Organizacja Toma – mroczna zagadka podziemia

Niezależna Gazeta Obywatelska1

Na wpół mityczna, osnuta gęstą zasłoną tajemnicy organizacja. Dla komunistów jądro ciemności polskiego faszyzmu i koronny dowód kolaboracji z III Rzeszą. Wstydliwie przemilczana na „zachodzie”. Ekspozytura wywiadów III Rzeszy, Wielkiej Brytanii, USA i Rządu Londyńskiego. Nigdy do końca nie rozszyfrowana bo być może będąca jedynie wytworem wyobraźni jednego człowieka.

Szarej eminencji rozgrywek wywiadów, architekta przejścia na zachód Brygady Świętokrzyskiej, któremu Niemcy w czasie okupacji dali do dyspozycji samochód z szoferem, człowieka o wielu nazwiskach. Do historii przeszedł pod nazwiskiem Hubert Jura a od używanego przez niego pseudonimu wzięła nazwę „jego” organizacja.

Tożsamość

Hubert Jura alias Herbert Jung urodził się prawdopodobnie w roku 1915 na Pomorzu w Borach Tucholskich. Pochodził z mieszanej, polsko-niemieckiej rodziny. Twierdził, że przed wojną był podporucznikiem rezerwy w Wojsku Polskim.  Pierwsze lata okupacji spędził na Pomorzu, stąd też historycy zajmujący się tym regionem zidentyfikowali Jurę jako Tadeusza Trepkę, żołnierza ZWZ-AK zwłaszcza, że obaj używali pseudonimu „Tom”. Jak się okazuje, trop był fałszywy.

„Tom” z AK pozostał na Pomorzu, z kolei „nasz” „Tom” w 1942 r. nagle znalazł się w Warszawie i pod fałszywym nazwiskiem Tomasz Zan zaczął szukać kontaktów z antykomunistycznym podziemiem. Być może już wtedy, ten na wpół polak, pół Niemiec wykonywał dyrektywy swoich mocodawców skontaktowania się z tą częścią polskiego podziemia, której cel był zbieżny z Niemieckim czyli walka z komunizmem.

W 1943 r. udało mu się skontaktować się z Narodową Organizacją Wojskową (NOW) i podając się za przedwojennego oficera i dowódcę oddziału AK został przez kierownictwo organizacji wysłany na prowincję celem zorganizowania kierownictwa Akcji Specjalnej (AS). Począwszy od wiosny 1943 r. Hubert Jura występując jako por. „Tom” zaczął w Okręgu NOW IB Warszawa-powiaty (Okręg V kielecko-radomski NSZ) organizować oddział partyzancki.

Jako Kierownik AS Okręgu IB, por. „Tom”, zorganizował jeden z pierwszych oddziałów partyzanckich, zgrupowanie „Sosna”, który wkrótce stał się postrachem miejscowych komunistów.


W Akcji Specjalnej

Największy rozgłos przyniosła mu akcja likwidacji siedmioosobowego patrolu „Stacha” z oddziału partyzanckiego Gwardii Ludowej im. Ludwika Waryńskiego 22 lipca 1944 r. w gajówce Puszcza w lasach przysuskich na Kielecczyźnie.

Był to pierwszy tego typu przypadek w polskim podziemiu. Akcja likwidacyjna przeprowadzona przez zgrupowanie AS NSZ „Sosna” miała charakter odwetowy i była wykonana na polecenie zwierzchników z NSZ po konsultacji z AK, którzy wydali wyrok śmierci na członków oddziału GL „Stacha”, za wymordowanie w styczniu 1943 r. niewinnych ludzi, w tym wielu z NSZ, w miejscowości Drzewica. Por. „Tom” po wytropieniu oddziału GL winnego zbrodni w Drzewicy rozbroił go i rozstrzelał siedmiu jego członków z dowódcą Stanisławem Wiktorowiczem ps. „Stach”.

Oddział AS NSZ „Sosna” pod dowództwem por. „Toma” operował w lasach kielecczyzny od wiosny 1943 r. do połowy 1944 r. zwalczając głównie komunistyczną partyzantkę.

