Czy bezkarni obrońcy totalitarnych symboli w Polsce są nadal inspirowani z Rosji?

Zastępca Naczelnego

Jerzy Tyc z rzeczniczką MSZ Rosji Marią Zacharową /Sputnik TT

Zapowiadany na dzisiaj „Magazyn śledczy Anity Gargas” (godz. 22:35, TVP1) będzie poświęcony obrońcom komunistycznych pomników. W programie zostanie przypomniana sylwetka Jerzego Tyca ze Stowarzyszenia „Kursk”.

Kilka lat temu złożyłem osobiście zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Jerzego Tyca z art. 256 § 1. Kodeksu karnego, cyt. „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”. 12 marca 2018 r. Sąd Rejonowy w Mrągowie, a konkretnie SSR Wojciech Szałachowski (sygn. akt. II Kp 2/18; Pr Ds. 982/17) przy udziale prokuratora Prokuratury Rejonowej w Mrągowie Bogusławy Pidsudko – Kaliszuk uznał, że moje zażalenie na umorzenie dochodzenia wobec stowarzyszenia „Kursk” i jego lidera Jerzego Tyca pozostanie „bez rozpoznania” albowiem zostało rzekomo wniesione przez osobę nieuprawnioną. Postanowieniem Sądu Rejonowego w Mrągowie z dnia 29 maja 2018 roku w sprawie rozpoznania zażalenia na postanowienie z dnia 12 marca 2018 r. w przedmiocie rozpoznania środka odwoławczego wydanym przez SSR Patrycję Abel – Mordasewicz przy udziale prokuratora Prokuratury Rejonowej Piotra Machula (sygn. akt II Kp 2/18) utrzymano w mocy postanowienie z dnia 30 listopada 2017 roku, w którym lokalna prokuratura umorzyła dochodzenie BEZ UZASADNIENIA. Zwracam uwagę, że Jerzy Tyc to kluczowa postać z punktu widzenia rosyjskiej propagandy. Jest on wprost hołubiony przez rzeczniczkę prasową MSZ Rosji Marię Zacharową. W dzisiejszym programie red. Anity Gargas będzie mowa o ochronie obelisku Armii Czerwonej w Olsztynie przez prezydenta tego miasta Piotra Grzymowicza. Warto zatem pamiętać, że lokalne sądownictwo i prokuratura skutecznie ochroniły Tyca przed odpowiedzialnością. Lider Stowarzyszenia „Kursk” mieszka 50 km od Olsztyna. Nie dziwi mnie zatem, że na terenie województwa warmińsko-mazurskiego tak silna jest obrona radzieckich monumentów chwały Armii Czerwonej skoro wymiar sprawiedliwości skutecznie ochronił Jerzego Tyca, który zajmuje się sianiem kremlowskiej propagandy. Z inicjatywy Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin powstał Komitet „Olsztyn wolny od symboli totalitarnych”, w którym zasada m.in. poseł Janusz Kowalski z Solidarnej Polski z Opolszczyzny. 30 marca 2022 roku zwróciliśmy się o usunięcie podobnego monumentu w Mikolinie w województwie opolskim. Burmistrz gminy Lewin Brzeski, w której leży Mikolin, Artur Kotara z PSL arbitralnie uznał, że nasza petycja złożona na podstawie ustawy o petycjach to jedynie wniosek. To istotne, bowiem monstrualny obiekt sławiący armię Stalina został odnowiony staraniem … Jerzego Tyca. Liczymy, że poseł Kowalski, który wsparł naszą inicjatywę w zakresie zniesienia monumentów w Olsztynie i gminie Lewin Brzeski zainteresuje się postawą prokuratury i sądownictwa w sprawie działalności Tyca sprzed kilku lat”

– powiedział Niezależnej Gazecie Obywatelskiej Paweł Czyż, rzecznik prasowy Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

Lider „Kurska” bezkarny?

SSR Wojciech Szałachowski z Sądu Rejonowego w Mrągowie rozpoznając sprawę Tyca, uznał w uzasadnieniu do w/w postanowienia (II Kp 2/18; Pr Ds. 982/17), cyt. „(…) W ocenie Sądu skarżący nie może być w niniejszym postępowaniu uznany za osobę pokrzywdzoną. Przyjmuje się w doktrynie i orzecznictwie, że przesłanką uzyskania w procesie karnym statusu pokrzywdzonego jest bezpośredniość naruszenia lub zagrożenia dobra prawnego określonego podmiotu przez przestępstwo. (…) Wbrew Prokuratorowi skarżący nie może być w niniejszym postępowaniu uznanym za osobę pokrzywdzoną, gdyż żadne jego dobro prawne nie zostało w sposób bezpośredni naruszone lub zagrożone – w związku z tym brak jest po stronie skarżącego legitymacji do wystąpienia z zażaleniem (…)”. Zatem – zdaniem SSR Wojciecha Szałachowskiego – jeżeli Armia Czerwona bezpośrednio nie działała niekorzystnie na czyjeś dobra osobiste to można spokojnie promować zbrodniczą formację Stalina, a sam przepis art. 256 kk staje się martwy.

Kim jest Jerzy Tyc?

Książka, którą wydał Tyc w języku rosyjskim w Rosji,  jest promowana przez Rosyjskie Towarzystwo Wojskowo-Historyczne, na czele którego stoi minister kultury Rosji Władimir Miedinski. Ta instytucja zajmuje się wprost fałszowaniem historii. Dla przykładu, w lipcu 2015 roku RTW-H podało, że bitwę pod Grunwaldem wygrała Rosja!

„Tego dnia 1410 roku, rosyjskie wojska i ich sojusznicy: Litwini, Polacy i Czesi odnieśli zwycięstwo nad niemieckimi rycerzami w grunwaldzkiej bitwie” – cytuje portal tvp.info informację opublikowaną przez Rosyjskie Towarzystwo Wojskowo-Historyczne, z której dowiedzieć się można dodatkowo, że „smoleńskie pułki wytrzymały nacisk rycerzy zakonu Krzyżackiego decydując o losach bitwy”. W tej koncepcji Polacy, Litwini i Czesi byli jedynie sojusznikami wojsk rosyjskich.

