Czy burmistrz Berlina Franziska Giffey haniebnie wspiera rosyjską propagandę?

Zastępca Naczelnego1

Franziska Giffey/YouTube.com

Gdy świat obiegają zdjęcia zabitych i torturowanych cywilów z Buczy, burmistrz Berlina Franziska Giffey podkreśla konieczność utrzymania partnerskich stosunków z Moskwą. Tłumaczy to „istotną rolą Berlina na rzecz moskiewskich sił demokratycznych”. Dziś partnerstwo stolic Niemiec i Rosji, podpisane w 1991 roku, nie zostało zerwane, ale jest zawieszone. Tymczasem były szef MSZ Rosji Andriej Kozyriew wskazuje, że „Rosjanie są bezczelni tak długo, jak się im na to pozwala”. – pisze Justyna Kaczmarczyk na łamach portalu Interia.pl. Dyplomacja miejska jest ważna, „aby po wojnie na Ukrainie móc budować mosty, zwłaszcza z ludźmi, którzy pracują w Moskwie, a także na emigracji, na rzecz podstawowych wartości demokratycznych i wzmocnienia społeczeństwa obywatelskiego” – powiedziała Giffey we wtorek w Berlinie Ewangelickiej Służbie Prasowej – podaje portal.

Burmistrz Berlina chce budować mosty z enigmatycznymi rosyjskimi demokratami. Oczywiście jako polityk SPD nie zauważa, że 80 procent Rosjan popiera wywołanie przez Rosję wojny na Ukrainie. Taka mentalność Gerharda Schrödera, który z Putinem te „mosty” tworzył i na nich w Rosniefcie doskonale zarabiał. W słowach Franziski Giffey wybrzmiewa przede wszystkim nota tęskoty za czasem, gdy wąska grupeczka oficerów Wehrmachtu, tj. według jej rozumienia chyba demokratów, organizowała zamach na Hitlera w „Wilczym Szańcu”. To Niemcy wybrały demokratycznie swojego „wodza” i żadne wewnętrzne tarcia w Wehrmachcie nie zdejmują z Niemiec odpowiedzialności za ich totalitarne zbrodnie. Przecież to nie Putin strzelał do bezbronnych dzieci i kobiet w Buczy czy Hostomlu, a zwykły „Wania”. Podobnie do „Hansa”, który mordował ochoczo polskie dzieci i kobiety w czasie ostatniej wojny światowej. W zasadzie narracja burmistrz Berlina wspiera rosyjską propagandę i będzie przez nią wykorzystana, aby te „mosty Giffey” medialnie wykorzystywać. To po prostu naiwność i bezczelność burmistrz Berlina, gdy wszyscy widzimy zwłoki cywili ukraińskich zbierane na ulicach podkijowskich miejscowości”

– mówi nam Paweł Czyż, rzecznik prasowy Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

Tymczasem były szef MSZ Rosji Andriej Kozyriew wskazuje, że „Rosjanie są bezczelni tak długo, jak się im na to pozwala”.

Kozyriew  w rozmowie z amerykańską stacją MSNBC przekonywał, że NATO i państwa Zachodu nie powinny dłużej wahać się przed bardziej zdecydowanym wsparciem Ukrainy z obawy przed wywołaniem konfliktu atomowego.

– Jest dokładnie odwrotnie, Putin uczy się jak zwierzę – mówił były dyplomata, sugerując, że prezydent Rosji wykorzystuje bezczynność Zachodu, by realizować swoje plany. – Putin jest jak drapieżnik, który idzie tam, gdzie czuje krew; poczuł ją w Syrii, poczuł na Ukrainie osiem lat temu, kiedy bezczelnie zaanektował Krym – podkreślił.

– Nie mylmy jednak bezczelności z odwagą” – przestrzegał Kozyriew, który był pierwszym ministrem spraw zagranicznych Rosji po rozpadzie Związku Sowieckiego i pełnił to stanowisko do 1996 roku.”

– przywołuje w swoim tekście Interia.pl.

Źródło: Interia.pl/NGOPOLE.PL

 

 

  1. Emeryt69
    | ID: 327a328e | #1

    Kolejna KRETYNKA ! podpłacony cyngiel ! (cytat z dzieł Lenina : … ,, z pomocą ,,pożytecznych idiotów,, kapitaliści będą od nas kupować sznur , na którym my ich powiesimy !,, – aktualizacja: kapitaliści/EU , sznur/gaz ! – zgadza się ? ` ` ` ` ` p. s. A śmieli się naiwni z powiedzenia: ,,myśl Lenina wiecznie żywa,, – TAKI CHICHOT HISTORII !

Zasybskrybuj źródło komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.