Historycy tworzący w PRLu z Nazarewiczem, byłym płk. UB, na czele działalności por. „Toma” przypisują około 260 zamordowanych komunistów w tym wielu o pochodzeniu żydowskim. Liczba ta wydaje się mocno przesadzona, zważywszy na fakt, że w omawianym okresie na kielecczyźnie nie było aż tylu czynnych komunistów, co w dużej mierze jest zasługą oddziału AS NSZ „Sosna”, który swoimi działaniami uniemożliwiał na rozwinięcie się w terenie komunistycznych oddziałów i ich agentury PPR.


Listy „Toma”

Por. „Tom”, będąc kierownikiem AS V Okręgu kielecko-radomskiego NSZ, miał w terenie pełną swobodę działania co zaczął szybko wykorzystywać, realizując własną koncepcję ideową.

Począwszy od jesieni 1943 r. zaczął wysyłać miejscowym władzom niemieckim w Radomiu i Kielcach oferty współpracy wspólnego zwalczania partyzantki komunistycznej i innych „kryminalistów” przy jednoczesnym zawieszeniu broni.

Listy „Toma” przekazywane, przez zaufane osoby, Niemcom były o tyle wiarygodne, że pseudonim „Tom” było znane w terenie i kojarzone przez okupantów z działalnością antykomunistyczną, zostały więc potraktowane poważnie.

Listy „Toma” zbiegły się w czasie z pierwszymi poważniejszymi klęskami wojsk niemieckich, zwłaszcza z klęską stalingradką. Przejście armii niemieckiej do defensywy na froncie wschodnim zmusiło dowództwo SS do neutralizacji polskiego podziemia, którego aktywność coraz bardziej utrudniała Niemcom prowadzenie działań wojennych. Po aresztowaniu komendanta głównego AK płka Stefana Roweckiego starano się go nakłonić do wydania rozkazu zaprzestania walki z Niemcami. Argumentowano, że głównym wrogiem Polaków przestali być już Niemcy a stali się nimi sowieci, zaś Wielka Brytania i Stany Zjednoczone pozostawią nasz kraj własnemu losowi. Rowecki propozycje te stanowczo odrzucił. Nie zrażeni nieugiętą postawą dowódcy AK, Niemcy w dalszym ciągu poszukiwali organizacji gotowych nawiązać z nimi współpracę. W tym właśnie okresie list „Toma” dotarł na biurko oficera SS Haupsturmfuhrera Paula Fuchsa,w Gestapo Kierownika wydziału IV, referatu „a” – zwalczania ruchu oporu w dystrykcie Radomskim.

Urodzony w 1908 r., Paul Fuchs będąc od 1942 r. odpowiedzialnym za zwalczanie ruchu oporu w Dystrykcie Radomskim, na którego terenie działał  oddział AS NSZ „Sosna”, gruntownie poznał specyfikę polskiego podziemia i jego podziały na tle stosunku do komunistów. Znał antykomunistyczną działalność „Toma” i postanowił wykorzystać jego ofertę współpracy, godząc się jednocześnie na zawieszenie broni.

Od końca 1943 r. „Tom” współpracując z radomskim gestapo zaczął coraz bardziej ofensywnie rozwijać działalność antykomunistyczną, zwalczając każdy jego przejaw. Informacje o agentach i członkach PPRotrzymywał od Fuchsa, „odwdzięczał” się podobnymi informacjami. W terenie cieszył się pełną swobodą i bezkarnością działania, ponieważ był „nietykalny” przeprowadzane przez niego akcje odznaczały się dużą brawurą i śmiałością, jak porwania ludzi związanych z PPR w centrum Częstochowy czy Radomia, pod okiem gestapo.

Aktywność „Toma” i jego ludzi coraz bardziej zatracała konspiracyjny charakter walki podziemnej będąc jednocześnie oderwana od pierwotnej działalności w NOW a następnie w NSZ-AK, nabierała cech „prywatnej” w pełni samodzielnej i niezależnej działalności. „Tom” dojrzał do utworzenia własnej organizacji antykomunistycznej pod protektoratem SS-haupsturmfuhrera Paula Fuchsa, kierownika gestapo w Radomiu.

Zanim to nastąpiło nad „Tomem” zaczęły się gromadzić czarne chmury.


Kolaboracja?