Towarzystwo zostało powołane dekretem prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina nr 1710 z dnia 29 grudnia 2012 r. „w celu konsolidacji sił państwa i społeczeństwa w badaniu historycznej przeszłości wojskowej Rosji, promowania badań rosyjskiej historii wojskowej i przeciwstawiania się jej wypaczeniom, zapewnienia popularyzacji osiągnięć nauk wojskowych w historii, podnoszenia prestiżu służby wojskowej i edukacja patriotycznej”.

 

Niejasne finanse „Kurska”

Oficjalnie ta organizacja zajmuje się „odnawianiem pomników Armii Czerwonej”. Niemniej jednak Jerzy Tyc, często w mundurze Ludowego Wojska Polskiego, spotyka się z licznymi politykami rosyjskimi, np. z deputowanym partii Władimira Żyrinowskiego Jarosławem Niłovem, konwersuje przy „wódeczce” z rzeczniczką MSZ Rosji Marią Zacharową. Domena internetowa „Kurska” www.kursk-surmowka.com jest utrzymywana na nazwisko Tyca na serwerze w Rosji, a kontakt odsyła zainteresowanych domeną na e-mail osoby, która nie pochodzi, ani nie mieszka w Polsce … Prawdopodobnie stronę tworzą zatem rosyjskie służby …

Były prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew w swojej książce „Era niepodległości” wysoko ocenił skuteczność swojej wieloletniej współpracy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Nazarbajew podkreśla, że ​​„dobrosąsiedzkie, sojusznicze stosunki wzajemne Republiki Kazachstanu i Federacji Rosyjskiej są bezcenne, nie zależą od zewnętrznej koniunktury i globalnej pogody. Co więcej, stosunki te mają pozytywny wpływ na klimat polityczny w Eurazji, a więc także na świecie. Jestem przekonany, że razem wyjdziemy z każdej sytuacji. Nasze narody przeżywały nie takie globalne trudności. Także to przetrwamy tym bardziej, że czas jest inny, inne są możliwości” — podsumował. To bardzo dobre oddanie wzajemnych stosunków między Rosją a Kazachstanem …Zatem … kto i jak finansuje wyjazdy do Rosji Jerzego Tyca, remonty ruskich obelisków? W jakim celu podejmuje się takie działania?

Oto – bez żadnej kontroli Państwa Polskiego – „Kursk” korzysta z konta w objętym sankcjami UE i USA „Sbierbanku Rossii”, które należy do Andrieja Łukina.

Gdyby zatem polskie służby chciały mieć wgląd w przepływy finansowe „Kurska” i Jerzego Tyca to lokowanie środków w tym rosyjskim banku stanowi „tamę” nie do przebycia. Jakby tego było mało, jedynym znanym publicznie Andriejem Łukinem jest zastępca prokuratora generalnego Kazachstanu, b. zastępca prezesa Agencji Republiki Kazachstanu do zwalczania Przestępstw Gospodarczych i Korupcji (13.04.2005-02.2012). Wypada wątpić, że jeśli konto należy do tego Łukina … to kiedykolwiek polskie służby będą mogły mieć wgląd w operacje finansowe na tym koncie. Ponadto, gdy swoje problemy z inwestycjami w ropę w Kazachstanie miał Ryszard Krauze … za walkę z korupcją odpowiadał Andriej Łukin. Ponadto o sponsorowaniu przez obywateli Kazachstanu konkretnych inicjatyw informowała Balli Marzec ze stowarzyszenia Wspólnoty Kazachskiej.

Mało tego, „zielone ludziki”, wspierając oficjalnie odbudowę i ochronę obelisków Armii Czerwonej, mogą po publicznych apelach Jerzego Tyca wpłacać dowolne środki jako osoby fizyczne na działalność „Kurska”. Samo wspólne spożywanie „wódeczki” przez Jerzego Tyca z rzeczniczką MSZ Federacji Rosyjskiej wskazuje, że Tyc nie jest jakimś tam jednym z wielu milionów „nobilitowanych” … a kimś dla Rosji bardzo istotnym.”

Tyc opluwał polskie władze w siedzibie ONZ w Genewie!

Jak czytamy na stronie „Nieśmiertelnego pułku”, organizacji założonej w Tomsku w 2011 roku:

Przedstawiciele organizacji publicznych z Rosji, Białorusi, Izraela, Polski, Armenii, Gruzji, Szwajcarii i innych krajów odbyli w Genewie konferencję przeciwko gloryfikacji nazizmu i neonazizmu. To drugie takie forum z ostatnich dwóch i pół miesiąca na terenie głównej siedziby ONZ w Genewie, mające na celu przeciwdziałanie próbom przerobienia historii II wojny światowej”.

Uczestnicy konferencji, która odbyła się przy wsparciu stałych misji Federacji Rosyjskiej i Republiki Białorusi, uhonorowali minutą ciszy bojowników walki z faszyzmem”.

Moderator konferencji, współprzewodniczący ruchu „Nieśmiertelny Pułk” Nikołaj Zemtsow z Dumy Państwowej w wywiadzie dla korespondenta TASS zwrócił uwagę na fakt, że w porównaniu z poprzednią konferencją, która odbyła się w marcu, obecnych było więcej uczestników. Zwrócił uwagę na poparcie Republiki Białorusi i Izraela, wyrażając nadzieję, że w przyszłości „sala wypełni się jeszcze bardziej” przy pomocy wszystkich 133 państw, które w grudniu ubiegłego roku zagłosowały na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ za rezolucją w sprawie zwalczania bohaterstwa nazizmu.

Jerzy Tyc na „konferencji” w gmachu ONZ w Genewie.

Za to lider „Kurska” Jerzy Tyc miał powiedzieć, cyt.

„Возрождение эсэсовских организаций тесно связано с уничтожением памятников солдатам, которые разгромили фашизм, — сказал в беседе с корреспондентом ТАСС Ежи Тыц, председатель польского мемориального общества «Курск», восстанавливающего памятники советским и польским воинам.  Для меня, поляка, хорошо знающего, что нас освободила Красная армия и Войско Польское и что мою маму спас советский солдат, непонятно, как такое [снос памятников] может происходить в Польше, — продолжил собеседник агентства. По словам Тыца, во времена Варшавского договора, такое было бы невозможно, а сейчас неонацисты «поднимают голову». Руководитель общества «Курск» считает, что снос в Польше памятников советским и польским солдатам, которые воевали вместе с Красной армией, может означать «начало войны со своим народом”.

