Szymon Hołownia (Polska 2050) kontra dr Bogusław Rogalski (ZChR). Dwie wizje Polski i roli Kościoła katolickiego

Zastępca Naczelnego

Szymon Hołownia, dr Bogusław Rogalski/FB

Wirtualna Polska opublikowała obszerny wywiad z Szymonem Hołownią, liderem Polska 2050 – Ruchu Szymona Hołowni. Postanowiliśmy zestawić poglądy byłego prezentera TVN z poglądami prezesa chadeków ze Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin dra Bogusława Rogalskiego, pozostawiając pytania zadane przez dziennikarzy WP i odpowiedzi Hołowni bez zmian. Kim są i jakie poglądy mają Szymon Hołownia i dr Bogusław Rogalski? Czy Szymon Hołownia to wilk w owczej skórze?

SYLWETKI

Szymon Hołownia/YT

Szymon Hołownia – urodzony 3 września 1976 roku w Białymstoku. Wykształcenie średnie. Żonaty, ma córkę. Polski dziennikarz, pisarz, publicysta, prezenter telewizyjny, działacz społeczny i polityk. Kandydat na urząd prezydenta RP w wyborach w 2020. Prezes powołanego w 2020 stowarzyszenia Polska 2050. Założyciel fundacji charytatywnych „Kasisi” (2013) i Dobra Fabryka (2014). Jako felietonista lub redaktor współpracował z „Gazetą Wyborczą”, „Newsweek Polska”, „Rzeczpospolitą”, „Wprost”. Publikował też w magazynach katolickich, m.in. w „Tygodniku Powszechnym”. W 2005 był zastępcą redaktora naczelnego tygodnika „Ozon”. W latach 2007–2012 był dyrektorem programowym oraz prezenterem stacji Religia.tv. Wraz z Marcinem Prokopem współprowadził w telewizji TVN programy Mam talent! (2008–2019) i Mamy cię! (2015). Deklaruje się jako katolik i wegetarianin. Ciekawe jest to, że Hołownia… sam był kiedyś w zakonie! Dwukrotnie przebywał w nowicjacie dominikanów.

Prezes ZChR dr Bogusław Rogalski

Bogusław Rogalski – urodzony 11 marca 1972 roku w Makowie Mazowieckim. W 1997 uzyskał tytuł zawodowy magistra na kierunku historia w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Olsztynie. W 2009 uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce na podstawie pracy Główne problemy i rezultaty polskiego uczestnictwa w Parlamencie Europejskim w latach 2004–2006 na Wydziale Nauk Politycznych Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku. W wyborach samorządowych w 2002 kandydował na stanowisko prezydenta Olsztyna, zajął 4. miejsce spośród 11 kandydatów z poparciem blisko 9%. W 2002 roku uzyskał mandat radnego sejmiku warmińsko-mazurskiego II kadencji, w którym zasiadał do 2004. W wyborach w 2004, otrzymawszy 32 087 głosów, został wybrany do Parlamentu Europejskiego w okręgu obejmującym województwa podlaskie i warmińsko-mazurskie. W Europarlamencie zasiadał w Komisji Spraw Zagranicznych, delegacji ds. współpracy Unii Europejskiej z krajami Andyjskiego Wspólnego Rynku, a także Komisji tymczasowej do zbadania sprawy rzekomego wykorzystania krajów europejskich przez CIA do transportu i nielegalnego przetrzymywania więźniów. Został w międzyczasie doradcą Europejskich Konserwatystów i Reformatorów ds. międzynarodowych w Parlamencie Europejskim, a także stałym felietonistą litewskiego portalu L24.lt i Radio Chicago. Żonaty, dwie córki.

CHALLENGE: PYTANIA I POGLĄDY 

Pytanie Wirtualnej Polski do Szymona Hołowni: W książce pisze pan o mszy, na którą pan poszedł i nie dostał komunii, ponieważ ksiądz zadecydował, że nie jest pan godny. Pisze pan, że zmiana na gorsze w polskim Kościele to ostatnie dwa lata i że powinien on wrócić na swoje właściwe miejsce.

Szymon Hołownia: Kościół był przez lata producentem społecznego kleju. Łączył ludzi. Dziś przeżywa kryzys przywództwa, na którym coraz odważniej żerują cyniczni politycy.