Z chwilą wejścia Jury w struktury NOW w połowie 1943 r., zgodnie z obowiązującą procedurą „Tom” był „prześwietlany” na okoliczność współpracy z okupantem. Kierownictwo NOW zadanie to zleciło kpt. Mieczysławowi Dukalskiemu ps. „Pomorski”, który podobnie jak „Tom” pochodził z Pomorza. Wywiad przeprowadzony przez „Pomorskiego”, stwierdził, że „Tom” jest człowiekiem nieszczerym i kategorycznie odrzucił zadanie powierzone mu przez Dukalskiego, tworzenia AS na Pomorzu, chcąc za wszelką cenę działać w Polsce Centralnej. Być może już wówczas Fuchs był protektorem Jury i ten ostatni chciał być blisko niego. Mimo wątpliwości co do Jury wynikłych z wywiadu „Pomorskiego”, „Tom” został przydzielony tam gdzie chciał, czyli do Okręgu IB obejmującego m.in. Radom.

Późniejsza, autonomiczna, działalność „Toma” dostarczyła kontrwywiadowi NSZ-AK informacje, które wystarczyły na ostateczne jego rozpracowanie.

Z początkiem wiosny 1944 r. w kierownictwie NSZ-AK zapadł ostatecznie wyrok śmierci na Hubertę Jurę ps „Tom” za współpracę z okupantem czyli za kolaborację. Bezpośrednim zleceniodawcą wyroku był Władysław Pacholczyk ps. „Adam”, inspektor V Okręgu któremu podlegał Jura.

Tym czasem „Tom” czuł się na tyle pewnie i bezkarnie, że zbytnio nie krył się ze swoją współpracą z okupantem. Był częstym gościem w radomskim gestapo, skąd otrzymywał listy agentów PPR do likwidacji. Jego niemal jawna współpraca z okupantem była powodem buntu podkomendnych z oddziału AS NSZ „Sosna”, którzy 19 maja 1944 r. postanowili rozprawić się ze swoim dowódcą. „Tom” z najwierniejszymi towarzyszami musiał ratować się ucieczką.

 Formalnie epizod ten zakończył jego współpracę z NSZ-AK. Od tego czasu „Tom” zaczął w terenie montować siatkę wywiadu i kontrwywiadu w pełni samodzielną, podległą wyłącznie jemu, nastawioną na działalność wybitnie antykomunistyczną. Jura stał się na tyle radykalny, że wystarczył nieszkodliwy czasem donos, żeby posądzić kogoś o współpracę z PPR a w konsekwencji zlikwidować.

„Tom” i jego siatka szpiegów stała się przez to niebezpieczna również dla innych organizacji podziemnych w tym dla AK, która utrzymywała nieraz taktyczne kontakty z komunistami.  Inspektor NSZ-AK Pacholczyk zorganizował komórki likwidacyjne, które rozpoczęły polowanie na „Toma”. Cel był jeden – zabić zdrajcę.


Zabić zdrajcę

„Tom” był o tyle trudnym celem, że odkąd uciekł ze swojego oddziału, zerwał wszelkie kontakty z NSZ-AK przechodząc pod całkowitą kuratelę Fuchsa, który dał mu do dyspozycji m.in. samochód wraz z szoferem, będącym jego osobistym ochroniarzem.

Gdy, za pośrednictwem swoich agentów, Jura dowiedział się o wyroku wydanym na niego przez NSZ-AK, nie wyjeżdżał w teren, przebywając głównie w Radomiu, po którego ulicach jeździł swoim samochodem otrzymanym z gestapo. Zawsze towarzyszyła mu ochrona a w pobliżu zwykle byli niemieccy żandarmi. Pacholczyk kilkakrotnie wysyłał w teren komórki likwidacyjne celem wykonania wyroku na Jurze, za każdym razem trafiały one w próżnię, wywiad „Toma” działał zbyt sprawie, przez co był nieuchwytny dla zamachowców. Największym sukcesem na tym polu wykazała się komórka likwidacyjna w skład której wchodził m.in. Ryszard Hartliński „Jeremi”. Udało się jej ostrzelać auto Jury, gdy podjeżdżało pod restaurację w Radomiu. W wyniku strzelaniny „Tom” został ranny, jednak szybka reakcja niemieckich żandarmów uniemożliwiła zamachowcom dobicie zdrajcy. Po tym zajściu Jura przebywał w niemieckim szpitalu pod ścisłą ochroną gestapo.


