Wywiad specjalny NGO z Przemysławem Talkowskim prowadzącym program „Państwo w Państwie”

Niezależna Gazeta Obywatelska2

Bartosz Stemplewski i Przemysław Talkowski fot. NGO Cały czas to funkcjonuje, całonocne przesłuchania, gdzie Sądy Najwyższe wielokrotnie mówiły, że tak nie można” – z Przemysławem Talkowskim, twórcą polsatowskiego programu „Państwo w Państwie” rozmawia Bartosz Stemplewski

Jakie są efekty po świetnych programach, których Pan jest autorem?

Ja się cieszę przede wszystkim z tego, że z jednej strony udaje nam się realnie wpływać na polityków i ewentualnie zmieniać złe przepisy prawa, jak chociażby to, że Ministerstwo Finansów rezygnuje z opodatkowania karetek, które ratują życie. To jest autentyczny nasz sukces, to że udaję nam się doprowadzić do odpowiedzialności dyscyplinarnej jakiegoś prokuratora, chociaż akurat z tym jest najtrudniej, bo to jest środowisko które raczej nie chce się oczyszczać ze złych prokuratorów i wytykać sobie błędy. Wskazałbym jeszcze jeden efekt programu, bardzo terapeutyczny, gdzie dla mnie niesamowitą rzeczą jest to, że ktoś czasami po emisji naszego programu gdzie my nie możemy już mu pomóc, bo sprawa jest beznadziejna albo sytuacja jest zakończona dla niego definitywnie niekorzystnie, to dzwoni do mnie facet i mówi „proszę Pana, mi znowu ludzie w Jastrzębiej Górze podają rękę i mówią „Dzień dobry”, bo myśleli że ja jestem po prostu złodziejem i oszustem”, albo kobieta która była inwestorem budowlanym, straciła wszystko i mówi „proszę Pana, po emisji programu dzień później, przytuliła się do mnie córka i ja znowu poczułam, że to jest przyjemne”, bo to jest takie oczyszczające. Ci ludzie często przychodzą do nas i zrzucają to z siebie, bo dla nich jest ważne to, nawet nie tyle żeby im pomoc realnie, choć staramy się, ale żeby w opinii publicznej nie byli uznawani za złodziei, przekręciarzy itd.

Pamięta Pan postać zatrzymanego niesłusznie na 27 miesięcy Krzysztofa Stańko, dziś toczy jeszcze się sprawa przed Sądem Okręgowym w Opolu o paserstwo. Widać, że sądy są nierychliwe i nie wiadomo czy jeszcze sprawiedliwe. Jak Pan ocenia stan wymiaru sprawiedliwości?

Jest fatalny. Krzysztof Stańko to jest właśnie człowiek, który jest jednym z takich bohaterów naszego program, który stał się naszym przyjacielem, mówię „Nas”, bo ten program nie tworze tylko ja, wielokrotnie z Krzysztofem Stańko rozmawiałem, człowiek który przeżył wiele, człowiek który jest przykładem tego, że wymiar sprawiedliwości to jest największy problem naszej rzeczywistości po 89. roku, zbudowaliśmy gospodarkę wolnorynkowa, mamy nawet budujące się powoli społeczeństwo obywatelskie, mamy dobrze funkcjonujące banki, jakiś system społeczno-prawny który funkcjonuje, jedynym wyłomem w tym jest wymiar sprawiedliwości, który tak naprawdę nie został zreformowany, prokuratura, bazuje cały czas na ustawie 80-któregoś roku, czyli jeszcze z PRL-u, a ta z kolei mocno jest zakorzeniona jeszcze w czasach stalinowskich, więc wymiar sprawiedliwości w pewnym sensie trzeba by było zaorać i posiać na nowo, zobaczymy czy to się uda.

Robił Pan wywiad z Jarosławem Sokołowskim ps. „Masa”, świadkiem koronnym. Jak to możliwe, czy nie  zostanie namierzona taka osoba będąc w studio?