TŁUMACZENIE: „Ożywienie organizacji nazistowskich ma ścisły związek z niszczeniem zabytków poświęconych żołnierzom, którzy pokonali faszyzm” – powiedział Jerzy Tyc, przewodniczący stowarzyszenia Kursk, który przywraca zabytki żołnierzom radzieckim i polskim w rozmowie z korespondentem TASS. Prawdopodobnie my – Polacy, Rosjanie, inne narody – odpoczywaliśmy zbyt wcześnie. Wierzyliśmy, że plaga faszyzmu została zniszczona, ale okazało się, że nie. Okazało się, że poważni ludzie odpowiedzialni za pokój muszą nieustannie pracować – obserwować faszyzm i inne ruchy, takie jak Bandera. Dla mnie, świadomego Polaka jest jasne, że Armia Czerwona i Wojsko Polskie nas wyzwoliły i że radziecki żołnierz uratował naszą ojczyznę, nie jest jasne, jak takie [wyburzenie zabytków] może mieć miejsce w Polsce” – kontynuował rozmówca agencji. – I nie rozumiem, dlaczego politycy, i to nie tylko w Polsce, milczą, nie reagują na to, co dzieje się w Państwach Bałtyckich i na Ukrainie. Ludzie tam popierają nazistów. Według Tyca w czasach Układu Warszawskiego byłoby to niemożliwe, a teraz neonaziści „podnoszą głowy. Szef stowarzyszenia „Kursk” uważa, że ​​rozbiórka w Polsce pomników żołnierzy radzieckich i polskich, którzy walczyli u boku Armii Czerwonej może oznaczać „początek wojny z ich ludem”.

Jerzy Tyc w mundurze LWP na wojażach w Rosji

 

Jerzy Tyc za to unikał publicznego, politycznego zaangażowania – a zatem nie zwracał też uwagi polskich służb. Mało tego, Jerzy Tyc odwiedza różne polskie miejscowości, w których stoją jeszcze ruskie obeliski i podejmuje kontakty z przedstawicielami samorządów, firmami z udziałem komunalnym, itd. Czy „ochrona pamięci” nie stanowi genialnego parawanu? Może za to przynieść cenne informacje, kojarzenie „inwestycji”, itd.

W wystąpieniu do uczestników„konferencji” zorganizowanej przez stowarzyszenie „Kursk” i Jerzego Tyca rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa podziękowała z w 2017 roku Tycowi za jego działalność.– To, co robi Jerzy Tyc i jego zwolennicy, to właśnie walka z brakiem wiedzy, przezwyciężanie ciemnoty historycznej, jest to praca z faktami, których nie da się zafałszować, których nie można nie znać – powiedziała.

Inspiratorzy działalności „Kurska” dawno wydaleni?

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustaliła, że zatrzymana w czwartek Anastazja Z. była w grupie osób prowadzących działania hybrydowe w Polsce. „Były to działania związane z realizacją interesów Kremla. Szczególnym obszarem jej działań była kwestia współpracy ze środowiskami prorosyjskimi w Polsce i próba ich konsolidacji wokół działań o charakterze propagandy historycznej” – wskazał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Żaryn zaznaczył też, że Anastazja Z. prowadziła działania zachęcające do propagowania rosyjskiej wersji historii i utrudniania prowadzenia polityki historycznej przez państwo Polskie.

Podkreślił, że zatrzymana Rosjanka była w bezpośrednim kontakcie z organizacjami prorosyjskimi w Polsce. „Przekazywała im instrukcje i wytyczne, jakie działania podejmować na rzecz Federacji Rosyjskiej. Instrukcje otrzymywała wprost z oficjalnych instytucji Rosji”–  dodał.

Wcześniej w czwartek ABW zatrzymała obywatelkę Rosji Jekaterinę C., dodatkowo cztery osoby objęto pięcioletnim zakazem wjazdu na terytorium Polski. Według ABW, osoby te brały udział w działaniach hybrydowych wymierzonych w Polskę. Portalowi Niezalezna.pl udało sie potwierdzić krążące w mediach społecznościowych, że chodzi o kobietę, która w Polsce funkcjonowała jako Katarzyna Cywilska.

Jak ustalił nasz portal, wydalone z Polski osoby inspirowały w Polsce działalność prokremlowskiego Stowarzyszenia Kursk – znanego głównie z akcji w obronie sowieckich pomników. Inicjatywy te szeroko nagłaśniają rosyjskie media”.

podał w maju 2018 roku w swoim materiale portal Niezalezna.pl. 

Jak ustaliliśmy jedną z wydalonych osób była ówczesna kochanka Jerzego Tyca …

Obrona totalitarnego monumentu w Olsztynie

11 maja powstał z inicjatywy Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin komitet „Olsztyn wolny od symboli totalitarnych”. Wśród uczestników Komitetu odnajdujemy wielu znanych polityków, działaczy opozycji demokratycznej w PRL czy samorządowców. Na czele komitetu stanął eurodeputowany VI kadencji, były kandydat na prezydenta Olsztyna, a dzisiaj prezes ZChR dr Bogusław Rogalski. Do grupy zwolenników usunięcia z przestrzeni publicznej monumentu „wdzięczności” Armii Czerwonej z placu Dunikowskiego w Olsztynie należą m.in. poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski, znany działacz opozycji z czasów PRL dr Adam Sandauer, poseł na Sejm RP V,VI,VII,VIII kadencji z PiS Krzysztof Maciejewski, poseł na Sejm RP I kadencji z KPN Przemysław Sytek, poseł na Sejm RP I,II,III kadencji, lider KPN-Niezłomni Adam Słomka, który był więźniem politycznym PRL – podobnie do innego członka komitetu „Olsztyn wolny od symboli totalitarnych” Wiesława Uklei z Opola. Wśród zwolenników usunięcia obiektu odnajdujemy też samorządowców, np. radnego PiS z Czechowic-Dziedzic Mariusza Sektę czy Monikę Sochę-Czyż, radną Sejmiku Województwa Śląskiego V kadencji z listy PiS.