Pod „opieką” NSZ-ONR

W 1943 r. Hubert Jura występując jako Tomasz Zan skontaktował się z tą częścią Narodowych Sił Zbrojnych, które przed inkorporacją tworzyły Narodową Organizację Wojskową, wywodzącą się z przedwojennego Stronnictwa Narodowego (w przeciwieństwie do Związku Jaszczurczego wywodzącego się z Obozu Narodowo-Radykalnego). Gdy w roku 1944 r. na tle scalenia z AK doszło w NSZ do rozłamu, Jura i jego oddział AS pozostał w strukturach podporządkowanych NSZ-AK (tworzyli je ludzie wywodzący się z NOW i popierający scalenie). Wyroki wydane na Jurę wyszły więc z kręgów NSZ-AK, którym „Tom” był organizacyjnie podporządkowany.

Własną, niezależną drogą poszli z kolei ludzie, którzy wywodzili się ze Związku Jaszczurczego, którzy nie zgodzili się na bezwarunkowe scalenie z AK, mając własną wizję walki o Polskę. Ludzie Ci w większości wywodzący się jeszcze z przedwojennego ONR, utworzyli odrębną organizację zwaną NSZ-ONR, reprezentującą najbardziej skrajny, bezkompromisowy antykomunizm. Ludzie Ci doszli do wniosku, że z chwilą klęski niemieckiej pod Stalingradem, gdy ich armie przeszły na całym froncie wschodnim do defensywy, wycofując się przed wciąż napierającą Armią Czerwoną, III Rzesza utraciła status wroga nr 1, kosztem ZSRR, której armie w zwycięskim pochodzie zaczęły wkraczać na kresy II RP. NSZ-ONR były skłonne zaprzestać akcji ofensywnych przeciw Niemcom, których i tak uważały za przegranych, i skupić się w całości na wrogu realnym, wrogu nr 1 – ZSRR. Był to potencjał, który osamotniony „Tom” ze statusem „zdrajcy” postanowił wykorzystać i ponownie wejść do gry z Fuchsem. NSZ-ONR miały ponownie wywindować „Toma”, podnosząc jego znaczenie wśród Niemców.Z początkiem czerwca 1944 r., Jura po wyjściu ze szpitala niezwłocznie skontaktował się z przedstawicielami NSZ-ONR, przedstawiając się jako kpt. „Jerzy Tom”, dysponujący prężną organizacją wywiadowczą. Kierownictwo NSZ-ONR postanowiło skorzystać z usług niespodziewanego sprzymierzeńca, biorąc go jednocześnie pod swoją kuratelę wyznaczając funkcję szefa egzekutywy II Oddziału (wywiadu) Komendy Głównej NSZ-ONR. „Tom” kolejny raz okazał się być wytrawnym graczem.


„Organizacja Toma”


W jaki sposób człowiek posądzany o zdradę, na którym ciążył wyrok śmierci mógł stać się na tyle użytecznym, że został szefem egzekutywy wywiadu i to w Kierownictwie dużej organizacji podziemnej? Co mógł takiego zaoferować, że stał się samodzielną stroną, niemal równorzędnym partnerem dla NSZ-ONR?

Jura odkąd związał się z podziemiem ściśle realizował własną wizję, własną ideową koncepcję walki o Polskę. Niezależną od wskazań i poleceń zwierzchników. Będąc w NSZ-AK nie był lojalnym, oddanym żołnierzem swoich podwładnym, był lojalny tylko i wyłącznie w stosunku do siebie. Od samego początku konspiracji w AS „Sosna”, budował własny, samodzielny zespół, który odpowiadał wyłącznie przed nim. Poczynaniami swoimi, choć niezwykle skutecznymi w walce z komunistami, ściągnął na siebie zarzut zdrady a w konsekwencji wyrok śmierci. Już wówczas dysponował własnym zapleczem, dzięki czemu, nawet gdy macierzysta organizacja skazując go na śmierć, wyrzekła się jego, nadal był pełnoprawną stroną w rozmowach z Niemcami a później z NSZ-ONR. Pod sobą miał bowiem skutecznie działającą organizację o charakterze wywiadowczym obejmującą swym zasięgiem całą Polskę centralną.Organizacja, korzystając z potężnej protekcji szefa radomskiego gestapo, występowała oficjalnie jako prężnie rozwijająca się firma budowlana z oddziałami w Radomiu, Krakowie przy ul Szewskiej i z centralą w Częstochowie, która mieściła się w willi przy ul. Jasnogórskiej 25. Tam to właśnie na co dzień rezydował „Kierownik firmy” kpt. „Jerzy Tom”ze swoim „sztabem” do którego wchodzili kpt. Maksymilian Rolland, podający się za przedwojennego oficera wywiadu, pełniący funkcję zastępcy dowódcy i eksperta od przesłuchań, por. Edward Asi ppor. Karol. Wszyscy świetnie władający językiem niemieckim. Dysponujący okazałym parkiem samochodowym i niemal nieograniczoną ilością różnego rodzaju kuponów i talonów na akcesoria samochodowe (benzyna, smary itd.).