Powiem szczerze, że sam się też dziwiłem, bo Masa niby z jakąś ochrona przyjechał, ale wydaje mi się że odpowiedzią na te pytanie, jest to co sam Masa powiedział, że tak naprawdę nie ma już takiej mafii w tej chwili w Polsce jak kiedyś albo ta mafia po prostu przerzuciła się na trochę inna działalność i to jego osoba już chyba nie wzbudza takich kontrowersji. Rzeczywiście wydaje mi się, że gdyby cały czas było prawdą to, że na Masę i za jego głowę ktoś daje tam ileś set tysięcy dolarów bądź euro albo niewiadomo czego, no to ktoś by pod tym studiem już na niego czekał, więc wydaje mi się, że Masa chyba zdaje sobie sprawę z tego co robi, skoro się na to zdecydował, ale nie ukrywajmy też że promował swoją książkę.

Obnażając na szczęście pewne mechanizmy i tylko dlatego pozwoliliśmy sobie na to żeby z nim rozmawiać. Mimo wszystko, albo on wie za mało żeby zginąć – mówiąc już wprost, albo tym którym zalazł za skórę nie zależy już na tym żeby go znaleźć.

Mówił Pan o aresztach, że można tak każdego zamknąć pod przymusem, nawet na 3 dni przed świętami i kogoś takiego zaszantażować, by przyznał się do winy pomimo swojej niewinności. Takie praktyki rodem z PRL-u dalej funkcjonują w wolnej Polsce, gdzie można kogoś bezkarnie zaaresztować, wsadzić go kiedy się chce do więzienia czy aresztu.

No niestety dalej to funkcjonuje i często mi politycy mówią „proszę Pana, bo Pan wyciąga sprawy z przed kilku lat”, ale bardzo często mogę pokazać mnóstwo spraw, które zaczęły się na przykład podczas ostatnich 7 lat Platformy Obywatelskiej. To od nich często to słyszę i dalej mogę podać przykłady, że areszt wydobywczy jest stosowany, bo wydobywczy to znaczy „nie mamy na niego zbyt mocnych dowodów, ale wiemy że to w sądzie przejdzie, więc go aresztujemy i potem go próbujemy cisnąć rożnymi metodami, a jak przytrzymamy go do świąt, to przyjdziemy przed świętami i powiemy „słuchaj, no jest szansa że za dwa, trzy dni wyjdziesz…”.

Aleksander BrodaAleksander Broda [dop. red. – więcej o sprawie pisaliśmy na NGO]  to jeden z bohaterów naszego programu, powiedział mi wręcz, że był spakowany już wiedział o wyjściu z więzienia był pewien – był umówiony na godzinę, po czym przychodzi strażnik i mówi, że prokurator odwołuje swoją decyzje – siedzisz dalej, no więc tak to dalej funkcjonuje.

Czy nie myśli Pan, że mogła nastąpić jakaś znieczulica wśród prokuratorów, że prokurator generalny bierze chipsy, Coca-Cola i ogląda sobie Wasz program w telewizji?

Tak trochę jest, ostatni duży format Gazety Wyborczej, wywiad z byłym sędzią Trybunału Konstytucyjnego, który mówi „kompletne lekceważenie”, które on widzi wśród sędziów dla podsądnych, dla ludzi którzy przychodzą do sądu i nie ma znaczenia czy w procesie karnym czy cywilnym, on mówi „wszędzie za granica np. w Stanach jeżeli sędzia się spóźni 30 minut na rozprawę, to zaczyna od przepraszania”.

W systemie anglosaskim, w Anglii jest tak – spóźnia się sędzia pół godziny na rozprawę, po czym zakłada togę, wstaje i przeprasza oskarżonego, jego pełnomocników i wszystkich innych zainteresowanych sprawą, bo to jest niekulturalne, bo to też pokazuje stosunek społeczeństwa, po czym skazuje go na śmierć, bo rzeczywiście dowody są takie, że trzeba było. Ja byłem też drodzy państwo na wielu rozprawach, sędzia, prokurator to są ludzie oderwani od rzeczywistości, którzy uważają, że stoją wyżej nad wszystkimi innymi i chociażby mówię, ten przykład „przepraszam za spóźnienie”, znam przykłady gdzie przedsiębiorcy mówili, że byli przesłuchiwani przez 4, 5, 6 godzin non-stop i nikt im nie zaproponował nawet szklanki wody. A jak to jest, to można sobie wyobrazić, w jakim ktoś stanie jest, jak chce się napić, kiedy chce wyjść do toalety, a wtedy słyszy „Uuu… to ja muszę zaprotokołować, że Pan chce wyjść do toalety” na przykład i sobie jaja robi.