Komitet „Olsztyn wolny od symboli totalitarnych” uruchomił już witrynę www.

Do Komitetu „OLSZTYN WOLNY OD SYMBOLI TOTALITARNYCH” już należą (stan na 12.05.2022 roku, godz. 16:00):

1. dr Bogusław ROGALSKI (Przewodniczący Komitetu) – radny Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego II kadencji, eurodeputowany VI kadencji, kandydat na prezydenta Olsztyna w 2009 roku, prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

2. Janusz KOWALSKI – poseł na Sejm RP z ramienia Solidarnej Polski, w latach 2014–2015 zastępca prezydenta miasta Opole, w latach 2019–2021 sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych.

3. Krzysztof MACIEJEWSKI – poseł na Sejm RP V, VI, VII i VIII kadencji z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, obecnie pełnomocnik Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin w okręgu radomszczańskim.

4. Przemysław SYTEK – poseł na Sejm RP I kadencji z ramienia Konfederacji Polski Niepodległej, obecnie społeczny pełnomocnik Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin w okręgu poznańskim.

5. Adam SŁOMKA – poseł na Sejm RP I,II,III kadencji z ramienia Konfederacji Polski Niepodległej, więzień polityczny PRL. Inicjator zniesienia licznych radzieckich monumentów, m.in. w Warszawie, Katowicach czy Nowym Sączu.

6. Zygmunt MIERNIK – działacz I Solidarności, dwukrotnie internowany w Stanie Wojennym.

7. Paweł CZYŻ – były przewodniczący Rady Krajowej Stowarzyszenia „Młodzi Konfederaci”, obecnie rzecznik prasowy Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin i szef okręgu olsztyńskiego ZChR.

8. dr Ewelina KONDZIELA – przewodnicząca okręgu wrocławskiego ZChR.

9. Monika SOCHA-CZYŻ – radna Sejmiku Województwa Śląskiego V kadencji z listy Prawa i Sprawiedliwości, Człowiek Roku 2016 w Województwie Śląskim w plebiscycie „Dziennika Zachodniego”, sekretarz generalny ZChR i przewodnicząca okręgu elbląskiego Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

10. Mariusz SEKTA – radny Rady Miejskiej w Czechowicach-Dziedzicach z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, współinicjator udanej likwidacji monumentu Armii Czerwonej w tym mieście.

11. Wiesław UKLEJA – znany opolski działacz tzw. I Solidarności, NZS oraz KPN, represjonowany w PRL.

12. dr Adam SANDAUER – działacz opozycyjny w PRL, m.in. KPN. Odznaczony przez prezydenta RP Andrzeja Dudę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, a w 2019 został odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności.

13. Bogusław BARDON – przewodniczący Wojewódzkiej Rady Konsultacyjnej d/s Działaczy Opozycji Antykomunistycznej oraz Osób Represjonowanych za Działalność Polityczną, członek KPN, Opole.

 

Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz broni chwały Armii Czerwonej?

Na stronie Urzędu Miasta Olsztyna podano tymczasem wyniki sondażu IBRIS na temat przyszłości Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej (obecna nazwa Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej).  Większość ankietowanych (46 proc.) chce pozostawienia pomnika w obecnym miejscu, a 43% chce jego przeniesienia. W związku z takim wynikiem prezydent Piotr Grzymowicz ogłosił, że pomnik zostaje, opatrzy go tylko informacją. – czytamy na łamach portalu debata.olsztyn.pl.

Paweł Czyż (ZChR) pod usuniętym obeliskiem Armii Czerwonej w Czechowicach-Dziedzicach/NGO

To haniebne. 27 lutego zwróciliśmy się do władz Olsztyna z petycją w sprawie natychmiastowego usunięcia totalitarnego monumentu, który stoi na placu Xsawerego Dunikowskiego. Są sprawy, w których nie zasięga się opinii społecznej, np. w sprawie niepodległości. Cztery dekady komunizmu wypaliły piętno na niektórych mieszkańcach, a rolą samorządu jest wyprowadzanie ich z błędu. Dlatego zawiązujemy Komitet przeniesienia obelisku dwóch totalitaryzmów z olsztyńskiego placu Xsawerego Dunikowskiego, p.n. „Olsztyn wolny od symboli totalitarnych”. Przypominamy, że środki na ten cel zadeklarował wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński. Już jutro zwrócimy się do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka z wnioskiem, aby WOT przeniosły w/w obiekt z obecnej lokalizacji w dniu kolejnej rocznicy agresji ZSRS na Polskę 17 września 2022 roku. Miło mi poinformować, że do Komitetu już dołączył znany parlamentarzysta Solidarnej Polski Janusz Kowalski i zdeklarował, że przyjedzie na relokację totalitarnego symbolu chwały Armii Czerwonej do Olsztyna”

– powiedział niedawno NGO Paweł Czyż, rzecznik prasowy Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin i przewodniczący olsztyńskich struktur ZChR.

MKiDN deklaruje także pokrycie kosztów i pomoc w relokacji pomnika. Wobec powyższego, minister kultury i dziedzictwa narodowego zwraca się do prezydenta Olsztyna o działanie w tej sprawie i niezwłoczne podjęcie decyzji o usunięciu pomnika z przestrzeni publicznej”

— czytamy w oświadczeniu Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Pomnik można przenieść w inne miejsce — potwierdza Andrzej Kaliczyński, zastępca warmińsko-mazurskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków. — Absolutnie nie jest konieczne do tego wykreślenie pomnika z rejestru zabytków. Wystarczy wniosek właściciela pomnika, czyli w tym przypadku władz Olsztyna do wojewódzkiego konserwatora zabytków. Jednak w tej sprawie miasto do nas z takim wnioskiem nie występowało.”

– podaje Gazeta Olsztyńska.