Pytanie Niezależnej Gazety Obywatelskiej do Bogusława Rogalskiego: Szymon Hołownia uważa, że Kościół „był producentem społecznego kleju” i przeżywa „kryzys przywództwa”. Podziela pan takie stanowisko?

dr Bogusław Rogalski: Kościół jest, a nie był. Panu Hołowni przypominam, że Kościół katolicki jest tworzony przez wiernych. Pan Szymon ogląda Kościół przez okulary „Tygodnika Powszechnego” i księdza Adama Bonieckiego, który niedawno wspierał lewackiego aktywistę „Margot”. W czasie wyborów w środowisku Szymona Hołowni obracało się wielu byłych polityków Unii Wolności, a cała jego formacja to taka reinkarnacja partii Mazowieckiego i Balcerowicza. Prefekt watykańskiej Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, kardynał Robert Sarah, napisał w swojej bestselerowej książce „Bóg albo nic?”, a ta książka powinna się stać obowiązkową lekturą każdej wierzącej osoby, gdyż pozwala zrozumieć przyczyny kondycji Kościoła, a pochodną tego stanu jest słaba moralnie i duchowo Europa, która odchodzi od swoich korzeni chrześcijańskich. Podczas mojej rozmowy z Kardynałem na temat udziału świeckich w życiu publicznym, wskazał on na cztery najważniejsze punkty, wokół których należy prowadzić bezkompromisową, jak to nazwał, walkę o przyszłość naszego kontynentu. Po pierwsze, bezwzględna i bezkompromisowa obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Po drugie, bezkompromisowa ochrona rodziny i małżeństwa rozumianego jako związek kobiety i mężczyzny, odważny sprzeciw wobec związków homoseksualnych. Po trzecie, bezkompromisowa walka z niszczycielską ideologią gender. Po czwarte, bezkompromisowe przeciwstawienie się nowej islamizacji, która staje się śmiertelnym zagrożeniem dla Europy. Kardynał powiedział też znamienne słowa, o tym, że kiedyś, do jego pogańskiej wioski na peryferiach Gwinei, europejscy duchowni przynieśli światło ewangelizacji, a dzisiaj to on, kardynał z Afryki musi ewangelizować Europejczyków. Gorzkie słowa, ale jakże prawdziwe. Zwrócił się również do nas Polaków, mówiąc, że jesteśmy strażnikiem Europy. Wracająć do pana Hołowni, to sieje on wokół herezję i opowiada bzdury, choćby o tym „że w niebie będą nas sądzić zwierzęta”, świnie, które zjadaliśmy”. Poza tym, popiera proaborcyjny Strajk Kobiet i in vitro. O tym czy ktoś jest katolikiem mówi stosunek do życia, zwłaszcza dzieci nienarodzonych. To co publicznie głosi Szymon Hołownia w sprawach wiary, to potępiony przez Kośćiół katolicki synkretyzm religijny. Hołownia to wilk w owczej skórze …

Pytanie Wirtualnej Polski do Szymona Hołowni: To porozmawiajmy o największym wrogu polskiego Kościoła, czyli o nim samym. Dogadywać się, czy rozmawiać z pozycji siły? Z biskupem Jędraszewskim?

Szymon Hołownia: Siła nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. To musi być dialog. Kościół katolicki w Polsce to – na szczęście – nie tylko arcybiskup Jędraszewski. Wierzę, że będzie tam z kim rozmawiać tak, by i państwo i Kościół przestały tracić na sytuacji, którą mamy w tej chwili. Państwo nie może być sklejone z Kościołem, bo to patologia. I dla Kościoła, i dla państwa. Ta pokusa narzucenia prawa Bożego nad prawo stanowione jest antyewangelizacyjna, przeciwskuteczna i zabija Kościół. Trzeba to zmienić. Chciałbym rozdzielić Kościół od państwa i uporządkować te sprawy. I mówię to jako katolik.