Cały czas to funkcjonuje, całonocne przesłuchania, gdzie Sądy Najwyższe wielokrotnie  mówiły, że tak nie można, oczywiście też na koniec, ja mówię o jaskrawych, konkretnych przypadkach, ja nie chcę na tyle generalizować, że każdy prokurator, każdy sędzia i każdy urzędnik. Jest pewnie mnóstwo takich, którzy dobrze to robią, ale jest tez dużo takich którzy popełniają błędy i to psują.

Wspominał Pan że otrzymał Pan pogróżki, tak się generalnie mówi, że te mainstreamowe media są za ta grupa rządzącą, politykami, prokuratura itd. Czy były jakieś groźby? Czy nie boi się Pan seryjnego samobójcy?

Nie, nie. Powiem tak, był taki moment rzeczywiście, po rozmowie z jednym politykiem, po balu dziennikarzy pomyślałem, kurcze może cos jest na rzeczy?  Tylko… ja nie robię żadnych nielegalnych rzeczy, to po pierwsze i tak sobie pomyślałem, taki zrobiłem sobie w głowie przegląd „No nie, no nie ma takich szans”, przecież wynajmuję komuś mieszkanie, płace podatki i tak dalej, wszystko bez żadnego problemu.

To mówię sobie „nie ma żadnych problemów”, ale kiedy słyszę na przykład od nazwijmy to „zawodowych prawników, doradców” itd., o tym że jest taki jego klient, który u notariusza co mniej więcej pół roku zostawia oświadczenie, poświadczone notarialnie przez notariusza że „jestem zdrowy na ciele i umyśle, jestem szczęśliwy, zadowolony i nie mam zamiaru popełnić samobójstwa” i co pół roku coś takiego odnawia, to są pewnie ekstremalne przypadki. Ale ja go pytam „stary, ale o co chodzi?” a on mówi, słuchaj no „pojechali do Toskani, wynajęli dom, grupa przedsiębiorców i właśnie ten człowiek, który nie wdając się w szczegóły, a chodziło o poważne i duże rzeczy, mówi że sobie siedzą na tarasie… piją wino… jedzą, jest wieczór i on nagle wychodzi do toalety, nie wraca, a oni znajdują go później powieszonego w toalecie. To mówi słuchaj „no to jest po prostu niemożliwe, mój dobry kolega z roku, już też doświadczony adwokat, został znaleziony jakiś czas temu, oficjalne wersja jest taka, że wyskoczył z okna, ale no wszystkich kogo obdzwoniłem, którzy mieli z nim stały kontakt, nikt mówił że nie widział kompletnie żadnych objawów, miał 5-letniego syna, w prawdziwe jest rozwiedziony, ale już zdecydowanie wcześniej.

Powiem szczerze, że nie popadam w paranoje, poza tym pomyślałem sobie o tym, że czasem biorą mnie gdzieś tam z kolejki, stawiają do okienka albo jestem w Wydziale Komunikacji i tak stałem, rozglądałem się, to od razu ktoś podchodzi i sprawdza czy ja nie mam kamery ukrytej, policja mnie zatrzymuje – choć puszczają mnie za każdym razem, ale też tak na mnie patrzą, pytają „Czy Pan tam napewno nie nagrywa?”. Raczej wręcz powiedziałbym, że boją się, niż próbują dokuczyć. Natomiast… służby specjalne, tutaj rzucę hasło – to jest temat, który nawet ja nie zgłębiłem.

Czy media mainstreamowe są raczej za ta grupa rządzącą? Czy i kiedy był pomyśl na taki program? Czy było tak dużo osób przeciwnych i jak Pan przez to przebrnął?

Tak, było oczywiście. Na początku to była pewnego rodzaju tajemnica. Ale pomysłodawcą tego programu jest nikt inny jak Zygmunt Solorz-Żak. On na początku nie chciał żeby o tym mówić. Wziął mnie kiedyś na bok i powiedział „stary, właśnie dosyć już tego, pogadaliśmy tutaj z szefami publicystyki w Polsacie, że Ty to poprowadzisz, bo masz jaja, jesteś prawnikiem, będziesz wiedział jak to zrobić i oni maja czuć Twój oddech na karku, bo właśnie o to nam chodzi, dosyć już tego, że oni mówią, że każdy z Nas jest złodziejem itd.”

