Tako rzecze Jacek Dehnel … czyli jak „kopnął mnie” zaszczyt i co z tego wynika?

PAC4

Paweł Czyż, fot. NGO Bielsko – Biała

Najwyraźniej „rozkręca się” sprawa tzw. Kaplicy Moskiewskiej! W sprawie odbudowy tego warszawskiego zabytku do wicepremiera, ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego wystąpił lider KPN-NIEZŁOMNI Adam Słomka. Pisarz Jacek Dehnel popełnił niedawno na łamach Gazety Wyborczej nawet felieton, w którym kpi z tego nieistniejącego pomnika polskiej chwały. Mało tego. Postanowił też w komentarzu do mojego tekstu ponownie wyjawić meandry swojego stanowiska.

– Szanowny Panie, Tadeusz Prus-Faszczewski nie był żadnym „znanym archeologiem”, tekst jego – bardzo życzeniowy – oczywiście znam. Niestety, to, że gdzieś były schodki i resztki XIX-wiecznych, neogotyckich na oko stiuków (materiał zdjęciowy w artykule jest niezbyt wyraźny) w żaden sposób nie świadczy o tym, że altana Słuszków była kaplicą. W tych kwestiach prowadzono badania i po wojnie, m.in. prof Lorentz pisał o tym w latach 60. i kategorycznie stwierdził, że była to altana, a kaplica została wbudowana w kościół Dominikanów Obserwantów.

Pisze Pan, że Prus-Faszczewski to „znany archeolog”. Czy potrafi Pan podać inne jego badania archeologiczne, fachowe publikacje, dzieła? Czy tylko jeden artykuł z podrzędnego już wówczas (w latach 30.) niefachowego „Tygodnika Ilustrowanego”? – przekonuje Jacek Dehnel w swoim komentarzu.

Zatem wyjaśnijmy, że prace archeologiczne Tadeusza Prus-Faszczewskiego z lat 1937-38 były jak najbardziej poważne, a przedstawione wnioski na łamach „Tygodnika Ilustrowanego” realne, albowiem na ich podstawie w 1939 roku projekt odbudowy Sacellum Moscovitarum wykonał prof. Politechniki Warszawskiej Marian Lalewicz. W 1895 ukończył on gimnazjum w Suwałkach. Studiował na Wydziale Architektury Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu, kończąc studia z wyróżnieniem w 1901. Dzięki uzyskanemu stypendium kształcił się w Szwecji, Norwegii, Niemczech, Austrii i Włoszech. Do 1917 wykładał historię sztuki i architektury w uczelniach petersburskich, jednocześnie projektując budowle w Moskwie i Petersburgu. Po powrocie do kraju (1918) wykładał w Akademii Sztuk Pięknych i na Politechnice Warszawskiej. W latach 1925—1927 dziekan Wydziału Architektury, a w 1935–1938 prorektor Politechniki Warszawskiej. Działał w Towarzystwie Opieki nad Zabytkami Przeszłości pełniąc od 1930 aż do wybuchu wojny funkcję jego prezesa.

Jacek Dehnel promuje nadal tezy carskiego profesora UW Dymitra Cwietajewa i przekonuje, że tzw. Kaplica Moskiewska w 1939 roku … to jakieś XIX-wieczne resztki. Wypisz – wymaluj … czy toczka w toczkę … Cwietajew! Tymczasem Tadeusz Prus-Faszczewski został zaliczony do znanych archeologów właśnie dlatego, że prowadził prace dotyczące Sacellum Moscovitarum. Ba, jego badania i wnioski musiały mieć mocne podstawy skoro tak znany architekt jak prof. Marian Lalewicz zdecydował się na opracowanie koncepcji odbudowy tego pomnika polskiej chwały. Czy pisarz Jacek Dehnel podważa też dorobek i pozycję naukową prof. Lalewicza ,sugerując, że tej klasy naukowiec nie rozpoznał resztek XIX – wiecznej zabudowy? Tego nie wiemy, ale powołanie się przez felietonistę Gazety Wyborczej na badania prof. Lorentza z lat 60-tych XX wieku, czyli z czasów głębokiej komuny, jest jedynie potwierdzeniem, że w roku 1894 profesor kijowskiego uniwersytetu A. Prachow wywołał swoją ekspertyzą w sprawie Kaplicy Moskiewskiej powstanie „urzędowej legendy” o „altance”, aby władze carskie, a potem PRL-owskie mogły promować historyczny fałsz. W innym wypadku niektórzy mogli za swoje zaniedbanie zniknąć na Syberii … Jak sądzę zatem, opinia prof. Stanisława Lorentza na temat Kaplicy Moskiewskiej wynikała raczej z tego, że zamiast „wpychać się” na Syberię … wolał piastować funkcję posła na Sejm PRL.