Pytanie Niezależnej Gazety Obywatelskiej do Bogusława Rogalskiego: Szymon Hołownia dostrzega rzekome wady postawy arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Podziela pan jego opinię? Czy w Polsce dobrym rozwiązaniem jest rozdział Kościoła i państwa, o czym mówi wyraźnie Hołownia?

dr Bogusław Rogalski: Przez pana Hołownię przemawia złość, że Archidiecezja Krakowska wypowiedziała umowę najmu redakcji „Tygodnika Powszechnego”. Swój żal wylał akurat na abp. Marka Jędraszewskiego, jednego z bardziej światłych i konkretnych duchownych nie tylko w Polsce, ale całej Europie. Arcybiskup jedynie czynnie realizuje  notę doktrynalną Kongregacji Nauki Wiary z 2003 roku, która mówi o udziale i postawie katolików w życiu politycznym. A w niej mówi się wprost o potrzebie aktywnej obrony wartości chrześcijańskich i nazywa się największe zagrożenia po imieniu. To nota opracowana jeszcze przez kardynała Ratzingera, która została zaakceptowana przez Jana Pawła II. Niestety jest ona mało znana, trzeba z nią docierać na nowo do ludzi, bo ona daje odwagę i argumenty do stawania w życiu po właściwej stronie. Nie da się de facto oddzielić praktycznie państwa od Kościoła, bo jak wspomniałem, tworzą go ludzie. Pan Hołownia zbytnio otacza się politykami skrajnej lewicy, która również głośno mówi o starym programie komunistów, którzy zawsze domagali się, aby wiarę zamknąć w domach i kościołach, a jak mówi wspomniany kardynał Sarah, katolicy muszą wyjść z katakumb, aby odważnie bronić chrześcijański świat wartości. Cóż, do partii Szymona Hołowni dołączyła jako pierwsza parlamentarzystka … biseksualna poseł z Klubu Parlamentarnego Lewica i efekty już są.

Pytanie Wirtualnej Polski do Szymona Hołowni: Porozmawiajmy zatem o łagodnym rozdziale państwa od Kościoła. Od czego by pan zaczął? Konkordat? Wypowiadamy, czy zostawiamy?

Szymon Hołownia: Nasz plan w tym obszarze, szczegółowe założenia, przedstawimy w ramach cyklu wydarzeń „Wiemy jak” jeszcze w styczniu. Powiemy dokładnie, co naszym zdaniem należy zrobić w obszarze symbolicznym, tak by nie powtarzały się już więcej sceny z wicepremierem głoszącym od ołtarza, ale i w bardzo konkretnych sprawach: przepływów finansowych, lekcji religii w szkołach, Funduszu Kościelnego, etc. Jeśli obejmiemy rządy – powołamy specjalnego pełnomocnika rządu do załatwienia tej sprawy. To nie sam konkordat jest istotą, choć nie wiem po co zapisywano go w polskiej konstytucji, rzecz w deklaracji interpretacyjnej do konkordatu. Zaproponujemy jej weryfikację, uaktualnienie.

Pytanie Niezależnej Gazety Obywatelskiej do Bogusława Rogalskiego: Szymon Hołownia chce uaktualnić Konkordat i powoływać pełnomocnika rządu ds. weryfikacji przepływów finansowych, lekcji religii w szkołach, Funduszu Kościelnego, etc. Co pan na to?

dr Bogusław Rogalski: Nie ma potrzeby komentowania kwestii uaktualnienia Konkordatu, bo jest on dobry. Niedawno zaproponowaliśmy jako Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin, aby zastanowić się nad możliwością stworzenia odpisu podatkowego, np. 1 procenta podatku od dochodów, który – podkreślam dodatkowo – mógłby zasilać konto danej parafii, w której mieszka dany podatnik. To szczególnie istotna sprawa w czasie epidemii COVID-19. Pan Hołownia chce lustrować kościoły, zamiast im pomagać. To program toczka w toczkę SLD i kolejna próba realizacji programu neomarksistów. Aż wstyd, że Polska 2050 nie ma własnego programu.

Pytanie Wirtualnej Polski do Szymona Hołowni: Wyprowadzamy religię ze szkół, czy nie wyprowadzamy? Jest pan antyklerykałem?