Oddziały terenowe „firmy budowlanej”, będące w rzeczywistości ekspozyturami „Organizacji Toma”mieściły w swoich wnętrzach prowizoryczne więzienia przeznaczone dla komunistów, ich obsadę stanowiły specjalne zespoły likwidacyjne uzbrojone m.in. w broń maszynową i granaty, zawsze gotowe wyjść „w pole”.


Polowanie na komunistów

Szczególnie złą sławą cieszyła się willa przy ul. Jasnogórskiej 25 w Częstochowie, będąca jednocześnie centralą Organizacji Toma. Oprócz prowizorycznego więzienia, w piwnicach posesji znajdowała się sala tortur, w której Jura ze swoim zastępcą Rollandem, „ekspertem” od przesłuchać, „badali” więźniów. Trafiali tam przeważnie komuniści (łącznicy Armii Ludowej, członkowie i agenci PPR) a także Ak-owcy oskarżeni o sympatie lewicowe. Nieopodal, przy ul. Kilińskiego, znajdowała się siedziba Gestapo z którą willa „Toma” była podobno połączona tajnym przejściem. Podejrzani o lewicowe sympatie ludzie po prostu znikali z ulic, porywani przez ludzi „Toma”. Proceder ten nasilił się zwłaszcza w styczniu 1945 r., gdy ruszyła sowiecka ofensywa. „Tom” chciał zdążyć z likwidacją jak największej ilości komunistów przed wkroczeniem Armii Czerwonej do miasta, co nastąpiło 16 stycznia, wówczas „praca likwidacyjna”szła dzień i noc a ludzie „Toma” krążyli po Częstochowie wyłapując przeciwników politycznych. Nawet ludzie związani z NSZ-ONR i Brygadą Świętokrzyską woleli w tych dniach nie przebywać w mieście, w którym panowało swoiste polowanie na komunistów.



Cyngiel Wawrzkowicza


Jura swoim nowym protektorom z NSZ-ONRprzedstawił się jako kpt. „Jerzy Tom”a swoją działalność usprawiedliwił tym, że jest agentem brytyjskim i Rządu Londyńskiegodla których pracuje a jego organizacja jest w rzeczywistości ich ekspozyturą.

Czy przedstawiciele NSZ-ONR uwierzyli w rewelacje „Toma”?

Jest to dość wątpliwe. W każdym razie podjęli z nim i jego organizacją współpracę potrzebując w obliczu planów ewakuacji Brygady Świętokrzyskiej na zachód, dokładnego wywiadu skierowanego na okupanta.

Otmar Wawrzkowicz ps. „Oleś”czołowa postać tajnego kierownictwa NSZ-ONR był głównym orędownikiem współpracy z Organizacją Toma mając w stosunku do niej również inne plany, bardziej zakulisowe.

Wawrzkowicz zamierzał wykorzystać „Toma” i jego lokale na terenie Częstochowy do likwidacji niewygodnych członków NSZ-ONR, którzy byli przeciwni planom przejścia Brygady Świętokrzyskiej na zachód. Byli to przeważnie ludzie, którzy nie wchodzili w skład tajnego kierownictwa, które plany te opracowało, a piastowali w organizacji na tyle wysokie funkcje, że mogli te plany storpedować, na co Wawrzkowicz nie mógł pozwolić w obliczu zbliżającej się ofensywy Armii Czerwonej.

„Tom” miał więc stać się narzędziem w rękach Wawrzkowicza, który swoim kolegom z organizacji szykował sądy kapturowe.