Myśmy dlatego zaczęli od przedsiębiorców, od pokazywania historii przedsiębiorców przez kilka miesięcy i dopiero później jak program okrzepł, okazało się, że ludzie chcą to oglądać i zaczyna być skuteczny, zaczyna się mówić o nim, to poszliśmy do prezesa, i mówimy, że zwykli ludzie dzwonią i piszą do Nas „A dlaczego tylko przedsiębiorcy? Dlaczego jestem gorszy od przedsiębiorcy?” i rzeczywiście, dopiero teraz się okazało, że tych tematów zwykłych obywateli nie prowadzących działalności gospodarczej nawet czasami jest więcej. Mogę państwu taką tajemnice zdradzić, że to Zygmunt Solorz-Żak, zresztą sam wiem, jakimi przedmiotami i w kogo rzucał na piętnastym piętrze, kto mu odradzał żeby ten program w ogóle powstał.

My weszliśmy na czas antenowy Ferdka Kiepskiego o 19:30 w niedzielę, trzeba mieć na prawdę jaja, żeby w komercyjnej telewizji zrzucić Ferdka – ludzie to uwielbiają, ludzie to oglądają. Gdyby wyrzucili Ferdka, ja przyciągnę 2-3 mln, ale Ferdek na pewno ściągnie więcej niż ja. Co do tego to w ogóle nie ma wątpliwości, więc on po prostu zwalił Kiepskich z anteny i wrzucił Nas, więc tak to się zrodziło, a czy były naciski? Ja się obawiałem, że przed wyborami mogą być, ale nic się nie stało, zobaczymy co będzie z wyborami parlamentarnymi. Drodzy państwo, na pewno mam zapewnienie, że na Polsacie News będziemy długo, kiedyś nawet Prezes powiedział: „Aż zmienia w końcu te przepisy i zaczną w końcu dobrze funkcjonować” no to słuchajcie, to bym to robił dłużej niż Jerzy Owsiak…”

Przemysław Talkowski [tvpolsat.info]Więc wiele można było przeczytać i usłyszeć o Solorzu, Ja go podziwiam mówiąc bez zbędnej kokieterii, facet który mógłby kupić sobie wyspę i codziennie rano tam sobie tańczyć, bo znam takich rentierów, chce mu się w tym wszystkim grzebać. Bo też słyszałem takie plotki, że 3,5  mln dostał Polski Związek Siatkarski na organizacje MŚ w siatkówce, które zresztą wygraliśmy. Dlatego słuchajcie, Ja go znowu nie bronię, on zakodował to, bo się wkurzył, bo on taki jest honorowy i szybko się wkurza. Powie „nie, nie! Do widzenia! Jak tak ze mną gracie, to ok” i zakodował transmisje. Statystycznie finansowo pewnie na tym źle nie wyszedł.

Też słyszałem plotki że to właśnie „Państwo w państwie” było jednym z powodów dla których tam Tusk albo inni rządzący chcieli mu pokazać, że My tu z Panem bawić się nie będziemy, no bo jeżeli do mnie, na balu dziennikarzy przychodzą takie rzeczy, to do wielkiego biznesu, a wielki biznes też ma kontakty z polityka, oczywiście że ma.

Ja nie wierzę, że na niego nigdy nie było nacisku. To tak mam nadzieje odpowiadając na Pana pytania. Od tej strony zobaczymy co będzie przed wyborami parlamentarnymi. To jest tez tak, że mówię, nasz program nie jest rozrywką, to nie jest rozrywka. Ja też uważam, że to może nie jest najlepszy czas emisji, niedziela 19:30. Wiele osób mówi, a kobiety szczególnie wrażliwe mówią „no proszę Pana, nie da się tego oglądać, ja wyłączam, bo nie daje rady, mnie to denerwuje. Jest niedziela 19:30, a ja jeszcze chcę trochę na 2-3 godziny przed pójściem spać i poniedziałkiem chce się zrelaksować” – u nas są emocje, to prawda.

