej szlachcie tworzyć nowoczesne rolnictwo i rozwijać interesy finansowe. Bogaci kupcy współdziałali z żydowskimi kupcami z Wiednia i Frankfurtu. Stopniowo, najbogatsi węgierscy Żydzi gromadzili się w Budapeszcie. Powstała burżuazyjna elita finansjery, niezależna od arystokracji. Niektórzy Żydzi zdobyli w Budapeszcie nawet szlachectwo, fotel deputowanego lub tytuł barona. W 1911 roku w Galicji działało 103 związków i 13 organizacji młodzieżowych syjonistycznych, zrzeszających 10 tysięcy członków. W 1914 roku w monarchii austro-węgierskiej żyło około 900 tysięcy Żydów, stanowiąc 5% ogółu mieszkańców. 1 sierpnia 1914 roku rozpoczęła się I wojna światowa. W walkach wzięło udział 65 milionów żołnierzy, w tym 1,5 miliona było Żydami. Austro-Węgry wystawiły około 320 tysięcy żydowskich żołnierzy, w tym 8 było generałami. W 1916 roku w Galicji powstała żydowska organizacja młodzieżowa syjonistyczna Haszomer Hacair (Młody Strażnik). Dążyła do stworzenia żydowskiej siedziby narodowej w Palestynie oraz wszechstronnego wychowania młodzieży i przygotowania jej do osadnictwa kibucowego w Palestynie.
Prawie żadne ówczesne mocarstwo nie było zainteresowane rozpadem państwa Habsburgów. W Paryżu zamierzano jedynie odciągnąć monarchię od Niemiec, w Londynie nie życzono sobie rozkładu Austro-Węgier, gdyż byt polityczny powstałych w ten sposób państw byłby niepewny. Natomiast Rosja już mniej krytycznie podchodziła do koncepcji likwidacji Austro-Węgier. Już w pierwszej połowie sierpnia 1914 r. ukazał się manifest wydany przez głównodowodzącego armiami carskimi wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza „Do Ludów Austro-Węgier”. Nie zapowiadał on oczywiście likwidacji monarchii naddunajskiej, a jedynie zapowiadał równouprawnienie językowe narodów, co najwyżej zjednoczenie ze swoimi państwami. Jasne też było, że żadnych planów rosyjskich nie poprze Francja i Wielka Brytania. Mimo to z Rosji wyszedł pierwszy formalny układ przewidujący rozbiór Austro-Węgier, a mianowicie była to wymiana not dyplomatycznych z Rumunią. Rosja w zamian za obietnicę rumuńskiej neutralności uznała prawo Bukaresztu do objęcia ziem należących dotąd do Austro-Węgier, a zamieszkanych przez ludność rumuńską. Jedynym państwem, któremu zależało na zajęciu pewnych terytoriów były Włochy. W swych planach zaborczych miały poparcie państw zachodnich, gdyż Paryżowi i Londynowi zależało na jak najszybszym przystąpieniu Włoch do wojny. W wyniku prowadzonych rozmów doszło do podpisania 26 kwietnia 1915 r. traktatu londyńskiego między Włochami a Wielką Brytanią, Francją i Rosją. Według traktatu Włochy miały otrzymać Południowy Tyrol aż do przełęczy Brenner, Triest, Gorycję-Gradyski, Istrię. Był to już dużo dalej posunięty układ niż ten rumuńsko-rosyjski, ale nie oznaczał on rozpadu Austro-Węgier, a jedynie pomniejszenie terytorium. Początkowy entuzjazm, który ogarnął szerokie masy społeczeństwa szybko minął i ustąpił miejsca wojennej rzeczywistości. Klęski wojenne armii austriackiej i jednoczesne zwycięstwa wojsk Rzeszy, powodowały u Niemców poczucie dumy i chęć ściślejszego związania się z Berlinem. Węgrzy natomiast chcieli rozluźnienia unii, a Słowianie w Przedlitawii, jak i Zalitawii zaczęli się skłaniać ku akcji odśrodkowych.