Pierwszy padł mjr Wiktor Gostomski „Nałęcz”, szef II Oddziału wywiadu Komendy Głównej NSZ-ONR, który został zamordowany 16 września 1944 r. w Krakowskim lokalu „Toma” przy ul. Szewskiej rzekomo przez żandarmów niemieckich, którzy nagle wkroczyli do lokalu konspiracyjnego w którym miało odbyć się umówione z Wawrzkowiczem spotkanie. W rzeczywistości „Nałęcz” jako szef wywiadu, sprzeciwiał się na wszelkie kontakty z Niemcami co utrudniało powodzenie planów ewakuacji Brygady Świętokrzyskiej na zachód. Po Gostomskim to Wawrzkowicz objął szefostwo II Oddziału i miał wolną rękę w kontaktach na płaszczyźnie wywiadowczej z okupantem.

18 października 1944 r. w domu przy ul Bocianiej w Częstochowie zabity został Komendant Główny NSZ-ONR płk Stanisław Nakoniecznikoff „Kmicic”, oficjalny powód podany przez organizację to jego współpraca z komunistami, którym chciał podporządkować NSZ-ONR (w rzeczywistości przebywający w ogarniętej powstaniem Warszawie, odizolowany od NSZ, „Kmicic” związał się z Polską Armią Ludową, nie uznającą zwierzchnictwa komunistów). Przypadkowo od kul zamachowców padł również kpt. Włodzimierz Żaba „Żniwiarz”, szef sztabu Komendy Okręgu VIII (Częstochowa).

25 listopada przy ul Ogrodowej w Częstochowie zamordowano kpt. Stanisława Żaka „Stacha Częstochowskiego”,szefa wywiadu Komendy Okręgu NSZ-AK a 24 grudnia szefa I wydziału organizacyjnego Komendy Głównej NSZ-AK, por. Władysława Pacholczyka „Adama”,tego samego, który pół roku wcześniej „polował” na „Toma” chcąc wykonać na nim wyrok śmierci zatwierdzony przez zwierzchników, sam stał się jego ofiarą.

Według relacji Jerzego Iłłakowicza „Zawiszy”, członka Rady Politycznej NSZ, zabicie Pacholczyka „Tom” dokonał na własną rękę niejako w akcie samoobrony. Miał dość zamachów organizowanych na niego przez Pacholczyka z których tylko „cudem” wychodził cały, dlatego przy nadarzającej się okazji zabił go, obawiając się o własne życie. Wydział II NSZ-ONR po wysłuchaniu takich wyjaśnień „Toma” uniewinnił. Dodać należy, że Pacholczyk został porwany przez ludzi „Toma” z ulicy w Częstochowie i w okrutny sposób zamordowany w kazamatach przy ul Jasnogórskiej 25. Zemsta „Toma” była straszliwa.

„Tomowi” przypisuje się również zamordowanie mjr. Andrzeja Czajkowskiego „Chwaliboga”, Kierownika Akcji Specjalnej w KG NSZ-AK.


Ewakuacja na zachód


Nagła ofensywa Armii Czerwonej 13 stycznia 1945 r. zaskoczyła „Toma” w Radomiu, który razem z Fuchsem pośpiesznie ewakuowali się do Berlina. Ludzie Jury tworzący Organizację Tomabyli rozrzuceni na lokalach w Częstochowie, Radomiu i w Krakowie. Większości udało się pozbierać i razem z ponad 100 osobowym oddziałem Akcji Specjalnej Okręgu kieleckiego NSZ pod dowództwem kpt. Telesfora Piechockiego „Gustawa”dołączyć 27 lutego w miejscowości Kubice na Śląsku do wycofującej się na zachód Brygady Świętokrzyskiej.

Sam „Tom” pojawił się w Brygadzie Świętokrzyskiej 20 lutego z propozycją pośredniczenia w kontaktach z Niemcami, którym patronował Fuchs, coraz bardziej wpływowa osobistość w tworzeniu jednolitego Europejskiego frontu antykomunistycznego. Dowództwo Brygady przystało na propozycję „Toma”. W konsekwencji do Brygady zostali przydzieleni niemieccy oficerowie łącznikowi, tymczasem „Tom” pod Pragą czeską odtwarzał organizację wywiadowczą. Organizował kursy wywiadowcze i radiooperatorów dla ochotników z Brygady Świętokrzyskiej, którzy następnie w trzech turach w marcu i kwietniu 1945 r. zostali przerzuceni na tyły Armii Czerwonej z zadaniami dywersyjnymi.


Potrójny agent?