My też te emocje próbujemy wybić, ale też po to żeby pokazać, że to jest sprawa ludzka, a nie „numer sprawy” i my też mówimy ludziom nie wstydźcie się łez, nie wstydźcie się powiedzieć tego jak to widzicie i często pytamy. „A rodzina? Czy pokaże Pan rodzinę?”, bo to wtedy uświadamiamy im, że to jest problem szerszy, ale gdyby wpuścić tam rozrywkę o 19:30, byłaby większa oglądalność, cały czas są pewne naciski, żeby tam tą rozrywkę pokazać. Dostałem nominacje do Wiktora za odkrycie roku i wiem, że zblokowała mi ją Nina Terentiew, która jest w mojej firmie, bo dla niej my jesteśmy „wrzodem na dupie”.

Ja ją rozumiem i nie mam pretensji- no bo jak ona tam wpuści gotowanie, tańczenie albo śpiewanie to będzie większa oglądalność na pewno.

Czy powinniśmy czekać na te młode zbuntowane pokolenie, młodych gniewnych którzy wyciągną tę sprawiedliwość z siebie i w końcu zaczną coś zmieniać? Czy nie powinniśmy troszkę tej winy zwalić na siebie? Są takie organizacje jak Trzeci Obieg czy Pana organizacja, które coś z tym robią. Czy tutaj po prostu nie brakuje jakiejś siły przerobowej?

Brakuje! Odwołam się do prof. Balcerowicza, widać kto jest moim idolem. Wiem, że on też nas ogląda i to jest też fenomen programu.

Powiem krótko, znowu zastrzegając, że bez kokieterii – że udało nam się stworzyć program który trafia pod strzechy, ale też oglądają go profesorowie. Pracownik w fabryce zrozumie, a profesor się nie obrazi.

To jest też dla mnie fantastyczne. Natomiast to co robi Balcerowicz, buduje obywatelskie społeczeństwo. Wiem, bo dostaje 100 e-maili dziennie i co jakiś czas od jego fundacji też – FOR (Forum Obywatelskiego Rozwoju). Oni wszelkimi sposobami mówią „Polacy zacznijcie sprawy brać w swoje ręce trochę, organizujcie się jak chcecie”. Tutaj wspomnę o Niepokonanych – ruch społeczny, który powstał na bazie naszego programu, absolutny fenomen. Szkoda tylko, no nie wiem czy zdradzę jakąś tajemnice, bo media już o tym pisały, że tam też niestety po paru latach, chyba trzech, doszło do pewnego rozłamu. Gdzie jeden z liderów już nie jest w Niepokonanych i ja się strasznie zasmuciłem tym, szczególnie że jedni i drudzy zaczęli do mnie dzwonić i mnie przekonywać, którzy Niepokonani są teraz naprawdę. Zasmuciłem się strasznie, bo całym sercem byłem z nimi od samego początku i widziałem jak to powstało, to kiedyś oni się spotkali, 12-13 osób po jednym z naszych programów, zresztą dzwonili do nas, dawaliśmy im numery telefonów jeden do drugiego.

Ja państwu powiem po tych 120 odcinkach, nie wszystkich bohaterów już pamiętam, ale tych pierwszych 20-30, to jestem z nimi, no prawie zaprzyjaźniony już… bo to też był taki etap produkcji, że ja wisiałem na telefonie cały czas z nimi, rozmawiałem, spotykałem się z nimi bezpośrednio, żeby być pewien, że tam wszystko gra i czy ja to tak rozumiem jak na prawdę jest. Oni tez mieli ogromne ambicje i ten ruch społeczny budowali, jeszcze niedawno w Sali Kongresowej jakoś na przełomie kwiecień-maj, był ich kolejny kongres. Znowu cała sala się wypełniła itd. No i nagle okazuje się, że nie do końca. Ja też wiem niestety dlaczego, bo niestety nic się nie dzieje bez pieniędzy i skupmy się na tym przykładzie Niepokonanych – świetny ruch, co oni też robią?