Wybuch rewolucji w Rosji wywołał początkowo w państwach Ententy chęć utrzymania Austro-Wegier jako bariery przed rewolucją. Świadczy o tym wypowiedz Lloyda Georga z 5 stycznia 1918 r., w której mówi się, że celem Ententy nie jest rozbicie monarchii naddunajskiej. Słowianie z Austro-Węgier liczyli jeszcze na Stany Zjednoczone, ale Wilson w orędziu do kongresu z 4 grudnia 1917 r. podkreślał, że nie chce rozbijać Austro-Węgier. Liczył, że wystarczy jedynie rozbić sojusz z Berlinem, a stosunki narodowościowe w monarchii się same ułożą. Niestety Wilson w ogóle nie orientował się w sytuacji wewnętrznej w państwie austro-węgierskim. Także w słynnych 14 punktach nie ma jednoznacznej postawy wobec Wiednia i Budapesztu. 10 punkt mówił: „Ludom Austro-Węgier, których miejsce między narodami pragniemy ochronić i zabezpieczyć, winna być przyznana całkowita możność autonomicznego rozwoju”. Różnie można było to rozumieć. Jedno jest pewne nie oznaczało to niepodległości, gdyż brak jest słowa „independence”, którego użyto wobec Polski. W Wiedniu przyjęto 14 punktów Wilsona z uznaniem. Nawet Ottokar Czernin von und zu Chudenitz z całkowicie zniemczonej czeskiej rodziny arystokratycznej, reprezentant niemieckiej Partii Ludowej (Deutsche Volkspartei) w czeskim parlamencie, bliski doradcą zamordowanego w Sarejewie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, twierdził, że są one zbieżne z celami CK monarchii. Jednak próby ratowania Austro – Węgier podjęte przez cesarza, błogosławionego Karola I były spóźnione, a ponadto w 1918 roku rozpoczął się kres państw wielonarodowych … Można dopatrywać się w dekompozycji Austro – Węgier sytuacji podobnej do sytuacji Unii Europejskiej, w której interesy narodowe również zaczynają brać górę nad koncepcją Unii jak wielonarodowego konglomeratu zdominowanego przez Berlin i Paryż. Ale to już inna historia…
Żydzi w Legionach
Żydzi wstępowali ochotniczo do Legionów z takich samych powodów jak Polacy – żeby bić się zbrojnie o niepodległość. Nie ma natomiast przesłanek, by decydującą rolę odgrywało identyfikowanie się z ideami socjalistycznymi, jak pozornie mogłoby się wydawać. Na kształtowanie ich postaw główny wpływ miały najpewniej szkoła i otoczenie polskie, przede wszystkim w zaborze austriackim, gdzie Legiony powstały.
Jesienią 1915 roku wszystkie brygady legionowe przerzucono na Wołyń, gdzie wzięły udział w ciężkich walkach, m.in. pod Kuklami i Bielgowem. Legiony poniosły wówczas znaczne straty. Wśród poległych było wielu oficerów, w tym Żydzi: Józef Blauer „Kratowicz”, Bronisław Mansperl „Chaber” uznawani za znakomitych dowódców. Poległ także Adolf Sternschuss, znany kolekcjoner i mecenas kultury krakowskiej, który wcześniej porzucił służbę oficerską na tyłach armii austriackiej i przeszedł do Legionów, wybierając służbę szeregowego żołnierza. Kulminacyjnym momentem kampanii wołyńskiej była największa bitwa Legionów Polskich, którą stoczyły 4–6 lipca 1916 roku pod Kostiuchnówką. Niepobite przez Rosjan Legiony, wskutek odwrotu wojsk niemieckich i austro-węgierskich, odeszły po niej nad Styr. Powoli zbliżał się koniec frontowej epopei tych, którzy „na stos rzucili swój życia los”.
We wspomnieniu o Bronisławie Mansperlu Juliusz Kaden-Bandrowski pisał: „Jaki też interes, prawdziwy, osobisty interes ma Mansperl w trosce swej o walkę za Ojczyznę? Mansperl był Żydem. Istotnie, miał jeden wielki, prawdziwy, osobisty interes w walce za Polskę: przelewając za Nią krew, pragnął sobie zdobyć do Niej prawo, którego by mu nikt odmówić nie śmiał. Miał więc ten sam interes, który mamy nawzajem wobec siebie, w godzinie poświęcenia i ofiary. Ale tak właśnie bywa w życiu: gdy własny interes zowiemy bohaterstwem, bohaterstwo odmiennego od nas typu ludzkiego chętnie podejrzewalibyśmy o interes”. Pamiętajmy o tych dzielnych ludziach, o tym, że bycie patriotą polskim nie było równoznaczne z wyrzeczeniem się religii i tradycji żydowskiej, a idea Rzeczypospolitej żyjących w zgodzie narodów nie była całkowitą iluzją. Gdyż – jak powiedział krótko przed śmiercią w legionowym boju Samuel Reich – „Przez krew moją, która spływa na tę ziemię, nabywam do niej wieczne prawo”.