Koniec wojny zastał „Toma” jako szefa kolumny motorowej w Brygadzie Świętokrzyskiej, którą wkrótce intensywnie zaczął interesować się wywiad amerykański. Mimo udowodnionej współpracy „Toma” z Niemcami, nie poniósł on żadnych konsekwencji. Jak się okazało Fuchs w 1945 r. zaczął pracować dla organizacji wywiadowczej utworzonej przez Reinharda Gehlena z zadaniem dostarczania Aliantom informacji o ZSRR. Od 1949 r. organizacja ta podlegała CIA. „Tom”, będąc człowiekiem Fuchsa, pracował więc pośrednio na rzecz wywiadu amerykańskiego. Doceniając talenty wywiadowcze „Toma” oddział II Korpusu Polskiegowe Włoszech wezwał Jurę służbowo w dniu 13 lipca 1945 r. Na miejscu Jura był przesłuchiwany przez wywiad II Korpusu a także przez wywiad brytyjski. W czasie przesłuchania stwierdzono m.in., że „Tom” mając brata w Królewskich Siłach Powietrznych (RAF), mógł w czasie wojny utrzymywać również kontakt wywiadowczy z brytyjskimi służbami. Przeszedł szczęśliwie przesłuchania z opinią, że nadaje się do celów wywiadowczych.


Na placówkach PCK – akcja wywiadowcza


W dniu 23 lipca Jura powrócił do miejsca postoju Brygady Świętokrzyskiej jako oficer do specjalnych zleceń. 1 sierpnia, razem z dawnymi członkami Organizacji Toma, Jura został zwolniony z Brygady Świętokrzyskiej i wyjechał do Pilzna obejmując kierownictwo placówki Polskiego Czerwonego Krzyża (PCK).

Rozrzucone na terenie całej powojennej Europy, placówki PCK były zakonspirowanymi skrzynkami wywiadowczymi. W rzeczywistości w oparciu o odtworzoną organizację wywiadowczą z czasów wojny zorganizował Jura sieć skrzynek szpiegowskich, które dostarczały Brytyjczykom i II Korpusowi Polskiemuwielu cenny informacji o ZSRR. Na własną rękę zorganizował również kanał przerzutowy dla uciekinierów z Polski. Praca wywiadowcza rozwijała się pomyślnie, do czasu gdy kucharka placówki, Czeszka rodem z Wołynia, w rzeczywistości oficer czeskiego wywiadu, przyłapała „Toma” na fałszowaniu dokumentów i pieczęci czeskich.

W ostatniej chwili, przed aresztowaniem przez czeską „bezpiekę”, udało się „Tomowi” zwinąć całą placówkę i przekroczyć granicę stref.

W kwietniu 1946 r. objął Jura kierownictwo placówki PCK w Norymberdze, wykonując podobne zadania wywiadowcze, jego zwierzchnikiem był kpt. Wincz II Korpusu. Kilka miesięcy później placówka została przeniesiona do Monzy koło Mediolanuwe Włoszech. Po odejściu kpt. Winca, „Tom” objął kierownictwo nad całością akcji wywiadowczej w tej części kontynentu.


W Ameryce Południowej

W okresie likwidacji II Korpusu a wraz z nim placówki wywiadowczej pod Mediolanem w 1947 r., Jura nawiązał romans z kobietą z Ameryki Południowej i razem z por. Asemwyemigrowali wspólnie do Argentyny.

Obawiając się sowieckiego wywiadu, Jura wyjechał pod fałszywym nazwiskiem Kalinowski i nim posługiwał się na emigracji.

Wkrótce ściągnął do Argentyny wielu towarzyszy z „Organizacji Toma”jak i kieleckiej Akcji Specjalnej.

Później przeniósł się do Wenezueli by ostatecznie w 1993 r. ponownie osiąść w Argentynie. Tam Hubert Jura alias Herbert Jung, Tom, Jerzy Tom, Tomasz Zan, Tomasz Kalinowski, Augustyniak, dożył spokojnej starości. Jego ostatnim protektorem okazał się Jan Kobylański, prezes Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej, wpływowy biznesmen. Jura miał talent do pozyskiwania potężnych opiekunów.

Urząd Bezpieczeństwa już w czerwcu 1945 r. wszczął śledztwo przeciwko niemu, które zostało zakończone dopiero w 1972 r.!