CZYTAJ WIĘCEJ:

ZChR: Apelujemy o przeniesienie totalitarnego monumentu w Olsztynie 17 września 2022 roku w ramach ćwiczeń Wojska Polskiego

ZChR: Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz i przewodniczący tamtejszej rady miasta powinni jechać do Buczy

Lider olsztyńskiego ZChR Paweł Czyż domaga się natychmiastowego zniesienia radzieckiego monumentu w centrum Olsztyna

Na czele Komitetu „Olsztyn wolny od symboli totalitarnych” stanął prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin dr Bogusław Rogalski, który w wyborach w roku 2009 kandydował na urząd prezydenta Olsztyna. Jednym z jego postulatów wyborczych było usunięcie totalitarnego monumentu, z placu Dunikowskiego. Uważamy, że w tym miejscu powinien stanąć „Panteon walczących o polskość Warmii i Mazur”, upamiętniający Seweryna Pieniężnego, Andrzeja Samulowskiego, księdza Walentego Barczewskiego i Wojciecha Kętrzyńskiego oraz innych bohaterów walki o polskość Warmii i Mazur. Należy wyraźnie podkreślić, że prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz to obrońca „wyzwolicieli” ze zbrodniczej Armii Czerwonej. Zatem relokacją monumentu dwóch totalitaryzmów, bo przecież monument z placu Dunikowskiego zawiera płyty z mauzoleum Hindenburga w Olsztynku, powinno się zająć Wojsko Polskie, a precyzyjniej Wojska Obrony Terytorialnej. Wszystkich, którzy chcą przyczynić się do usunięcia z centrum Olsztyna symbolu chwały Armii Czerwonej i dołączyć do Komitetu „Olsztyn wolny od symboli totalitarnych”, prosimy o kontakt na mail: [email protected]

– mówi nam Paweł Czyż z ZChR.

O konieczności likwidacji monumentu mówił prezes ZChR dr Bogusław Rogalski w rozmowie opublikowanej we wrześniu 2020 w 81. rocznicę napaści Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich na Polskę. Dr Bogusław Rogalski opowiedział się wówczas jasno za zlikwidowaniem „Pomnika Wyzwolenia Ziemi Warmińskiej i Mazurskiej”, który jest powszechnie nazywany „sowieckimi szubienicami”.

POSŁUCHAJ ROZMOWY Z WRZEŚNIA 2020 ROKU

Z DR BOGUSŁAWEM ROGALSKIM

 

Lokalny polityk PSL blokuje usunięcie totalitarnego obiektu

Burmistrz Lewina Brzeskiego (opolskie) Artur Kotara w wypowiedzi dla Radia Opole stwierdził, że z gigantycznego monumentu wdzięczności „Armii Czerwonej” w Mikolinie ma zniknąć gwiazda oraz mają zniknąć tablice. – To kpiny i „kosmetyka”. Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz od roku 2009 chronił podobny obelisk „wdzięczności” Armii Czerwonej stojący w centrum tego miasta, twierdząc, ze zmiana jego nazwy na „Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej” wystarcza. Przypominam, że dopiero po petycji ZChR w tej sprawie, która czeka zresztą na rozpatrzenie, Grzymowicz ogłosił, iż obelisk chwały Armii Czerwonej należy usunąć. Pretekst burmistrza Artura Kotary o jakiś pracach projektowych w sprawie proponowanej „kosmetyki” gigantycznego symbolu obcej władzy, to de facto obrona tego obiektu. Być może w Lewinie Brzeskim powstał pomysł, że gdy czasy ulegną zmianie, to gwiazdę Armii Czerwonej i tablice się przywróci. Liczymy, że prezes PSL Władysław Kosiniak – Kamysz zdyscyplinuje działacza swojej partii. Dzisiaj jakakolwiek obrona monumentów Armii Czerwonej, gdy na miasta na Ukrainie spadają rosyjskie bomby, powinna być solidarnie potępiona przez wszystkie siły polityczne – mówił nam miesiąc temu Paweł Czyż, rzecznik prasowy Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

Zjednoczenie zaapelowało o wsparcie inicjatywy do opolskiego posła na Sejm RP Janusza Kowalskiego. Parlamentarzysta Solidarnej Polski zorganizował w czwartek konferencję prasową pod radzieckim obiektem we wsi Mikolin i poparł inicjatywę ZChR. – Odpowiadamy pozytywnie na apel prezesa Instytutu Pamięci Narodowej pana Karola Nawrockiego, odpowiadamy również na apel całej społeczności polskiej i Polaków, którzy nie godzą się na to, aby w polskiej przestrzeni publicznej nadal były gloryfikowane oddziały okupantów sowieckich z Armii Czerwonej i takie pomniki jeszcze funkcjonowały – powiedział opolski poseł. – Wszystkie pomniki, które są jeszcze w przestrzeni publicznej w województwie opolskim powinny zostać usunięte, o to samo również apeluje Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin – doprecyzował poseł Janusz Kowalski.

 

ZOBACZ KONFERENCJĘ PRASOWĄ POSŁA JANUSZA KOWALSKIEGO

CZYTAJ TAKŻE:

RADIO OPOLE: Pomnik Armii Czerwonej w Mikolinie do przebudowy? ZCHR domaga się wyburzenia

ZChR przedstawia argumenty za likwidacją totalitarnego monumentu w gminie Lewin Brzeski

24 lutego 2022 roku wojska Federacji Rosyjskiej napadły bez wypowiedzenia wojny na Ukrainę. Rosja jest następcą prawnym Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (wcześniej Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich), a siły zbrojne Rosji są następcą Armii Radzieckiej (wcześniej Armii Czerwonej).

Przypomnijmy zatem na początku wspomnienia mieszkanki Gminy Lewin Brzeski, wsi Mikolin, o roku 1946. Warto przypomnieć w całości „zasługi” Armii Czerwonej na tym terenie, w tym mord na funkcjonariuszu Milicji Obywatelskiej!

