„Bez serc bez ducha to szkieletów ludy". Ten znany cytat z „Ody do młodości” Adama Mickiewicza obrazuje doskonale dzisiejszy stan ducha Europy, a w szczególności Unii Europejskiej, która zatraca swoją duszę i żyje tylko ciałami, a nie wartościami, które ją zbudowały. Odrzucenie ideałów i duchowości chrześcijańskiej, które przez dwa tysiące lat uformowały nasze europejskie jestestwo, cywilizację łacińską, zastępowane są przez martwą formę instytucji unijnych i bezdusznego, nowego człowieka żyjącego według neomarksistowskiego schematu antropocentrycznego, w którym nie ma miejsca na Boga, wiarę i prawdziwe wartości. Za to wszechobecny hedonizm i cywilizacja śmierci mają się całkiem dobrze, a nawet są pokrętnie wpisywane w prawa człowieka. Ten samobójczy marsz Europy trwa od kilku dziesięcioleci, od czasu przejęcia instytucji unijnych przez środowiska skrajnie lewicowe i liberalne. Wspólnym mianownikiem ich działania jest niechęć, a często nawet nienawiść do Kościoła i samego chrześcijaństwa. W takim „duchu” tworzone jest też współczesne prawo europejskie zaklęte w dyrektywach i rozporządzeniach. Większość Europejczyków bezwiednie, jak w transie, podąża w chocholim tańcu za fałszywymi prorokami nowego zniewolenia. Tyle, że to droga donikąd, w stronę cywilizacyjnej przepaści na dnie której może znaleźć się wkrótce Europa, jeśli w porę nie powstrzymamy tego szaleństwa, czyli budowania za wszelką cenę superpaństwa unijnego na trupach narodów, suwerennych państw, chrześcijaństwa.

Nagroda Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za najlepszy artykuł