Śledztwo ustaliło jedynie, że Jura współpracował z NSZ, nic ponadto. Hubert Jura, as wywiadu, pozostał tajemnicą.

Autor: Tomasz Greniuch

________________

Bibliografia podstawowa:

Boguszewski T., Organizacja Toma, [w:] Zeszyty do historii Narodowych Sił Zbrojnych, zeszyt III, Chicago 1964.

Chodakiewicz M.J., Narodowe Siły Zbrojne, Ząb przeciw dwu wrogom, Warszawa 1999.

Dąbrowski-Bohun A., Byłem dowódcą Brygady Świętokrzyskiej, Londyn 1989.

Marcinkowski W., Wspomienia 1934-1945, Warszawa 1998.

Morgan D&T, The Anabisis of the Holy Cross Brigade. Reflected in the Documents of the United States Governent 1945-1950, [w:] Glaukopis nr 5-6/2006.

Nazarewicz R, NSZ a Gestapo w dystrykcie Radomskim. Wspólny cel, Polityka nr 46 z 14.XI.1992.

Siemaszko Z.S., Narodowe Siły Zbrojne, Londyn 1982.

Żebrowski L., Narodowe Siły Zbrojne. Dokumenty, struktury, personalia, t. 3, Warszawa 1996.

  1. Anonim
    | ID: 829cac5c | #1

    Bardzo ciekawy i interesujący tekst. Niestety jego mankamentem jest to, że oparty został na trudnych do zweryfikowania hipotezach. Prztoczona literatura nie zawiera poza wspomnieniami żadnych dokumentów które by potwierdzały lub zaprzeczały przytoczanym rewelacjom na temat Toma. Sugestie wzskazujace iż był on związany z NSZ -AK są mówiąc delikatnie bardzo watpliwe. Jego współpraca z Niemcami była krytycznie oceniana przez przełozonych z NSZ ale wówczas jeszcze nie wchodzących w skład AK (znaleźli sie tam w wyniku kwietniowego scalenia). Generalnie ta część tzw scalona oparta na kadrach endeckich przeciwna była współpracy z Niemcami. Stąd krytyczna ocena działań Toma i próby jego likwidacji. Trzeba jednak pamietać, że ludzie z NSZ-ZJ czyli niescalonej części mieli zgoła inne pozytywne podejście do współpracy z Niemcami. Stąd nie jest dziwny akces Toma do tej grupy. Czy Tom utrzymywał kontakty z członkami NSZ wywodzacymi z ZJ przed scaleniem i rozłamem trzeba by zbadać. Teren na którym działał wskazywał, że było to możliwe. Jego późniejszy akces do struktur NSZ-ZJ w moim przekonaniu czyni małpradopodobnym istnienie jakieś samodzielnej organizacji. Takie sugestie wypływały z kregów NSZ-ZJ po to by ukazać jego kolabarancką postawę i ukryć swoje w tym wzgledzie dokonania. Jednoczesnie ci sami ludzie milczeli na temat pełnienia przez Toma róznych funkcji w strukturach NSZ-ZJ. Tomowi żadna organizacja do realizacji walki z komunistami i współpracy z Niemcami nie była potrzebna, bowiem wypełniało ja doskonale NSZ-ZJ. Wawrzkowiczowi działającemu na zlecenie OP nie wystarczyła kolaboracja z Niemcami i likwidacja komunistów ale musiał posunąć sie do zlecenia szeregu zabójstw działaczy NSZ-AK ale i komendanta NSZ-ZJ. I te ostatnie posuniecia nalezy okreslic jako haniebne. Niestety bez penetracji niemieckich materiałów policyjnych trudno bedzie dokładnie przeanalizować dokładnie współprace NSZ-ZJ z Niemcami. Uważam zresztą że była rozległa, ale trzeba to potwierdzic lub zaprzeczyć badając dokumenty. Historycy polscy jakoś sie do tego nie palą, a szkoda. Jedynym który coś odkrył był płk UB Nazarewicz ale on zrobił to nie tyle dla podniesienia stanu wiedzy ile po to by potepic niecną kolaborację NSZ-ZJ. I dopóki nie będa badać tych kwestii Ci którzy niekogo nie chcą potepiac ale poznać prawdę o działaniach NSZ-ZJ bedziemy ciagle skazani na różne dywagacje i hipotezy.

Komentarze są zamknięte