„Mam na imię Paulina, z domu Gwizdak, a po mężu Obacz. Urodziłam się pod znakiem Strzelca w Mariempolu na kresach wschodnich II Rzeczypospolitej. Z zawodu sklepowa, a teraz emerytka. Piszę wiersze i wspomnienia. W 1945 roku znalazłam moją drugą małą ojczyznę. Jest nią mała wioska nad Odrą – Mikolin. Po latach z  tęsknoty za miejscem urodzenia napisała wierszem to co czuję:

W Mikolinie po wojnie

Żegnaj wiosko moja droga
Ukochana ziemio żyzna
Nie zapomnę ciebie nigdy
Tam była moja ojczyzna
Żegnaj chatko moja miła
Com się w tobie urodziła
Żegnaj chatko moja mała
Com się tobie wychowała
I w nieznane wyjechała

W pamięci i sercu pozostało moje życie, tu na tych ziemiach, w Mikolinie gm. Lewin Brzeski. Sięgam pamięcią od chwili mego przyjazdu do tej wioski. Był to koniec lipca 1945 roku.

Pierwsze wrażenia były fatalne. Żyli tu Ślązacy – ewangelicy, nie umiejący mówić po polsku. Słyszałam twardą mowę niemiecką, która prędko wpadła mi w ucho. Mieszkaliśmy z tymi ludźmi tylko pół roku- w zgodzie i przyjaźni. Zostali oni wywiezieni do wschodnich Niemiec. Radzieckiej strefy okupacyjnej. Prawie w każdym domu ktoś mieszkał. Tylko dwa domy zniszczono podczas działań wojennych. Zrujnowany był „Gasthaust”, czyli restauracja. Mieszkańcy Mikolina musieli opuścić swoje domy podczas frontu. Tu toczyły się ciężkie walki na początku 1945 roku – od Opola wzdłuż Odry, aż do Brzegu. Dużo tu zginęło radzieckiego wojska, a szczególnie koło Mikolina w okolicy mostu na Odrze. Niemcy cofając się wysadzili go w powietrze. Pamiętam dobrze jak go odbudowywano – od wiosny 1949 roku do jesieni 1953 roku.

Rabowali,  co się dało

Po przyjeździe nasze życie było bardzo biedne. Zapasy, które przywieźliśmy wyczerpały się szybko. Na miejscu był majątek ziemski, w którym panoszyło się radzieckie wojsko. Pałac był zdewastowany, spalono wszystkie drzwi, z wyjątkiem wejściowych. Pola obsiane przez byłych właścicieli pszenicą, rzepakiem, obsadzone ziemniakami były własnością czerwonoarmistów. My odrabialiśmy pańszczyznę. Młóciliśmy zboże i rzepak cepami, ziemniaki kopaliśmy szpadlami. A zapłatę za robotę od świtu do nocy stanowił jeden worek ziemniaków. A ten worem musiał być mały. Ten  czas pobytu radzieckiego wojska w Mikolinie dał się nam dobrze we znaki. Żyliśmy w ciągłym strachu. Ruscy napadali nocą, wdzierali się do naszych domów, rabując  co się dało – krowy, konie, świnie, kury. Napastnicy szukali dziewcząt i młodych kobiet, no i wódki. Musieliśmy się chować, bo bandy były uzbrojone. Ruscy opróżniali pola, a nasi ludzie budowali poległym pomnik nad Odrą, do dzisiaj zachowany. Żołnierze maszerowali wioską i śpiewali „W bój za rodinu, w bój za Stalina” – jakbym dzisiaj ich słyszała. Wyjechali od nas latem 1946 roku, do swojej jednostki w Brzegu. Pewnego marcowego ranka w 1946 roku wtargnęło do Mikolina dwóch ruskich żołnierzy, pracujących na śluzie pod Golczowicami. Szukali sołtysa, a nie napotkawszy go weszli do domu milicjanta Jana Biernata. Zobaczyli na korytarzu rower więc go wyprowadzili, by zrabować. Jan usłyszawszy rumor w korytarzu wyszedł i prosił żeby zostawili rower. Jeden z rabusiów wyciągnął automat i strzelił prosto w serce pana Janka. Miał 23 lata, zostawił młodziutką żonę, która była w piątym miesiącu ciąży.

Sąd pokazowy

Jaka była rozpacz żony i całej rodziny – można sobie tylko wyobrazić. Od tamtego czasu przedstawiciele Milicji Obywatelskiej w Niemodlinie, podczas zebrania w Mikolinie wyrazili zgodę na to, by nasi ojcowie i mężowie mieli w domu broń, w celu obrony przed rabusiami.  Nagle jednak 15 grudnia 1946 roku UB z Niemodlina aresztowało w naszej wsi 12 mężczyzn, za to, że mieli broń. Tak naprawdę to nikt nie miał broni, bo po ustaniu zagrożenia mężczyźni powyrzucali ją gdzie się dało – do zbiorników z gnojówką, do stawu, czy Odry.

Tej mroźnej nocy 15 grudnia aresztowano: Tadeusza Tomczaka lat 20, Adama Zająca (19 l.), Władysława Grochalskiego (18), Michała Śrutmę (23), Władysława Szkradka (21). To byli chłopcy nieżonaci. Inni mieli rodziny: Michał Gwizdak  lat 44, pięcioro dzieci, Filip Cieślowski (28) jedno dziecko, Grzegorz Grochalski (42)- dwójka dzieci, Jan Gwizdak (42) – trójka dzieci,Franciszek Nowak (41)- trójka dzieci, Józef Szczygielski (43) – jedno dziecko, wdowiec Jan Obacz.  Aresztowanych osadzono w niemodlińskim zamku. Byli tam więzieni w piwnicach przy trzydziesto-stopniowym mrozie, przez cały miesiąc. 15 stycznia 1947 roku byli oni sądzeni, a sąd obywał się w domu kultury. Był to sąd pokazowy. Przywozili na tę rozprawę ciągnikami z przyczepami pracowników pegeerów. Sala wypełniona była po brzegi. Sadził Wojskowy Sąd Okręgowy z Katowic. Szliśmy na ten sąd pieszo od północy przy siarczystym mrozie. Szłam na ten sąd, bo mieli sądzić mego ojca.

