Marian Piłka: Wykuwanie nowego ładu

Zastępca Naczelnego

Marian Piłka/Twitter.com

Agresja Rosji na Ukrainę oznacza kres międzynarodowego systemu postzimnowojennego – ukształtowanego po upadku Związku Sowieckiego. Oznacza wkroczenie w długi okres wykuwania nowego systemu. Kryzys ładu postzimnowojennego unaocznił się już po kryzysie 2008 r., kiedy Chiny stały się wyzwaniem dla systemu opartego o dominację USA. Drugim rewizjonistą tego ładu stała się Rosja – dążąca do odbudowania swojej pozycji poprzez odzyskanie dominacji w świecie postsowieckim. To dążenie do rewizji międzynarodowego systemu i degradacji pozycji USA w tym systemie jest podstawą sojuszu Chin i Rosji.

Okres wojen, który najczęściej jest formą destrukcji starego ładu i budowy podstaw nowego, oznacza także kryzys instytucji – filarów dotychczasowego globalnego porządku: ONZ, Banku Światowego, WTO, MFW, NATO i Unii Europejskiej, które są poddawane rosnącej presji w kierunku ich radykalnej przebudowy lub nawet możliwej likwidacji. Ten kryzys instytucji jest konsekwencją zmian układu sił i nowych wyzwań wobec dominacji USA. Bo to wyzwanie zostało podjęte nie tylko przez Chiny i Rosję, ale także (choć w mniejszym zakresie i w sposób bardziej bojaźliwy i niekonsekwentny) przez sojuszników USA w Europie – Niemcy i Francję, które marzą o „strategicznej autonomii” UE. Co prawda Amerykanie mają jeszcze dostateczne siły, żeby mitygować ich zamysły, niemniej te państwa mogą odegrać istotną rolę w kształtowaniu „postamerykańskiego” systemu międzynarodowego.

Kryzys instytucjonalny systemu postzimnowojennego w Europie dotyczy zwłaszcza NATO i UE. A NATO po upadku Związku Sowieckiego, bez zmian formalnych, zaczęło pełnić rolę bardziej paktu zbiorowego bezpieczeństwa, niż sojuszu obronnego. Sojusz militarny wymaga bowiem jasno zdeklarowanego przeciwnika czy wroga. Po upadku komunizmu, Rosja przestała być postrzegana w tych kategoriach, a przez władze Niemiec i Francji zaczęła być postrzegana jako atrakcyjny partner do przebudowy systemu europejskiego w kierunku jego większej niezależności od USA. Znamienna jest tu interpretacja art. 5 traktatu NATO. Gdy w czasach sowieckich był on interpretowany jako zobligowanie do natychmiastowej reakcji militarnej w przypadku zaatakowania któregokolwiek członka NATO, to w okresie postzimnowojenym był on coraz częściej interpretowany jako zobowiązanie do konsultacji i podjęcia „właściwych działań”, co nie musi oznaczać działań militarnych. W istocie to oznacza, że ten pakt militarny przekształcił się w rodzaj paktu zbiorowego bezpieczeństwa, który jest znacznie słabszą i mniej efektywną formułą zachowania bezpieczeństwa jego członków. Dziś jest już oczywiste, że Berlin i Paryż postrzega Rosję zupełnie inaczej, niż Warszawa, Wilno czy Waszyngton. W tym sensie walor polityczny i propagandowy NATO jest dziś znacznie bardziej użyteczny, niż jego wymiar militarny. Trzeba więc budować alternatywę militarną – znacznie bardziej skuteczną niż obecne NATO, które może zostać sparaliżowane przez decyzje  Berlina i Paryża. Oznacza to konieczność budowy sojuszy bilateralnych lub wielostronnych przez państwa postrzegające zagrożenie rosyjskie w identyczny sposób. Bo dziś to już nie NATO, a tzw. format z Ramstein jest formą współpracy państw Zachodu na rzecz rzeczywistej militarnej pomocy Ukrainie. A deklaracje NATO mają przede wszystkim znaczenie polityczne i propagandowe.

Z kolei Unia Europejska, powołana w latach 1950-ch jako Europejska Wspólnota Gospodarcza, miała być uzupełnieniem NATO w wymiarze gospodarczym – też w celu stworzenia atrakcyjnego modelu gospodarczego dla wszystkich państw Europy i ich zdolności do przeciwstawienia się ekspansji ZSRS. W takim charakterze EWG funkcjonowała do upadku Związku Sowieckiego. Zjednoczenie Niemiec otworzyło jednak nowe możliwości dla głównych państw EWG. Niemcy stały się ponownie pierwszoplanową potęgą gospodarczą i wspólnie z Francją zaczęli budować UE jako alternatywny dla USA ośrodek siły. Deklaracje prezydenta Macrona dot. obrony strategicznej niezależności Europy przed USA i deklaracje kanclerza Scholza o budowie euro-państwa, oznaczającego pozbawienie suwerenności mniejszych państw europejskich i wykorzystanie ich potencjału dla wzmocnienia pozycji Niemiec w świecie, świadczą o ich dążeniach do usunięcia z Europy obecnych wpływów USA. Wojna na Ukrainie z jednej strony osłabiła pozycję Niemiec, ale to osłabienie mobilizuje Berlin do zagwarantowania sobie dominującej pozycji w UE. Program Berlina to faktyczna przebudowa Unii, pozbawienie państw Europy Środkowej i Wschodniej suwerenności, zablokowanie ich możliwości rozwojowych poprzez unijną politykę klimatyczną i dezintegrację polityczną, czego wyrazem jest m.in. obrona dysfunkcjonalności systemu sądowniczego w Polsce.