Polscy i żydowscy legioniści darzyli się zazwyczaj wzajemnym szacunkiem i życzliwością. Wpływały na to wspólny cel i ponoszone trudy życia wojennego. Żydowscy legioniści odznaczali się odwagą na polu walki. Zaprzeczali w ten sposób stereotypowym opiniom o ich rzekomej bojaźliwości i niechęci do służby wojskowej. W dostępnych źródłach zachowały się liczne przekazy o pełnym poświęceniu i okazanym męstwie, jak w wypadku Leona Holzera, który w boju pod Modliborzycami, jak pisano we wniosku odznaczeniowym, cyt. „(…) z jednym żołnierzem zaszedł na skrzydła nieprzyjacielskiego patrolu, wpadł na nich, rzucając granatami ręcznymi, zabija trzech, dwóch rani, jedenastu bierze do niewoli (…)”. Ofiarnością wyróżniali się też lekarze i sanitariusze – Emanuel Buxbaum, Edmund Gross, Berisch Joffe, Izaak Jungerman, Mieczysław Kapellner (Kaplicki), Władysław Finkelstein (Medyński) i Baruch Neuman, który poległ pod Jastkowem. Dobitnym świadectwem mężnej postawy żydowskich legionistów jest lista poległych, która obejmuje niemal 10 proc. wszystkich ustalonych żołnierzy Legionów pochodzenia żydowskiego oraz nadane w niepodległej Polsce liczne odznaczenia Virtuti Militari i Krzyża Walecznych.
Kiedy w listopadzie 1918 roku odradzało się państwo polskie większość byłych legionistów żydowskich wstąpiła do Wojska Polskiego. Brali udział w walkach o granice Rzeczypospolitej, począwszy od obrony Lwowa i wojny z Ukraińcami, poprzez wojnę polsko-bolszewicką, a skończywszy na trzecim powstaniu śląskim. Po zakończeniu tych zmagań większość mieszkała w Polsce. Tylko nieliczni odegrali poważniejszą rolę w życiu publicznym: Henryk Gruber został prezesem PKO, gen. Jakub Krzemieński – prezesem NIK (blisko współpracował też z marszałkiem Piłsudskim), Mieczysław Kaplicki – prezydentem Krakowa. Los innych stanowił jednak często zaprzeczenie stereotypowych opinii, utrwalonych przez publicystykę i historiografię PRL-owską, jakoby legioniści w II Rzeczypospolitej byli warstwą społecznie i politycznie uprzywilejowaną, szczególnie po 1926 roku. Relacje między byłymi legionistami pochodzenia żydowskiego a Polakami w międzywojniu układały się zwykle dobrze. W uzasadnieniu bardzo dobrej oceny służbowej mjra Ignacego Schragego z 1936 roku pisano, cyt. „(…) Nie wstydzi się tego, że jest Żydem, czując się szczerze Polakiem. Niezwykle uczynny dla kolegów i biedoty legionowej”.
We wrześniu 1939 roku dawni legioniści pochodzenia żydowskiego, którzy służyli w WP, wzięli udział w obronie Polski. Po przegranej znaleźli się w niewoli niemieckiej lub sowieckiej. Niektórzy zdołali przedostać się do armii polskiej we Francji. Podporucznik Leon Holzer, internowany w Braile w Rumunii, na propozycję kierownika miejscowej organizacji syjonistycznej, by udał się do Palestyny, odpowiedział odmownie, stwierdzając, że cyt. „jako polski oficer musi pójść tam, gdzie wojsko polskie się znajduje”. Dotarł do Francji i został oficerem 1. Dywizji Grenadierów Armii Polskiej. Większość dawnych Żydów -legionistów pozostała w kraju na terenie obydwu okupacji – po czerwcu 1941 roku w całości zajętym przez Niemców. Niemal wszyscy zginęli ze swoimi rodzinami w niemieckich obozach zagłady. Ci, którzy dostali się do niewoli sowieckiej – jak dzielni dowódcy artylerii obrony Lwowa 1939 roku płk Maksymilian Landau i mjr Ignacy Schrage … wielokrotnie … zostali aresztowani przez NKWD i w większości zostali zamordowani w Katyniu, w Charkowie i w innych miejscach kaźni. Ocaleli nieliczni. Byli to ci, którzy przebywali w Wielkiej Brytanii, na Bliskim Wschodzie czy poza Europą, np. Marek Pipes, ojciec wybitnego sowietologa Richarda Pipesa. Wraz z żoną i synem zdołał on wyjechać z Warszawy w październiku 1939 roku i przedostać się do USA. W kraju wojnę przeżyli ukrywani przez Polaków przed Niemcami m.in. płk Henryk Eile (ojciec redaktora „Przekroju” Mariana Eilego), wybitni naukowcy – biochemik Józef Heller i matematyk Hugo Steinhaus oraz co najmniej kilkunastu innych.