Na śmierć

Pokazywali nas na tej sali, całą rodzinę oskarżonych. Uznawali nas za rodzinę zbrodniarzy. Myślałam, że rzucę się na któregoś z milicjantów. Serce pękało mi z rozpaczy i gniewu. Co takiego zrobili nasi najbliżsi? Niewinnych ludzi sądzono. Po naradzie sąd wydał wyrok. Wymierzył najwyższy wymiar kary – karę śmierci dla wszystkich. Mój ojciec Michał Gwizdak otrzymał karę śmierci. Na szczęście zmieniono ją później na karę 10 lat więzienia. Mój żal. Mój gniew na tę komunistyczną sprawiedliwość noszę w sercu do dzisiaj. Odsiedzieli nasi biedni więźniowie pięć lat. Tę drugą piątkę zdjęli, bo była amnestia. Karę swoją odsiedzieli pół roku w Opolu, chyba trzy i pół roku w Strzelcach Opolskich, a resztę w Jaworznie. Same ciężkie więzienia. Odbiło się to na zdrowiu skazańców. Wszyscy poumierali  nie doczekawszy starości. Najdłużej żyli Tadeusz Tomczak i Adam Zając.

Po dziś dzień kołaczą się we mnie pytania: Za co tak ciężko ich ukarano? Czy to byli przestępcy? Co za ludzie ich sądzili? Czy to byli Polacy? [Ze zbiorów Bolesława Moszczyńskiego; źródło: http://www.idb.com.pl/panorama/artykuly/2004/5-druk.html]. „

– czytamy w petycji ZChR.

ZOBACZ MATERIAŁ NIEMIECKIEJ MDR,

który powstał „dzięki” obiektowi w Mikolinie!

ZOBACZ CAŁĄ PETYCJĘ ZChR

petycja Mikolin

Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin przypomina Państwu o tysiącach ofiar rosyjskiej agresji na Ukrainę, w czasie której stosowane są m.in. te same metody w roku 2022, które wspominała mieszkanka Mikolina cytowana przez nas na początku uzasadnienia.

Konserwowanie monumentu chwały zbrodniczej Armii Czerwonej w gminie Lewin Brzeski, która najechała terytorium Polski w roku 1920,1939, a także w 1944, jest realnie sprzeczne z podstawami polskiej polityki historycznej. Tłumaczenia, iż monument w Mikolinie upamiętnia „zwykłych żołnierzy” ustępują przed faktem, że obecnie na Ukrainie giną żołnierze agresora, ale nikt nie wspomina, że Ukraińcy mają im stawiać „pomniki”.

Przypomnijmy zatem Państwu historyczne fakty.

ZSRS stosował wobec Polaków metody ludobójcze jeszcze przed 1 września 1939 roku. W latach 1937–1938 realizowano w ZSRR tzw. akcję polską NKWD, wynikającą z rozkazu Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRS nr 00485 z dnia 11 sierpnia 1937 r. Według dokumentów NKWD, skazano 139 835 Polaków, z czego zamordowano bezpośrednio 111 091 osób. Po 17 września 1939 do 22 czerwca 1941 ZSRS przez fizyczną eliminację i zsyłki doprowadził do śmierci 1 do 2 milionów polskich obywateli. Po zbrojnej agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 r., okupacji wojskowej wschodnich terenów II Rzeczypospolitej przez Armię Czerwoną i ustaleniu w dniu 28 września 1939 r. przez III Rzeszę i ZSRS w zawartym w Moskwie „pakcie o granicach i przyjaźni” niemiecko-sowieckiej linii granicznej na okupowanych wojskowo przez Wehrmacht i Armię Czerwoną terenach Polski, mieszkańcy obu okupowanych części państwa polskiego zostali poddani represjom przez obu najeźdźców. Na terenach okupowanych i anektowanych przez ZSRS obywatele Rzeczypospolitej, zarówno Polacy, jak i obywatele polscy innych narodowości, zostali poddani przez stalinowski aparat przemocy ZSRR brutalnym represjom, obliczonym na załamanie społecznego morale i zniszczenie w zarodku rodzącej się konspiracji. Długofalowym celem polityki ZSRS była depolonizacja Kresów Wschodnich oraz sowietyzacja ludności przyłączonych do ZSRS terenów Rzeczpospolitej. Terytorium Rzeczpospolitej Polskiej na wschód od linii granicznej ustalonej w układzie pomiędzy III Rzeszą a ZSRS zostało w październiku 1939 r. anektowane przez ZSRS. Formalną podstawą były pseudoplebiscyty, a następnie aneksja w trybie uchwały Rady Najwyższej ZSRS. Były to akty prawne równoległe do dwóch dekretów Adolfa Hitlera – z 8 i 12 października 1939 r., którymi jednostronnie wcielił zachodnie terytoria Polski do III Rzeszy, tworząc jednocześnie z centralnych ziem II Rzeczpospolitej Generalne Gubernatorstwo. Wszystkie powyższe akty „prawne” były sprzeczne z ratyfikowaną przez Niemcy i Rosję konwencją haską IV (1907), nieważne w świetle prawa międzynarodowego i nie zostały uznane zarówno przez Rząd RP na uchodźstwie, jak i państwa sojusznicze wobec Polski, a także państwa trzecie (neutralne) przez cały czas trwania II wojny światowej.

Polscy historycy pracujący w IPN twierdzą, że całkowita liczba deportowanych nie przekroczyła 800 tysięcy osób. Krytyka takiego szacunku była jednak tak duża, że nawet prezes IPN, śp. dr hab. Janusz Kurtyka przyznał, że obecnie część historyków ocenia liczbę deportowanych od 700 tysięcy przez 1 milion do 1,5 miliona. Reżim radziecki stosował również inne formy represji, aby zniszczyć polskie oblicze Kresów Wschodnich. Do Armii Czerwonej wcielono ok. 150 tysięcy Polaków. Ginęli oni w 1940 roku w Finlandii oraz w początkowych miesiącach wojny radziecko-niemieckiej. Około 100 tysięcy osób wcielono do specjalnych batalionów budowlanych zwanych strojbatami. Według danych sowieckich z 10 czerwca 1941 r., a więc niemal z przedednia agresji niemieckiej, w kresowych więzieniach przebywało co najmniej 40 tys. więźniów politycznych. Łącznie NKWD zamordowało nie mniej niż 35 tys. uwięzionych. Największe masakry miały miejsce we Lwowie, gdzie zamordowano od 3,5 do 7 tys. więźniów. W Łucku ofiarą masakry padło około 2 tys. więźniów, w Wilnie około 2 tys., w Złoczowie około 700, Dubnie około 1000, Prawieniszkach 500 więźniów, oprócz tego w Drohobyczu, Borysławiu, Czortkowie, Berezweczu, Samborze, Oleszycach, Nadwórnej, Brzeżanach. W ciągu tygodnia w czerwcu 1941 roku Rosjanie wymordowali w więzieniach co najmniej 14 700 obywateli II RP, na szlakach ewakuacyjnych zostało zamordowanych kolejne 20 tysięcy. Zatem było to nie tylko ludobójstwo wojskowych czy policjantów, np. w Katyniu czy Miednoje… Armia Czerwona – potem Armia Radziecka – pozostała w Polsce do 1993 roku.