Szymon Hołownia: Nie chcę uprzedzać naszej prezentacji, ale wydaje mi się, że co do zasady o tym, czy religia w szkole jest, czy nie, powinien decydować nie biskup czy minister, a rodzice, uczniowie, nauczyciele. Zachęcacie mnie do używania kliszy. Jestem coraz bardziej krytyczny wobec działań kościelnego aparatu w Polsce, mam tu na myśli głównie szczebel Episkopatu. Jako obywatel – jestem oburzony brakiem reakcji na ewidentne nadużycia. Jako katolik – dodatkowo dotkliwie odczuwam brak wizji, mam wrażenie, że pasterze chcieliby zrobić z Kościoła swój związek zawodowy, zamknąć się w korporacyjnej twierdzy, a na to nie może być zgody. Katolikiem jestem, modlę się, często przystępuję do sakramentów. My nie mamy dziś w Polsce kryzysu wiary, mamy coraz głębszy kryzys instytucji, która ludziom w rozwijaniu tej wiary miała pomóc. Ponosimy też koszty społeczne tego kryzysu. Kościół, rozumiany jako wspólnota, miał szansę w pandemii być schronieniem dla bardzo wielu wiernych, którzy płacą potworne koszty psychiczne tej sytuacji. Miał szansę być schronieniem, duchową opoką, dystrybutorem nadziei, a zamiast tego poszedł na idiotyczną wojnę, w opowieść np. o zagrażającej nam ponoć ideologii gender.

Pytanie Niezależnej Gazety Obywatelskiej do Bogusława Rogalskiego: Szymon Hołownia deklaruje się jako osoba wierząca, która chce oddać decyzję o nauczaniu religii w szkołach rodzicom, nauczycielom i uczniom. Uważa, że nie ma zagrożenia ideologią gender. Co pan na to?

dr Bogusław Rogalski: Szymon Hołowania czerpie pełnymi garściami z programu SLD. Nie wyobrażam sobie, że w danej szkole organizowane jest referendum w sprawie nauczania religii, w którym głosują dzieci kilkuletnie. Za to wyobrażam sobie, że Szymona Hołownię łączy z SLD pomysł na wyprowadzenie religii ze szkół, a różni jedynie metoda. Szymon Hołownia oderwał się chyba na kilka miesięcy od rzeczywistości, bo cała Polska widziała łamanie obostrzeń w czasie epidemii i atakowanie wiary, religii, kościołów i nabożeństw przez neomarksistowskich zwolenników ideologii LGBT. Wszyscy widzieliśmy atakowanie pomników Jana Pawła II, Ronalda Regana czy członków Polskiego Państwa Podziemnego. Robert Biedroń otrzymał 2,12 procenta głosów w wyborach prezydenckich i o ten elektorat również walczy teraz Hołownia – wyrywając go z rąk Włodzimierza Czarzastego. Stąd ta rewolucyjna retoryka. To dobrze, ze Szymon Hołownia często przystępuje do sakramentów, częsta spowiedź mu się przyda. Nawet kolejny publiczny płacz mu się przyda … Przypomnę mu, że demokracja to rządy większości, a zatem my chrześcijanie będący większością w Polsce mamy prawo do wychowywania swoich dzieci zgodnie z naszymi wartosciami wynikającymi z wiary. A nasze dzieci mają prawo do nauki religii w szkołach. Do tego gwarantuje to Konstytucja RP. Pan Hołownia powinien ją znać.

Pytanie Wirtualnej Polski do Szymona Hołowni: Wybory za pięć lat. Do tego czasu trzeba określić swoje miejsce na scenie. Jest pan przeciwnikiem małżeństw jednopłciowych? A co z adopcją dzieci przez pary jednopłciowe?

Szymon Hołownia: Jestem przeciw takiej regulacji. Ale za uregulowaniem statusu związków partnerskich. Jako poseł zagłosowałbym przeciwko takiej ustawie, a jako prezydent bym ją zawetował. Oczywiście jeśli Sejm odrzuciłby weto albo Polacy zdecydowali inaczej w referendum – musiałbym uznać ten wynik, nie zmieniając swoich poglądów w tej sprawie. I żyć dalej. Proszę pamiętać, że my naprawdę – przy wszystkich naszych różnicach – mamy też całkiem sporo rzeczy, co do których możemy się zgodzić, i może wreszcie to nimi zajęlibyśmy się najpierw?

