Prezes ZChR dr Bogusław Rogalski w Radio Maryja: nie możemy dać wciągnąć Polski w konflikt ukraińsko-rosyjski, bo to skończy się fatalnie dla Polski

Zastępca Naczelnego

Prezes ZChR dr Bogusław Rogalski/NGO

Jeśli gloryfikuje się mordercę Szuchewycza, jeśli gloryfikuje się Banderę, jeśli oficjalnie władze państwowe uznają Galizien SS za ukraińskie oddziały patriotyczne, to my musimy być bardzo ostrożni w ocenianiu relacji z Ukrainą, a przede wszystkim nie możemy dać wciągnąć Polski w konflikt ukraińsko-rosyjski, bo to skończy się fatalnie dla Polski – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Bogusław Rogalski, ekspert do spraw międzynarodowych.

Ponad 100 tysięcy rosyjskich żołnierzy zgromadziło się na granicy z Ukrainą. Taka sytuacja grozi zaognieniem konfliktu ukraińskiego. W ocenie dr. Bogusława Rogalskiego, w relacjach pomiędzy Wschodem a Zachodem ponownie zapada „żelazna kurtyna”; tym razem jednak nie na Odrze, lecz na Bugu.

Wydarzenia ostatnich tygodni czy nawet ostatniego miesiąca są typową zimną wojną nerwów. Jest to klasyczna, dyplomatyczna zimna wojna, która jest tak naprawdę przygotowaniem do próby sił na arenie międzynarodowej. To, że będziemy mieli do czynienia z narastającym konfliktem Wschód-Zachód, a zwłaszcza Waszyngton-Moskwa (bo to stało się tym pierwszym zarzewiem obecnego konfliktu) było do przewidzenia po wypowiedzi Joe Bidena, który nazwał prezydenta Rosji Władimira Putina „mordercą”. To musiało spotkać się z ostrzejszą reakcją również strony rosyjskiej i doszło przede wszystkim do wymiany tzw. ognia na linii dyplomatycznej, czyli wzajemnego usuwania dyplomatów”

– wyjaśnił gość „Aktualności dnia”.

Zabiegi dyplomatyczne w postaci usuwania z placówek dyplomatów mają miejsce zarówno ze strony Rosji, jak i innych państw. Takie działanie nie przyczyniają się do rozwiązania napięć i konfliktów – akcentował ekspert do spraw międzynarodowych.

Wzajemne wydalanie dyplomatów tylko i wyłącznie zaostrza zawsze sytuację pomiędzy państwami i jest „dyplomatyczną piaskownicą”, bo żeby nie dopuścić do konfliktu czy rozlania się konfliktu, potrzebny jest dialog, rzeczowy dialog. Natomiast okładanie się pięściami czy usuwanie dyplomatów na zasadzie persona non grata zawsze w historii przynosiło wzmacnianie konfliktu, a nie jego unicestwianie”

– zauważył prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

POSŁUCHAJ CAŁEGO WYWIADU

Niedaleko nas ponownie narasta bardzo niebezpieczna sytuacja – podkreślił były europoseł.

W interesie Polski jest zachowanie bezpieczeństwa na naszej wschodniej flance, na naszej wschodniej granicy. A żeby do tego mogło dojść, potrzebne jest przede wszystkim istnienie na naszej wschodniej granicy państw przyjaznych Polsce. My niestety nie mamy w ogóle na naszej wschodniej granicy państw w 100 procentach przyjaznych naszemu krajowi. Nawet Litwa dzisiaj dyskryminuje Polaków zamieszkujących ten kraj, nie mówiąc już o Białorusi. Pewne błędy zostały popełnione po obu stronach, z których konsekwencjami my musimy dzisiaj się zmierzyć, a które są bardzo niebezpieczne dla Polski. Jeśli nie zrozumiemy przyczyn tego konfliktu, jeśli chodzi o Białoruś, na początku XXI wieku ten kraj był możliwy do pozyskania na naszą stronę, tzn. było możliwe zacieśnienie bliższych relacji z Białorusią wówczas, a także być może zbliżenie z Unią Europejską. To tego nie doszło, ze względu na to, że wówczas i UE, i Polska nie wyrażały na to zbyt wielkiej ochoty, a wręcz przeciwnie – użyto naszej mniejszości narodowej – co jest moim zdaniem kardynalnym błędem – do zwalczania dyktatorskich zapędów Łukaszenki. To musiało się źle skończyć”

– zaznaczył.

W przypadku Ukrainy sytuacja wygląda tak, iż kraj ten od momentu uzyskania swojej niepodległości z założenia jest skonfliktowany z Rosją, jednak władze ukraińskie są również nastawione antypolsko – zwrócił uwagę dr Bogusław Rogalski.

Przypomnę: działacze, członkowie wszystkich rządów ukraińskich, lokalne władze we Lwowie – tam buduje się młodą państwowość ukraińską na micie zbrodniarzy z UPA i na micie antypolskim. Jeśli gloryfikuje się mordercę Szuchewycza, jeśli gloryfikuje się Banderę, jeśli oficjalnie władze państwowe uznają Galizien SS za ukraińskie oddziały patriotyczne, to my musimy być bardzo ostrożni w ocenianiu relacji z Ukrainą, a przede wszystkim nie możemy dać wciągnąć Polski w konflikt ukraińsko-rosyjski, bo to skończy się fatalnie dla Polski. Dlaczego Ukraina ma konflikt z Rosją? (…) Ukraina jest skonfliktowana z Rosją ze względu na to, że w czasach Związku Sowieckiego Radziecka Republika Ukraińska otrzymywała od Związku Sowieckiego duże terytoria. Chruszczow przekazał w tamtych czasach socjalistycznej Ukrainie, krajowi związkowemu, terytoria m.in. Krym. Było zatem do przewidzenia, że po rozpadzie ZSRR dojdzie do konfliktu granicznego z Ukrainą – i tak się dzieje”

– tłumaczył ekspert do spraw międzynarodowych.

Obecna sytuacja na Ukrainie nie jest podobna do tej z Gruzji w 2008 roku, ponieważ tamta agresja Rosji mogła skończyć się rozlaniem konfliktu na tamtym terenie na dłuższy czas. Dzisiejsze ruchy armii rosyjskiej przy granicy z Ukrainą mają inny charakter – wskazał gość Radia Maryja.

Rosja chce odzyskać swoją mocarstwowość, swoją pozycję i swoje terytoria, które wcześniej przekazała Ukrainie w ramach Związku Radzieckiego, które są w większości – to tez musimy powiedzieć – zamieszkałe przez Rosjan. Zatem sytuacja jest tu diametralnie inna niż w Gruzji, ponieważ mamy do czynienia na tamtych terytoriach (tzw. wschodniej Ukrainy) z żywiołem rosyjskim, który jest nastawiony bardzo mocno antyukraińsko. Jeśli dojdzie do konfliktu zbrojnego na wschodzie Ukrainy, to na pewno on się rozleje szerzej. Wówczas należy zadać sobie pytanie: co stanie się z Ukrainą? (…) Ukraina jest państwem upadającym. Funkcjonuje tylko i wyłącznie na tzw. kroplówkach zachodnich, kroplówkach płynących ze Stanów Zjednoczonych, z UE, ale też z Polski”

– zauważył prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

Źródło: Radio Maryja

Komentarze są zamknięte