Przyjaciel Jana Pawła II
Ocaleli również oficerowie WP, których więziono w niemieckich obozach jenieckich. Był wśród nich kpt. rez. artylerii Henryk Wereszycki – wzięty do niewoli 6 października 1939 roku. Był on synem Mykoły Hankewycz i Rozalii Altenberg, z zasymilowanej rodziny żydowskich wydawców i księgarzy we Lwowie. Reprezentował zatem skutki rozwoju narodowego czasów dualistycznych Austro – Węgier. Jego ojciec w 1890 był współzałożycielem Ukraińskiej Partii Radykalnej – pierwszej nowoczesnej ukraińskiej partii politycznej i brał udział w jej zjeździe założycielskim. W 1896 rozpoczął tworzenie kółek organizacyjnych wśród ukraińskich robotników Lwowa. W 1897 rozpoczął wydawanie gazety Robitnyk (w języku ukraińskim czcionką łacińską). W tymże roku wstąpił do Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego (PPSD) Ignacego Daszyńskiego. 17 września 1899 na zjeździe założycielskim została utworzona Ukraińska Partia Socjal-Demokratyczna jako sekcja PPSD i za jej pośrednictwem Socjaldemokratycznej Partii Austrii. Hankewycz został członkiem komitetu wykonawczego UPSD, a od 1903 jej przewodniczącym. W 1907 partia stała się samodzielną autonomiczną sekcją Socjaldemokratycznej Partii Austrii. Hankewycz uczestniczył w kongresach II Międzynarodówki w Amsterdamie (1904) i Stuttgarcie (1907).W okresie I wojny światowej, ojciec Henryka Wereszyckiego, był wiceprzewodniczącym Głównej Rady Ukraińskiej (1914–1915), wiceprzewodniczący Ogólnej Rady Ukraińskiej (1915–1918). Członkiem Ukraińskiej Rady Narodowej. Współpracował ze Związkiem Wyzwolenia Ukrainy. Przeciwnik wojny polsko-ukraińskiej. Wszedł na krótko do tymczasowej Rady Miejskiej Lwowa, złożył mandat w lutym 1919. W II Rzeczypospolitej po przejściu Ukraińskiej Partii Socjal-Demokratycznej na pozycje komunistyczne usunięty z partii. W 1924 UPSD została w takiej sytuacji zdelegalizowana. Hankewycz wstąpił do Polskiej Partii Socjalistycznej. Henryk Wereszycki do 1924 r. nosił nazwisko swego ojczyma Jakuba Vorzimmera. Niemal wszystkie bliskie mu osoby – matka, siostra, bratowa z dziećmi – zginęły z rąk Niemców, brat Tadeusz został zamordowany przez NKWD. Upadek Monarchii Austro-Węgierskiej i wybuch walk o Lwów spowodował, że wraz z bratem Tadeuszem Vorzimmerem wstąpił do Wojska Polskiego i znalazł się w szeregach artylerii. Odcięty od oddziałów polskich nie wziął udziału w walkach o to miasto. Po zakończeniu walk, w stopniu porucznika artylerii Wojska Polskiego II RP (awansowany ze starszeństwem od 1 czerwca 1919), otrzymał urlop na kontynuowanie studiów i w październiku 1919 roku zapisał się na wydział historyczny Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Wiosną 1920 roku powrócił na front ze swoim 5 Pułkiem Artylerii lwowskiej biorącym udział w walkach w okolicach Gródka Jagiellońskiego, nad rzeką Wereszycą (od której później wziął nazwisko) i w ofensywie Piłsudskiego na Wołyniu. 18 sierpnia 1920 roku w potyczce z kozakami w okolicach Kamionki Strumiłowej został ranny. Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej został zdemobilizowany pod koniec 1920 roku i wrócił na Uniwersytet Lwowski zostając asystentem profesora Adama Szelągowskiego. W lipcu 1925 roku uzyskał stopień doktora filozofii na podstawie rozprawy „Polityka rządu austriackiego w Galicji w czasie powstania styczniowego”.