Niemcy już podjęły działania w celu zmiany porządku instytucjonalnego w Europie. To ogromne zagrożenie dla naszej niepodległości, kulturowej tożsamości i możliwości rozwojowych. Dlatego o przyszły  kształt europejskiego ładu musimy stoczyć walkę nie tylko z Rosją – poprzez wspieranie Ukrainy w tej wojnie, ale także przeciwko Niemcom i w mniejszym zakresie przeciwko władzom Francji. Polityka prowadzona przez rządy PO była polityką satelicką i realizacją niemieckich celów politycznych. Natomiast polityka rządów PIS oznacza spowolnienie tego procesu, ale nadal jest to wyprzedaż suwerenności Polski za możliwe fundusze UE – potrzebne PiS do wygrania wyborów. W dłuższej perspektywie czasowej jest to polityka równie niebezpieczna, co polityka PO. Aby skutecznie przeciwstawić się budowie nowego europejskiego ładu opartego o dominację Niemiec, należy nie tylko spowalniać ich działania poprzez blokowanie kolejnych zmian instytucjonalnych w UE, ale należy pozbawić władze RFN możliwości skutecznego kształtowania unijnej rzeczywistości. A dziś najbardziej skutecznego osłabienia możliwości działań Niemiec można dokonać poprzez opuszczenie UE przez Polskę. Bo w ramach Unii, miażdżąca przewaga instytucjonalna Niemiec uniemożliwi nam skuteczne kształtowanie naszej własnej przyszłości. A wyjście z Unii oznaczałoby odzyskanie podmiotowości Polski w polityce międzynarodowej i gospodarczej i znaczne osłabienie pozycji Niemiec. Wyjście Polski z UE i utworzenie przez nasz kraj sojuszu państw zagrożonych przez rosyjską ekspansję stworzyłoby dobrą alternatywę dla Unii – w postaci bardziej sprawiedliwego i partnerskiego układu w naszej części Europy, który także przyspieszyłby rozwój gospodarczy poprzez likwidację unijnych szaleństw klimatycznych i innych.

Wyjście Polski z Unii będzie skuteczną odpowiedzią na niemieckie plany hegemonii w Europie, osłabi francusko-niemiecką politykę „strategicznej autonomii”, czyli wypchnięcia USA z obecności w Europie. A poprzez wypchnięcie Rosji z polityki europejskiej, uniemożliwi utworzenie korzystnego dla Berlina, a zabójczego dla całej Europy Środkowo-Wschodniej, europejskiego ładu opartego o polityczne zniewolenie narodów. Nasze wyjście z UE i sukces Ukrainy w wojnie z Rosją stwarzają szanse na zbudowanie na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej takiego sojuszu militarnego i politycznego, który miałby dostateczny potencjał do równoważenia potencjału i niemieckiego i rosyjskiego. Ale jest to możliwe tylko po odzyskaniu przez Polskę własnej podmiotowości. Bo program Berlina zakładający pozbawienie państw UE prawa weta w kwestiach polityki zagranicznej oznacza zdanie się na łaskę i niełaskę Niemiec. A tkwiąc dalej w UE, wobec naturalnych przewag Berlina i Paryża, Polska nie ma szans na zwycięską batalię o kształt europejskiego ładu. Natomiast wyjście Polski z Unii Europejskiej przyśpieszy proces słabnięcia Niemiec – także w ramach Unii. Dlatego budowę nowego ładu europejskiego należy rozpocząć od procesu przygotowania polskiego państwa i polskiej opinii publicznej do konieczności opuszczenia UE i zbudowania bardziej sprawiedliwego i bardziej partnerskiego sojuszu państw, który w naszej części Europy zastąpiłby Unię Europejską. Ta „Nowa Rzeczpospolita”, której podstawą powinien być sojusz polsko-ukraiński, uzupełniona o państwa bałtyckie i Białoruś (która w wypadku klęski Rosji zmieni swoją pozycję geopolityczną) wraz z zagrożonymi rosyjską ekspansją państwami skandynawskimi, Turcją i państwami na południe od łuku Karpat i we współpracy z Wlk. Brytanią i USA byłyby zdolne do stworzenia takiego międzynarodowego ładu, który uchroniłby nasz kontynent przed niemiecką i rosyjską dominacją i dałby gwarancje bezpieczeństwa i rozwoju całego tego obszaru Europy.

Dziś jesteśmy świadkami pierwszego etapu rozpadu starego systemu międzynarodowego. Nasza bierność i dalsze trwanie w UE skazuje nas na rolę niemieckiego zaplecza i polityczne ubezwłasnowolnienie. Więc opuszczenie Unii i zbudowanie ww. układu alternatywnego wydaje się konieczne. Bo największym zagrożeniem dla naszej przyszłości jest i rosyjska ekspansja i niemieckie dążenie do hegemonii w Europie. Z tymi obydwoma historycznymi przeciwnikami musimy stoczyć batalię o przyszłość Polski i europejskiego ładu. Dziś właściwą odpowiedzią na te wyzwania jest więc zarówno dalsze wsparcie walki Ukraińców o ich suwerenność, jak też obrona polskiej suwerenności przed niemiecką dominacją. Musimy więc opuścić Unię Europejską.

Marian Piłka*

* Historyk, publicysta, ekspert Instytutu Ordo Caritatis, członek Prawicy Rzeczypospolitej. Poseł na Sejm I, III, IV i V kadencji. Radny Sejmiku Mazowieckiego V kadencji.

Komentarze są zamknięte