Jeżdżą po całej Polsce i dają swoich obserwatorów na rozprawy, na sale sądowe, bo nasza kamera też nie może być wszędzie, bo jak się kamerę postawi w sądzie to od razu nagle sędzia zaczyna przewracać papiery, daje nos w kartkę itd. Przynajmniej stara się czytać, coś robić i nie odrzuca wszystkich wniosków tak „a priori”.

Oni widząc to co się u Nas w programie dzieje, zaczęli wysyłać swoich obserwatorów nawet z aparatami, więc już jest nagrywanie dźwięku i obrazu – tak wspomagali siebie nawzajem, a teraz powoli doszło do rozłamu, ja mam swoją opinię na ten temat, dlaczego? Dlatego że do tej pory to oni finansowali to z własnych zasobów i kiedyś rozmawiałem właśnie z Marcinem Kołodziejem i Jurkiem Książkiem, mówię „idźcie w tym kierunku, bo polityka z nimi romansowała, Ruch Palikota ich przyjmował, dawał im jedynki na listach wyborczych. Palikot to w ogóle ich chciał od razu, a ja mówię słuchajcie, nie idźcie tą droga, tylko spróbujcie budować społeczeństwo obywatelskie i oni w tym kierunku poszli. Zresztą chyba sami od samego początku mówili, Ja miałem raz taką wątpliwość czy czasem nie skręcą w stronę polityki. Chociaż z drugiej strony inni dziennikarze im mówili „Ale co wy osiągniecie, jak nie wejdziecie do polityki? -nic. Czy będą was słuchać? Będą jakoś was wspierać? Rozmawialiśmy o tym, że każdy obywatel, który ich wspiera, dałby im złotówkę… w Stanach pewnie tak by właśnie było. W Stanach tak by się zorganizowali i byliby prężną siłą, która ma wpływ na władze. Mam nadzieję i słusznie Pan mówi, tzn. ja mam nadzieję, że z jednej strony do zawodu wejdą młodzi ludzie, nawet nie tyle wyedukowani lepiej, ale z takim już otwartym umysłem, ludzie, którzy już nie pamiętają, że nie było kiedyś internetu i to mi się wydaje może być taka granica, bo widzę, że ja już z tymi, którzy nie pamiętają internetu, to z nimi mam kontakt, taki nie na sto procent, powoli go tracę. Tak sobie właśnie myślę, że to jest ta granica, że ci którzy za jakiś czas wejdą do zawodu, to będą już bardziej otwarci na ludzi, nie będą mówili „podatnik złodziej” nieskażeni też trochę PRL-em też mi się wydaje. Nie pamiętający tamtych czasów.

Czy Pan redaktor i Pana wspaniały zespół zwrócili uwagę na inne obszary patologii, którymi się Pan nie zajmował?

Patologie to nie jest tylko ten układ rządzący, jest miejscowość, a takich miejscowości w Polsce są dziesiątki, gdzie rządzi Mlekovita, Wysokie Mazowieckie, która jest jednocześnie matecznikiem PiS-u i jest to obszar chronicznego bezrobocia, gdzie stawki dla płacy są ustawione na bardzo niskim poziomie, bo jest tylko jeden pracodawca. Kilka lat temu do tej miejscowości chciał wejść z duża inwestycja Blachy-Pruszyński, ta inwestycja została przez Burmistrza do spółki z Prezesem Mlekovity zablokowana, przy użyciu wszelkich metod administracyjnych, z powodów dosyć oczywistych, żeby nie psuć rynku pracy.

Mówiąc tutaj o partiach politycznych, Ja powiem tak. My też staramy się mimo wszystko być neutralni, tzn. ja powiem szczerze, że niektórzy politycy przychodzili do programu i kiedy wydawało mi się, że ja ich tak z jakiegoś powodu nie lubię właśnie, bo to taka partia, a każdy ma jakieś preferencje polityczne, potem okazywało się, że robili bardzo dużo w sprawie i chcieli pomóc – oczywiście na zasadach jakiejś współpracy, ale mimo wszystko, bo byli też tacy co składali deklaracje i kompletnie nic nie robili.

Czy współpracujecie z Cezarym Kaźmierczakiem, Prezesem Związku Pracodawców Prywatnych?

