Sędzia Sądu Najwyższego Kamil Zaradkiewicz przypomina kulisy powołania do WSA sędziego, który uciekł na Białoruś

Zastępca Naczelnego

Waldemar Żurek, Kamil Zaradkiewicz/X.com

„Pamiętają Państwo pana sędziego Tomasza Szmydta, obecnie rezydenta na Białorusi?” – pyta w mediach społecznościowych sędzia Sądu Najwyższego Kamil Zaradkiewicz. „Jest rok 2012. Na stanowisko w WSA w Warszawie kandyduje 12 osób. Zbiera się zespół KRS, który jednak postanawia nie przesłuchiwać wszystkich kandydatów, lecz po rozmowie z prezesem WSA Jackiem Chlebnym, dziś prezesem NSA, i jego laurką dla jednego kandydata postanawia pozytywnie rekomendować właśnie kandydata Szmydta, przy czym „za” głosuje jeden członek zespołu, a dwoje się „wstrzymuje”. Czyli rekomendacja zapada większością dość nietypową.” – opisuje sędzia z SN.

W rezultacie z wszystkich kandydatów bezapelacyjnie przez KRS niemal jednogłośnie (przy 1 „wstrzymującym się”) wybrany do WSA zostaje pan Tomasz Szmydt. – sędzia sądu powszechnego, wszyscy konkurenci otrzymują 0 głosów członków KRS. Członkiem zespołu rekomendującego pana Szmydta, a zarazem członkiem KRS był pan Waldemar Żurek.”

– dodaje sędzia Kamil Zaradkiewicz.

UCHWAŁA KRS dotycząca Tomasza Szmydta


Piotr Galicki

Komentarze są zamknięte