Ponadto, jak mawiał Joseph Goebbels: „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Tak – w odniesieniu do zabytku chwały polskiego oręża z centrum Warszawy – chciał carski profesor Cwietajew i tak chce Jacek Dehnel! Więcej. Tego chcieli carscy i radzieccy namiestnicy w Warszawie.

Sama Gazeta Wyborcza celuje w tego typu „interpretacjach historycznych”, np. 20 listopada red. Józef Krzyk z katowickiej Wyborczej, ogłosił właśnie, że w Świętochłowicach Śląskich istniał „polski obóz koncentracyjny”. Zatem wydaje mi się, że redakcja „Tygodnika Ilustrowanego” z lat 30-tych XX wieku była bardziej fachowa i nie tak „podrzędna” – jak to określa Dehnel. Na 100% dziennikarze tej nieistniejącej gazety nie promowali ordynarnych i prymitywnych kłamstw w sprawach historycznie istotnych … jak czynią to dziennikarze pisemka Adama Michnika, np. przez przypisywanie Polsce i Polakom utworzenia obozu, który był faktycznie radzieckim, komunistycznym obozem koncentracyjnym.

„Kopnął mnie” zaszczyt ze strony Jacka Dehnela. Czego wymagać więcej. Hmm … może prawdy?

 

 

Paweł Czyż

Niezależna Gazeta Obywatelska w Bielsku – Białej

 

 

 

  1. Joy
    | ID: ed8b3561 | #1

    Hmm skoro załoga tego obozu składała się z Polaków to dlaczego nie mówić o polskim obozie? O Auschwitz i innych nazistowskich obozach też obecnie mówi się szczególnie na prawej stronie, że to niemieckie obozy bo naziści byli niemcami. Więc skoro Auschwitz jest niemieckim obozem to powojenne losy obozu w Świętochłowicach Zgodzie można nazwać polskim obozem, bo ci komuniści byli Polakami

  2. Jacek Dehnel
    | ID: 1f3a31e5 | #2

    Szanowny Panie,

    wzrusza mnie, że zamiast odpowiedzieć na komentarz pod tekstem musi Pan pisać osobny „felieton” – ale to są po prostu fakty. Z tego, że Prus-Faszczewski ukończył gimnazjum w Suwałkach, ani z tego, że ukończył architekturę nie wynika, że był archeologiem. Twierdził Pan, że to „znany archeolog” – nie potrafi Pan wszakże przytoczyć żadnej jego pracy naukowej tylko jeden gazetowy artykuł ani też żadnych wykopalisk poza pracami wokół altany Słuszków. Tymczasem mieliśmy przed wojną archeologów, wykopaliska (polskie i zagraniczne), zbiory archeologiczne prywatne i publiczne. Prus-Faszczewski kopał jako półamator, w dodatku pod wyraźną tezę.

    Proszę się może skontaktować z jakimś archeologiem, który Panu wyjaśni, na czym polegają takie badania, jak wyglądają fachowe publikacje, a może nawet – jeśli będzie miał cierpliwość – wytłumaczy, czym się różni kapitel neogotyckiej kolumienki z II poł. XIX wieku od dekoracji barokowych.

    Na drugi raz proponuję mniej histerii i mniej wykrzykników.

  3. Paweł Czyż
    | ID: 846e69d9 | #3

    @Jacek Dehnel Szanowny Panie, przytacza Pan fakty z życiorysu prof. Lalewicza. Ale co tam …

  4. JDehnel
    | ID: 84d82a22 | #4

    @Paweł Czyż
    To, że Lalewicz ukończył gimnazjum w Suwałkach również w żaden sposób nie czyni archeologa z Prus-Faszczewskiego.

Zasybskrybuj źródło komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.