Oficjalny pretekst agresji ZSRS na II RP, a zatem wkroczenie na polskie terytorium przez Armię Czerwoną, był zawarty w przekazanej o godzinie 3:00 w nocy 17 września 1939 roku przez zastępcę Ludowego Komisarza (ministra) Spraw Zagranicznych Potiomkina ambasadorowi RP Wacławowi Grzybowskiemu nocie dyplomatycznej: zamieszczono tam niezgodne z prawdą oświadczenie o rozpadzie państwa polskiego, ucieczce rządu polskiego, konieczności ochrony mienia i życia zamieszkujących wschodnie tereny polskie Ukraińców i Białorusinów oraz uwalnianiu ludu polskiego od wojny. W konsekwencji ZSRS uznał wszystkie układy zawarte uprzednio z Polską (w tym traktat ryski z 1921 roku i pakt o nieagresji z 1932 roku) za nieobowiązujące – zawarte z nieistniejącym państwem. Dlatego też odmawiano wziętym do niewoli polskim żołnierzom statusu jeńców wojennych. Potiomkin przedstawił notę ambasadorowi RP w chwili rozpoczęcia działań wojennych przez Armię Czerwoną. Ambasador odmówił przyjęcia noty i zażądał wiz wyjazdowych dla dyplomatów polskich. Władze ZSRS próbowały, wbrew prawu międzynarodowemu (konwencja genewska dyplomatyczna), uniemożliwić opuszczenie kraju polskim dyplomatom i aresztować ich (stwierdzając utratę statusu dyplomatycznego). Polaków uratował dziekan korpusu dyplomatycznego w Moskwie, ambasador III Rzeszy Friedrich-Werner von der Schulenburg, osobiście wymuszając na rządzie ZSRS zgodę na wyjazd dyplomatów. Sowiecki ambasador w Polsce Nikołaj Szaronow wyjechał zaś z terenu RP (wraz z attaché wojskowym Pawłem Rybałko – późniejszym marszałkiem ZSRR) już 11 września, pod pretekstem nawiązania łączności z Moskwą (Potiomkin odmówił ambasadorowi Grzybowskiemu prawa wyjazdu pierwotnie pod pretekstem konieczności powrotu do ZSRS dyplomatów sowieckich w Polsce, którzy od tygodnia znajdowali się już na terenie ZSRS). Konsul generalny RP w Kijowie, Jerzy Matusiński, wezwany 30 września przez władze sowieckie, zaginął (po aresztowaniu został zamordowany przez NKWD). Warto podkreślić, że legalny rząd II Rzeczypospolitej opuścił granice Polski dopiero późnym wieczorem 17 września, po otrzymaniu wiadomości o wkroczeniu Armii Czerwonej rankiem tego dnia i potwierdzonej informacji o zbliżaniu się sowieckiej kawalerii oddziałów pancernych do miejsca przebywania władz RP. Prezydent Ignacy Mościcki w wydanym w Kosowie orędziu do narodu określił jednoznacznie sowieckie działania wojskowe jako akt agresji. 17 września ZSRS stał się faktycznie uczestnikiem II wojny światowej jako sojusznik III Rzeszy. Premier Władysław Sikorski wyraził pogląd, że Rosja zdradziła, idąc zbrojnie na pomoc Niemcom i uderzając na nas w umówionym z nimi momencie nożem w plecy: (…) odtąd jesteśmy w stanie wojny z Sowietami na równi z Niemcami. 25 kwietnia 1943 Stalin zerwał stosunki z legalnym polskim rządem. Trzeba wspomnieć, że Prezydent RP Władysław Raczkiewicz odmówił podpisania układu z 30 lipca 1941 Sikorski-Majski, a zatem ponowne wkroczenie na terytorium II RP Armii Czerwonej w latach 1944-45 nastąpiło bez formalnej zgody legalnego polskiego rządu, czyli stanowiło realizację przesłanek bezprawnej okupacji.

Reasumując. Dalsze pozostawienie w Gminie Lewin Brzeski monumentu „wdzięczności” Armii Czerwonej jest niepotrzebnym wpisywaniem się w zbrodniczą politykę Władimira Putina i jego poprzedników. Żądamy zatem natychmiastowego zlikwidowania tego nielegalnego od dawna obelisku.” 

– czytamy w petycji Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

 

„Magazyn śledczy Anity Gargas” na tropie …

Paradoksalnie skoro Jerzy Tyc za rosyjskie ruble może opluwać żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i wychwalać „wyzwolicielską” Armię Czerwoną, to znaczy, że komunistyczne represje wobec mojego dziadka kpt. rez. Fabiana Czyża z 6 Samodzielnej Brygady AK Ziemi Wileńskiej (odznaczony osobiście Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego) oraz ppor. rez. Feliksy Czyż z.d. Stasiewicz z 27 Dywizji Piechoty AK Ziemi Wołyńskiej (ponad rok w „celi śmierci”) były … usprawiedliwione.  Blisko trzy miesiące temu ponownie podniosłem sprawę funkcjonowania Jerzego Tyca. Cieszy mnie, że Telewizja Polska podjęła ten temat.”

– mówi nam dzisiaj Paweł Czyż z ZChR.

Reporterzy „Magazynu śledczego Anity Gargas” zajęli się obrońcami komunistycznych pamiątek. Co ustalili? Zobacz 19 maja o godz. 22:35 w TVP1 …

ZOBACZ ZAPOWIEDŹ

Piotr Galicki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.