Henryk Wereszycki był jednym z najwybitniejszych powojennych historyków polskich, autorem cenionych i aktualnych do dziś prac naukowych. Przez cały okres powojenny władze komunistyczne, wspierane, zwłaszcza do 1956 roku, przez znaczną część środowiska historyków, szykanowały go jednak. Profesor pozostał wierny ideom niepodległościowym, które wyniósł ze szkoły Marszałka Piłsudskiego. Nie miał złudzeń co do sytuacji politycznej Polski: „Niewola, w której teraz żyjemy, jest znacznie bardziej niebezpieczna niż ta poprzednia z XIX w. Tamta częściowo hartowała, ta w większym stopniu znieprawia”. Komunistów uważał za „bandę zbrodniarzy”, „aparat, który nie chce i nigdy nie będzie chciał żadnych zmian. I on prawdopodobnie będzie zwyciężał, póki mu kto noża na gardle nie postawi”. Zmarł 27 lutego 1990 roku w Krakowie. Na jego pogrzebie odczytano telegram kondolencyjny przesłany przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Wybitny historyk, profesor najstarszej polskiej uczelni, był najprawdopodobniej ostatnim żyjącym żołnierzem Legionów Polskich pochodzenia żydowskiego i jedynym, który doczekał trzeciej niepodległości.
Brawo ambasadorze Rose!
Zatem Polaków i Żydów wiele historycznie łączy. Nici pokojowego współistnienia są poważnie zakorzenione w Austro-Węgrzech i tradycji legionowej. Warto o tym pamiętać, gdy zastanawiamy się nad prawem do samostanowienia i kilkoma wiekami, gdy Polacy i Żydzi, obok siebie rozwijali swoje poczucie tożsamości narodowej.
Ambasador USA Tom Rose podczas konferencji Międzynarodowego Stowarzyszenia Adwokatów i Prawników Żydowskich (IJL) w Warszawie zaznaczył, że korzenie relacji między Polską a Izraelem sięgają bardzo głęboko, a nasz kraj przez 600 lat stanowił dla Żydów dom, w zasadzie centrum świata. „A tak przy okazji, w którym europejskim kraju najbezpieczniej czujecie się, chodząc po ulicach? Czy nie w tym, w którym właśnie jesteśmy, czyli w Polsce?” — pytał.
„Dziś wieczorem wszyscy: Żydzi, Polacy, Izraelczycy, Amerykanie, zbieramy się, aby walczyć z kłamstwami, które wypaczają historię. Aby przywrócić Polsce należny honor w jej najciemniejszej godzinie, wzmocnić sojusz, który chroni dziś naród żydowski, i wspólnie, bez wahania, oświadczyć, że jeśli po 107 latach będziemy potrzebować przypomnienia, nigdy więcej nie możemy wahać się użyć całej naszej siły i mocy, aby bronić się przed nikczemnymi planami naszych wrogów. Nie możemy też nigdy przepraszać za ich pokonanie” — podkreślił Tom Rose.
Tom Rose zwracał uwagę, że pomagała także Armia Krajowa – dostarczając w miarę swoich (i tak przecież ograniczonych) możliwości broń dla walczących w Powstaniu w Getcie Warszawskim. „Prywatnych aktów odwagi nie sposób zliczyć. Setki zakonów, które chroniły żydowskie dzieci, całe wsie, które ukrywały rodziny na strychach i w stodołach. Księża, którzy fałszowali metryki chrztu. Rolnicy, którzy kopali doły pod swoimi podłogami. Tysiące Polaków ginęło ratując Żydów. Oczywiście, to nie wystarczyło. Nie powstrzymało to rzezi. Ale te przykłady bohaterstwa udowodniły, że nawet w najciemniejszą noc mnóstwo Polaków wybrało sumienie ponad strach i człowieczeństwo ponad terror” — podkreślił.
Ambasador USA swoim wystąpieniem zadał poważny cios nieprzyjaznej Polsce narracji. Many thanks, Mr. Ambassador Rose!
Paweł Czyż*
* wiceprezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin, radny Rady Powiatu w Gołdapi
W tekście wykorzystano informacje za Wikipedia.com oraz Izrael.Badacz.org

Nagroda Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za najlepszy artykuł
