Tenże dzień – to jeden z najpiękniejszych w moim długim życiu! Przeżyłem go w Warszawie; do Opola wróciłem późną nocą.
Nawet czarodziejski pędzel utalentowanego malarza, dysponującego pełną gamą barw, ani pióro najzdolniejszego poety nie jest w stanie oddać atmosfery duchowej i wzruszającej krasy tego dnia – to trzeba było przeżyć osobiście i bezpośrednio. Ryzykowałem krańcowym zmęczeniem, lecz sił mi starczyło na cały dzień, bo niosła mnie radość świętowania demokracji, kiedy w gronie moich Przyjaciół zdążałem śladami orszaku nowo wybranego Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Byłem w tym szczęśliwym dla mnie dniu naocznym świadkiem Jego zaprzysiężenia na wierność Narodowi i Państwu.
Nieprzebrana liczba Rodaków, których serca pyszniły się biało-czerwoną barwą, wypełniała śródmieście Warszawy do granic pojemności ulic i placów. Ogromną rzeszę ludzką ogarniała wręcz Boża Radość; wielu trzymało się za ręce a w ich oczach lśnił blask Nieba, pod którym powiewały tysiące flag i chorągiewek.
Promienne twarze Polek zdobiły wianki biało-czerwonych kwiatów, a mężczyźni w koszulkach z Polskim Orłem na piersi, nawet ci „twardziele”, dawali upust emocjom łzami wzruszenia. Czuło się Boskie Atrybuty w spontaniczności tłumów: Duchowość, Miłość, Wzruszenie.
Kiedy przemawiał Prezydent Karol Nawrocki, huragany okrzyków radości i skandowania aktów poparcia unosiły się pod niebiosa na skrzydłach naszych cudownych, patriotycznych pieśni. Serca ludzi starszych przepojone były (to się czuło!) wdzięcznością Panu Boga za to, że natchnął tak wielu młodych ludzi z całego kraju, którzy dominowali wśród uczestników tego Święta. Z tak cudownym Kwiatem Młodzieży Polskiej możemy śmiało budować pomyślną przyszłość naszej Ojczyzny.
W niczym tu nie przesadzam w tej szczerej euforii – unoszący się nad stolicą „klimat” przesycony był Duchem Jedności, którego tak bardzo brakuje na co dzień w naszym społeczeństwie, a którego Rodacy pragną jak powietrza albo jak spragniony wody… Ludzie chcą być razem – wtedy czują się bezpieczni, tym bardziej, kiedy przebywają w tak potężnej gromadzie (a czasy są groźne…).
Gdyby czytelnik tej nietypowej narracji chciał mi zarzucić, że mój ogląd rzeczywistości graniczy z infantylnością, i że moje „zachwyty” nie przystoją człowiekowi, który wiele przeżył i jest już na poziomie bardzo sędziwych lat, to na swoją obronę przytoczę Cypriana Kamila Norwida: „Kiedy człowiek zdolny jest jeszcze do zachwytu – nie zginie…”. Tak więc, z nastaniem nowej prezydentury wznieśmy się do wyżyn ambicji i triumfu, wychodząc z otchłani „niedasizmu” i bezideowych treści życia. Powiew optymizmu łapmy w skrzydła możliwości i niech on nas niesie ku lepszym dniom.
Ujmując rzecz jednostkowo pragnę jeszcze dodać: jakież trzeba było mieć szczęście, żeby znaleźć się we właściwym czasie i miejscu (na placu Zwycięstwa) by spotkać się z Prezydentem RP w bezpośrednim kontakcie. Dostąpiłem zaszczytu, że znalazłem się przy sposobności w pobliżu innych, osobiście znanych mi osób ze świata polityki, w tym z wybitnym państwowcem, moim ulubionym Przyjacielem Markiem Jakubiakiem; Marek rozpoznał mnie w tłumie i także podał mi rękę, ściskając moją dłoń ponad głowami uczestników – pozdrawiając serdecznie.
Zatem, mając już zaprzysiężonego Przywódcę Narodu (wszak wedle reguł demokracji – dr Karol Nawrocki stał się Prezydentem nas wszystkich, mieszkańców tej pięknej Polskiej Krainy) na usta ciśnie się wezwanie: Do boju Rodacy, o prawdę, jedność i pokój! Stanowimy przecież dużą, mocną i historycznie ukształtowaną społeczność (i nie marnujmy tego), a także jesteśmy boleśnie doświadczonym narodem (i wyciągnijmy naukę z tej lekcji).
Idźmy za przykładem naszego Przywódcy – Karola Nawrockiego, który udowodnił, że „niemożliwe” stało się realne; wszakże to nasz Kraj, więc ratujmy Ojczyznę przed zalewem nienormalności i wzmacniajmy w nas nawzajem wiarę we wsparcie Wszechmocnego, bo „Gdy Bóg z nami – to kto przeciwko nam…(?)”.
Ludzie powiadają: „Prawda zwycięża”, a ja dodam – „lecz nie bez oręża”, więc wezwanie do boju nie jest pozbawione sensu. A najlepszym sposobem podjęcia najtrudniejszego „boju” w życiu człowieka jest ciągła troska o przebaczenie – i jest to pierwszy krok ku pojednaniu.
Kończąc, przytoczę piękne słowa o przebaczaniu, lśniące jak drogocenne perły w skarbnicy poezji polskiej. A oto i one: Jeśli ktoś w życiu zada ci cierpienie – zapamiętaj, że najszlachetniejszą „zemstą” jest przebaczenie…
Autor: Emil Tańczak, przedsiębiorca z branży stomatologicznej

Nagroda Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za najlepszy artykuł