Tak, to jest facet który ma przede wszystkim pomysł na to i my współpracujemy, zresztą dostaliśmy nawet od nich nagrodę, jak zaczęli działać, to była ich pierwsza z nagród. Myśmy zaczynali program, a oni zaczynali swoją organizacje, bo on wcześniej był przy Centrum Adama Smitha, oczywiście nie współpracujemy tylko dlatego, że dostaliśmy nagrodę, bo ja go znam akurat jako eksperta, jeszcze jak byłem dziennikarzem ekonomicznym, natomiast Cezary Kaźmierczak  ma pomysł, jak przekonywać media i polityków, do tego aby robić zamieszanie. Opowiem anegdotę, może krótko powiem, jest debata u Prezydenta dotycząca „małych i średnich przedsiębiorstw” i tu też zwrócę uwagę, ja mam wrażenie, że Prezydent Komorowski na drugą kadencję ma pomysł taki, że będzie wspierał małych i średnich przedsiębiorców to jest jego pomysł.

Ja rozmawiałem z jednym z jego doradców właśnie od tego i oczywiście ja nie mowie tego, że on będzie świetnym rozwiązywaczem problemów, ja mówię tylko, że będzie się szeroko uśmiechał do przedsiębiorców, przy okazji drugiej kadencji, bo to jest jego konik, to jest jego klucz do wyborów „Będę stawiał na małych i średnich przedsiębiorców”. Siedziałem niedaleko na premierze filmu „Układ Zamknięty”, został zaproszony, wypowiadał się na ten temat i zorganizował debatę na temat właśnie „małych i średnich przedsiębiorców”. Myśmy tam sobie siedzieli, każdy miał swoje wystąpienie i właśnie Cezary Kaźmierczak zaczął od ciszy… i wyciągania stosu takich rożnych periodyków… i zaczyna mówić… „kodeks pracy, cywilny…taki, siaki, ustawa taka i siaka, każdy, kto chce rozpocząć działalność gospodarcza musi to znać, a powinno być tak… wziął i prawie zwalił to wszystko z tego stołu, no wiecie Państwo… w ogóle u Prezydenta? W auli takiej pięknej… kolumny marmurowe, a on takie numery robi?

A jak się inni rozochocili… to im głos odbierali później, kiedy zaczęli porównywać siedzącego niedaleko wiceministra finansów i mówili, że przeprowadza holocaust na przedsiębiorcach. A to tak a propos Cezarego Kaźmierczaka i tego dlaczego go bardzo lubię, bo on ma pomysł na to.

Co Pan myśli o sprawie Zbigniewa Stonogi?

Muszę powiedzieć wprost, nie znam sprawy. Tak zupełnie szczerze, jak ja się zajmuje sprawą Drodzy Państwo, no to jestem tym pochłonięty do reszty, łącznie z tym, że te wszystkie rzeczy które państwo widzą tam w programie, te bardziej merytoryczne niż, te bardziej na pokaz – to wymyślam ja, bo ten program ma też reżysera, żeby się oglądał. Jak jest płonący samochód w studio, który tylko pokazuje, że komuś go podpalili, to ja tego nie wymyślam, ale jak coś płonie w studio to jest to dla ludzi ciekawostka, ale teraz chcemy spróbować pokazać, czy rzeczywiście kobieta jadąca w futrze – tu znowu sprawa karna, która zdaniem prokuratury prowadziła samochód pod wpływem alkoholu, w Peugeocie 206, bardzo małym takim osobowym samochodzie można powiedzcieć, którym właśnie kobiety nim często jeżdżą, była w stanie w wyniku uderzenia przelecieć na tylne siedzenie pasażera, gdzie po drugiej stronie siedzi mężczyzna zapięty w pasy.

Prokuratura, dodając jeszcze że, po wypadku policja przyjeżdża i ręczny jest zaciągnięty, a na kierownicy, siedzeniu i klamce, jest krew niezidentyfikowanego mężczyzny, prokuratura twierdzi, że ona prowadziła, że przeleciała w tym futrze, gdzie uderzenie było z boku i ona najprawdopodobniej siedziała w tylnej kanapie za pasażerem i po prostu przerzuciło ją, bo obrażenia ma te same co ofiara z przodu, i ściągamy po prostu samochód do studia, weźmiemy tego prokuratora, niech przepycha tego manekina, do tylu i zobaczymy czy mu się uda? Bo biegły mówi, że się nie da.

