Lewicowe media ukrywają fakty o zabójcy zwolennika Trumpa. Przestępca był członkiem Antify

Zastępca Naczelnego

Foto za edition.cnn.com

Policja ujawniła nowe fakty o Michaelu Reinoehlu, który zastrzelił w Portland zwolennika Donalda Trumpa. Równocześnie wielu komentatorów zauważyło, że piszące o tej sytuacji lewicowe media „zapominają” o jego związkach z Antifą.

29 sierpnia Reinoehl brał udział w proteście Black Lives Matter w Portland. W jego trakcie doszło do starć ze zwolennikami Donalda Trumpa. W pewnym momencie mężczyzna wyciągnął nielegalnie posiadaną broń i zastrzelił z niej jednego z członków prawicowej organizacji Patriot’s Prayer Aarona Danielsona. W czwartek policji udało się go namierzyć ale otworzył do policjantów ogień podczas próby aresztowania i został przez nich zastrzelony.

Na krótko przed śmiercią mężczyzna udzielił wywiadu skrajnie lewicowemu portalowi Vice. W jego trakcie przyznał się do morderstwa ale powiedział, że zastrzelił zwolennika prawicy bo ten chciał dźgnąć nożem jego czarnoskórego kolegę. Pomimo braku jakichkolwiek dowodów na to, że to prawda, większość mediów podała dalej właśnie taką wersję wydarzeń. Prokurator okręgowy z Portland upublicznił jednak materiały ze śledztwa które sugerują, że jego motywacja była zupełnie inna.

Reinoehl miał długą kartotekę kryminalną więc nie mógł posiadać legalnie broni palnej. Policjanci dowiedzieli się, że już na początku zeszłego miesiąca prosił swojego syna aby ten sprzedał mu swój pistolet bo „ma dosyć tego g**na”. Zaoferował mu za niego 100 dolarów i ćwierć funta marihuany. Policjanci przeglądający nagrania z kamer bezpieczeństwa doszli również do wniosku, że spotkanie Antifiarza z jego przyszłą ofiarą nie było przypadkowe.

Na nagraniach widać bowiem, że przed strzelaniną szedł z niezidentyfikowanym towarzyszem przed Danielsonem, co chwilę zerkając w jego stronę i macając się w okolicy miejsca gdzie miał za paskiem broń. W pewnym momencie skręcił w boczną uliczkę prowadzącą do garażu i z ukrycia zerknął, czy Danielson i towarzyszący mu mężczyzna nadal idą w jego stronę. Kiedy ofiara i jego kolega przeszli obok nie zauważając go, Reinoel i drugi mężczyzna wyszli z bramy i zaczęli za nimi iść. Wkrótce potem Danielson został zastrzelony chociaż tego już nie zarejestrowała żadna kamera. Świadek zeznał, że zanim padły strzały towarzysz Reinoela krzyknął do Danielsona, że „zaraz cię k***a zastrzelimy”.

Komentatorzy szybko odnotowali, że wiele lewicowych mediów piszących o Reinoelu nie zauważyło, że był on zwolennikiem Antify. Niektóre całkowicie pominęły ten fakt a inne cytowały jego wywiad dla Vice w którym stwierdził, że nie ma z tą organizacją terrorystyczną nic wspólnego. Wcześniej pisał jednak na swoich mediach społecznościowych, że jest „100 proc. Antifa” i osoby, które nie popierają przemocy politycznej nie rozumieją czym jest ta organizacja.

Jednym z pierwszych dzienników które napisały o śmierci przestępcy był „New York Times”. Jak zwykle w takich wypadkach ich artykuł był wielokrotnie edytowany aby zamieścić w nim nowe informacje. W pierwszej wersji tego artykułu dziennikarze napisali już w pierwszym akapicie i w tzw. zajawce czyli krótkim fragmencie używanym w mediach społecznościowych, że był zwolennikiem Antify. W kolejnych wersjach tego artykułu informacja o tym zniknęła jednak z zajawki a w samym tekście trafiła do dalszej części tekstu, gdzie łatwo było ją przegapić.

„NYT” nie był jedynym medium które próbowało ukryć związki zabójcy z Antifą. Lewicowy portal Daily Beast w ogóle o nich nie wspomniał, pisząc zamiast tego, że był on „na dalekich skrajnościach ruchu antyrasistowskiego”. „Forbes” i brytyjski „Guardian” również nie zająknęły się o związkach Reinoehl z Antifą – ten pierwszy stwierdził tylko, że był członkiem „antyrasistowskich protestujących” a ten drugi – „antyrasistowskim działaczem”.

 

Wiktor Młynarz
Źródło: Post Millenial, Daily Caller/Niezalezna.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.