Pytanie Niezależnej Gazety Obywatelskiej do Bogusława Rogalskiego: Szymon Hołownia chce najwyraźniej referendum w sprawie adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Co pan na to?

dr Bogusław Rogalski: Aby odpowiedzieć, przypomnę fragment tekstu opublikowanego w „Idziemy” przez profesora teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie, Dariusza Kowalczyka SJ: „W dokumencie Kongregacji Nauki Wiary „Uwagi dotyczące projektów legalizacji prawnej związków między osobami homoseksualnymi” (2003), podpisanym przez ówczesnego prefekta Kongregacji kard. Josepha Ratzingera i zatwierdzonym przez Jana Pawła II? Ano czytamy: „W wypadku prawnego zalegalizowania związków homoseksualnych bądź zrównania prawnego związków homoseksualnych i małżeństw (…) konieczne jest przeciwstawienie się w sposób jasny i wyrazisty” (nr 5). „Nieprzyznanie statusu społecznego i prawnego małżeństwa formom życia, które nie są i nie mogą być małżeńskimi, nie przeciwstawia się sprawiedliwości, ale przeciwnie, jest przez nią wymagane” (nr 8). (…) Wcześniej te same myśli Jan Paweł II wyraził osobiście. W przemówieniu do Roty Rzymskiej 21 stycznia 1999 r. stwierdził, że „bezzasadne jest roszczenie, aby przyznać status małżeński także związkom między osobami tej samej płci”. A podczas modlitwy Anioł Pański 20 lutego 1994 r. powiedział: „Nie może stanowić prawdziwej rodziny związek dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet, a tym bardziej nie można przyznawać takim związkom prawa do adopcji osieroconych dzieci”. W „Uwagach” czytamy ponadto, że jeśli jakaś władza ustawodawcza proponuje projekt prawa „przychylny zalegalizowaniu związków homoseksualnych, parlamentarzysta katolicki ma obowiązek moralny wyrazić jasno i publicznie swój sprzeciw i głosować przeciw projektowi ustawy” (nr 10)”.

Kiedyś o Unii Wolności krążyło powiedzenie, że UW jest jak arbuz. Z wierzchu zieloni, w środku czerwoni. To idealnie pasuje do partii pana Hołowni. Jak pisał w kwietniu 2015 roku na łamach „Naszego Dziennika” ks. prof. Tadeusz Guz: „Marks ma nadzieję dokonać (…) przejścia od biblijnie ugruntowanej rodziny do komunistycznej poprzez zniesienie „starych relacji rodzinnych” z pomocą „wielkiego przemysłu”, względnie dopiero poprzez „rozdarcie pierwotnego związku rodziny”, ponieważ „rewolucja komunistyczna” jest „najbardziej radykalnym zerwaniem z tradycyjnymi relacjami własności”, których negatywnym skutkiem było według niego m.in. małżeństwo monogamiczne oraz rodzina pojęta tradycyjnie i po chrześcijańsku. Autorzy „Manifestu Partii Komunistycznej” nie pozostawiają cienia wątpliwości co do swojego antymałżeńskiego i antyrodzinnego programu: „Nie jest żadnym cudem, że w tym pochodzie rozwojowym zrywa się najbardziej radykalnie z tradycyjnymi ideami”. „Wyższą formę rodziny”, względnie „nowe formy społecznych związków pomiędzy ludźmi” zamierza stworzyć dopiero komunizm jako szczytowy poziom rozwoju materii. Już w 1917 roku, czyli zaraz po olbrzymich stratach w małżeństwach i rodzinach narodu rosyjskiego i w pozostałych narodach, spowodowanych zniszczeniami rewolucji bolszewickiej w carskiej Rosji, Lenin był dumny ze „zniszczenia porządku” rodzinnego o tradycjach chrześcijańskich wielu stuleci i mówił do młodzieży komunistycznej w Rosji: „To, co stare”, czyli chrześcijańskie, „jest zniszczone […]; jest cmentarzyskiem, co zresztą zasłużyło, by być przemienionym w cmentarzysko”. Czy pan Hołownia chce naśladować Lenina? Życzę panu Szymonowi, aby zamiast lansować stare komunistyczne projekty, wzniósł się na wyżyny swojego wykształcenia i wymyślił coś własnego, i oryginalnego.

Źródło: Wirtualna Polska, Piotr Galicki

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.