Ja przepraszam, a propos Pana Stonogi, żyję tym i powiem szczerze, że gdzieś tam na bieżąco jestem, ale jeżeli chodzi o rożne sprawy to skupiam się na tym co robię, bo musimy z jednej strony sprawdzić, a z drugiej strony pokazać to tak, żeby to ludzie zrozumieli, no ale też nie ukrywam – chcieli obejrzeć.

Jak sprawdzić żeby nowe pokolenie urzędników nie przesiąkało tą beznadziejnością, tym PRL-em od swoich współpracowników?

Wrzucić laskę trotylu tam gdzieś do tego urzędu i wysadzić to w powietrze. Od razu też z zastrzeżeniem. Jest mnóstwo urzędników i prokuratorów, którzy świetnie wykonują swoją robotę i chcą ją wykonywać jak najlepiej. Mógłbym też przykłady podać. Natomiast to jest pytanie, czy próbować ich uczyć od początku, albo po prostu te profesjonalne zawodowe szkoły dla kadry urzędniczej, jest szkoła dla sędziów i prokuratorów, choć właśnie nie wiem czy oni nad nią pracują czy ona już jest uruchomiona, ale jeżeli słyszę od członków Krajowej Rady Prokuratury, że zamykają tam właśnie działy gospodarcze, że ograniczają zajęcia z ekonomii, która o gospodarce opowiada, no to skąd taki biedny prokurator ma o tym wiedzieć?

Ja na studiach przez 3 miesiące miałem zajęcia z makro i mikro ekonomii, same podstawy generalnie, Myślę że więcej uczenia logiki, więcej zajęć z logiki też, żeby otwierać głowy po prostu, żeby nie patrzeć na sprawy wąsko, tylko patrzeć szerzej i nie bać się tego oraz mieć nadzieje, że Ci ludzie już po prostu będą z tej epoki gdzie nie pamiętają, że nie było internetu, bo widzę, że tacy są bardziej otwarci.To tak samo jak widzi się teraz, ja tak patrzę z przyjemnością ile ludzi biega po całej Polsce nagle, bo kiedyś ktoś mi powiedział „ja sam nie biegam, bo uważam to za strasznie nudne, ruszam się mnóstwo, ale ja nie mogę, bo biegnę i nic się nie dzieje, jakby „syndrom teriera” mam, co 100 metrów jakbym miał jakąś bramkę to mogę biec albo piłka jakaś musi być, więc jak tak biegniesz to wsłuchujesz się w siebie, możesz coś słuchać na uszach – ogólnie nuda.

Ludzie z Norwegii, bo jako dziennikarz miałem okazje po całym świecie jeździć i tych ludzi biegających widziałem i ktoś mi mówił, że te państwa w których ci ludzie biegają, ruszają się i chcą to robić, te bieganie to symbol oczywiście, to tam się dzieje lepiej. Coś w tym jest. Ja sobie teraz przygarnąłem psa, ze schroniska, od tygodnia mam. Chodzę wieczorami, koło siebie, mieszkam przy Olszynce Grochowskiej i mówię sobie „kurcze, a ja myślałem, że tak fajnie żyje, że to wszystko takie fajne, a ta mała paromiesięczna suczka otwiera mi po prostu oczy na to, że idę i przejmuję tą pozytywna energie od niej, jestem w rytmie jakoś, trochę biegniemy, trochę idziemy i próbuje odpowiedzieć na pytanie. Trochę Kabaretem Mumio idę już, zupełnie absurdalnie, ale ja się nad tym wielokrotnie zastanawiałem. Mentalność – zmiana mentalności poprzez sport, naukę, otwarcie, rozmowy z ludźmi, zwiedzanie świata, tak jak ja powiedziałem, że byłem w Stanach i te pół roku zmieniło moje życie całkowicie, może w taki sposób? Otwieranie się na ludzi w jakikolwiek sposób.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

  1. | ID: 640312fa | #1

    Krzysztof Stańko w „Państwo w Państwie” http://youtu.be/w1wnNj–DyI

  2. Irena
    | ID: 2429a0d9 | #2

    Dzieki za [email protected]

Komentarze są zamknięte