
Wiceprezes ZChR Paweł Czyż/X.com
Agencja Ochrony Środowiska USA (EPA) ogłosiła we wtorek, że wycofuje się z formalnego uznania, że zmiany klimatu zagrażają zdrowiu publicznemu i że do zmian przyczyniają się spaliny samochodowe. Decyzje te były podstawą niemal wszystkich regulacji ograniczających m.in. emisję gazów cieplarnianych i spalin. Podczas ceremonii w Indianapolis, Lee Zeldin, szef EPA, ogłosił, że wycofanie się z uznania zmian klimatu za zagrożenie zdrowia publicznego może być największą akcją deregulacyjną w historii USA. Zeldin argumentował, że regulacje te uderzały w przemysł i zwiększały koszty dla konsumentów. „To oczywiste, że należy dbać o klimat. Niemniej jednak, szaleństwa lewicowych działaczy i ekoterrorystów doprowadziły już do poważnych strat gospodarczych. Komisja Europejska zaproponowała cel redukcji emisji gazów cieplarnianych o 90% do 2040 roku w porównaniu do poziomów z 1990 roku. Ta propozycja jest częścią dążenia UE do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. Zatem, Niemcy jeszcze przez wiele lat mogą korzystać sobie z węgla nabywanego poza UE (takie prawo sobie załatwiły), a reszta – w tym Polska – ma stosować się do ograniczeń, które wobec stanowiska USA, Rosji, Chin czy Indii nie mają globalnie znaczenia!” – tak zmianę w polityce USA skomentował w mediach społecznościowych Paweł Czyż, wiceprezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.
Rozwój kontra brukselska wygoda
Pomimo spadku wydobycia węgla w Stanach Zjednoczonych z z 512 mln ton w 2024 do 483 mln ton w 2025 r. węgiel jest surowcem na który stawia Donald Trump. Mówi się o nim jako orędowniku węgla. Gdy spojrzymy na cele które stawia sobie administracja USA, to będziemy mogli zrozumieć dlaczego wycofywana jest ta z gruntu szkodliwa opinia prawna. A jak mówi Zeldin: „węgiel będzie wykorzystywany do produkcji energii, wydobycia kluczowych minerałów i eksportu do naszych sojuszników”. Będzie to także ułatwienie do przedłużenie żywotności starych elektrowni węglowych i budowania nowych napędzanych na gaz. A przecież celem Trumpa miałaby być reindustrializacja gospodarki co wymagałoby właśnie funkcjonowania szeregu elektrowni, a najlepiej budowy nowych. Co dowodzi, że uchylenie tej opinii jest posunięciem logicznym. Choć to może być dopiero wstępny krok do planowanego odnowienia przemysłu w Stanach, które nie wiadomo czy ma szanse powodzenia.”
– podał polityk Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.
Brukselscy dygnitarze poruszają się limuzynami o sporych pojemnościach silnika napędzanego Pb lub dieslem, a my mamy w 2050 roku poruszać się rowerami lub pieszo i grzać się w zimie ciepłem oddechu lub świec? Wolne żarty! Polska powinna zaprzestać likwidacji naszego górnictwa i szybko zbudować sieć małych elektrowni na tzw. zagazowany węgiel. Nikt już bowiem nie spieszy się z budową elektrowni atomowych, bo w polskich warunkach to znakomite cele dla wojsk Putina.
Niemniej, kto miał zrobić biznes na wciskaniu Polakom „czystych metod” pozyskiwania energii elektrycznej czy ogrzewania nieruchomości … to ten biznes już zrobił. Wszystko dzięki Urszuli von der Leyen i jej ekipie.”
Piotr Galicki


Nagroda Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za najlepszy artykuł

Skandal… robią nam wodę z mózgu…